Ten występ z koncertu „Trzy gwiazdy w Warszawie” trudno nazwać zwyczajnym. Zofia Maria Kwiatkowska wyszła na scenę z numerem tak nieoczywistym, tak lekkim i figlarnym, że sala natychmiast dała się ponieść emocjom. Publiczność była zachwycona! Niesamowity głos, wyrazista uroda i ten rzadki kobiecy urok, którego nie da się wyćwiczyć — prawdziwa kobieta-zjawisko!!! Bravissimo, ZOFIO!!!
Zofia Kwiatkowska to śpiewaczka operowa znana daleko poza granicami Polski. Widzowie pokochali ją za hipnotyzujący sopran i za urodę, która zostaje w pamięci jeszcze długo po zejściu artystki ze sceny.
Piękna, pełna charyzmy kobieta o potężnym operowym głosie. Na scenie porusza się swobodnie, żywo, bez cienia sztuczności — i właśnie tym zdobywa serca. Jedni zobaczyli w jej zachowaniu odważny wybryk przed „wyrafinowaną” europejską publicznością, inni po prostu kobietę, która pozwoliła sobie na szczery, nagły przypływ emocji.
Bo gdzie, jeśli nie na scenie operowej, można podskoczyć, zażartować, puścić do widowni iskrę nastroju i nie tłumić w sobie radości? Ile trzeba mieć w sobie prawdy, żeby pozwolić sobie na taką wolność gestu.
Po takim głosie naprawdę trudno było wrócić do równowagi, a widzom, którzy oglądali ten występ na żywo, musiało być jeszcze trudniej ochłonąć. Właśnie tak rodzą się wielkie, prawdziwe talenty.