Pokojówka miliardera

Po raz pierwszy od wielu lat jego pewność siebie zaczęła się kruszyć.

Wydawało mu się, że nic bardziej zaskakującego nie może się już wydarzyć.

Mylił się.

Starszy Chińczyk ponownie spojrzał na Alinę.

Tym razem jego głos zabrzmiał niezwykle cicho.

— Proszę mi powiedzieć… jak nazywał się pani ojciec?

Alina wypowiedziała jego imię.

W tej samej chwili filiżanka w dłoniach starszego mężczyzny lekko zadrżała.

Przez dłuższą chwilę patrzył na nią w całkowitym osłupieniu.

— To… niemożliwe… — wyszeptał.

— Co się stało? — zapytała zdezorientowana Alina.

Starzec bardzo powoli podniósł się z krzesła.

W jego oczach pojawił się lęk zmieszany z niedowierzaniem.

— Pani ojciec… Li Wei… był moim młodszym bratem.

W sali ponownie zapadła głęboka cisza.

Nikt nie potrafił wydobyć z siebie ani jednego słowa.

Dmitrij nagle uświadomił sobie jedno.

Ten wieczór dopiero się rozpoczynał.

Rozdział 3. Dziedziczka, o której wszyscy zapomnieli

Alina patrzyła na starszego mężczyznę tak, jakby świat, który znała przez całe życie, rozsypywał się właśnie na jej oczach.

— To niemożliwe… — szepnęła z niedowierzaniem.

Mężczyzna powoli usiadł z powrotem na swoim miejscu.

Jego dłonie wyraźnie drżały.

Po chwili odezwał się cichym, pełnym emocji głosem.

— Pani ojciec… Li Wei… zniknął dwadzieścia lat temu po bardzo poważnym konflikcie z naszą rodziną. Przez wszystkie te lata byliśmy przekonani, że już dawno nie żyje.

Alina poczuła, jak zaschło jej w gardle.

Wspomnienia o ojcu były zaledwie fragmentami dawnego życia.

Zapach jego koszuli.

Ciepło jego dłoni.

Ciche chińskie kołysanki śpiewane każdego wieczoru przed snem.

Resztę wspomnień pochłonęły zimne korytarze domu dziecka, samotność oraz nieustanna walka o przetrwanie.

Po chwili z trudem wydobyła z siebie pytanie.

— Dlaczego pokłócił się z rodziną?

Starszy mężczyzna spuścił wzrok.

Przez kilka sekund nie odpowiadał.

W końcu westchnął ciężko.

— Z powodu miłości do pani matki.

Za oknami restauracji zaczął cicho padać deszcz.

Dmitrij siedział w milczeniu, obserwując rozwój wydarzeń, nie mając odwagi wtrącić się do rozmowy. W jego wnętrzu wszystko stanęło na głowie.

Jeszcze tego samego ranka ta dziewczyna myła podłogi w jego biurze.

Teraz siedziała naprzeciw wpływowych zagranicznych inwestorów jako brakujące ogniwo rodzinnej historii, którą wszyscy od dawna uznali za zamkniętą.

Starszy Chińczyk ciężko westchnął.

— Nasza rodzina od pokoleń jest właścicielem jednej z największych korporacji przemysłowych w Szanghaju. Mój ojciec chciał, aby Li Wei poślubił kobietę z wpływowego rodu. On jednak wybrał pani matkę i postanowił rozpocząć nowe życie w Rosji.

Alina powoli spuściła wzrok.

Po chwili zapytała cicho:

— Czy to znaczy… że nikt mnie nawet nie szukał?

Po tych słowach starszy mężczyzna zamilkł.

Ta cisza bolała bardziej niż jakiekolwiek wyznanie.

W końcu odezwał się ochrypłym głosem.

— Szukaliśmy. Ale zrobiliśmy to zbyt późno. Otrzymaliśmy informację, że dziecko zginęło razem z rodzicami.

Na twarzy Aliny pojawił się gorzki uśmiech.

— Jakie to wygodne…

To krótkie zdanie zabrzmiało boleśniej niż najgłośniejszy krzyk.

Dmitrij zauważył, że jej oczy zaszkliły się od łez.

Mimo to uparcie nie pozwoliła im spłynąć po policzkach.

— Przez wszystkie te lata mieszkałam w pokoju niewiele większym od schowka. Czasami przez całe tygodnie żywiłam się wyłącznie makaronem. Pracowałam jako sprzątaczka, bo nie miałam żadnego innego wyboru. A wy dopiero teraz odkrywacie, że wciąż żyję?

Starzec zamknął oczy.

Na jego twarzy malował się szczery ból.

— To moja wina.

Po raz pierwszy tego wieczoru Dmitrij nie widział przed sobą bogatego i wpływowego biznesmena.

Siedział przed nim po prostu starszy człowiek, którego przeszłość w końcu dogoniła.

Ich rozmowę nagle przerwał dźwięk telefonu.

Jeden z Chińczyków szybko podszedł do starszego mężczyzny i zdenerwowanym głosem przekazał mu kilka zdań po chińsku.

Twarz starca natychmiast spoważniała.

— Co się wydarzyło? — zapytał Dmitrij.

Mężczyzna powoli odwrócił się do Aliny.

— Mamy bardzo poważny problem.

— Jaki?

— Ktoś już dowiedział się, że jest pani córką Li Weia.

Alina poczuła lodowaty chłód rozlewający się po całym ciele.

— Co to oznacza?

Starzec spojrzał jej prosto w oczy.

— Jeśli pańskie pochodzenie zostanie oficjalnie potwierdzone… będzie pani miała prawo do części rodzinnej korporacji.

Dmitrij natychmiast wyprostował się na krześle.

W jednej chwili wszystko zaczęło układać się w logiczną całość.

To nie były już wyłącznie rodzinne tajemnice i dawne wyrzuty sumienia.

Chodziło o majątek.

Ogromny majątek.

— I rozumiem, że komuś bardzo się to nie podoba? — zapytał spokojnie.

Starszy Chińczyk powoli skinął głową.

— Nie jednej osobie.

Bardzo wielu.

W tej samej chwili telefon Aliny zawibrował.

Na ekranie widniał nieznany numer.

Nie chciała odbierać.