— Marek, dziecko potrzebuje świeżych owoców, warzyw, porządnego mięsa i kasz. Co miesiąc wysyłam ci pieniądze, żebyś kupował mu wszystko, czego potrzebuje! Tymczasem słyszę, że chodzi brudny i nosi podarte ubrania. Co się dzieje w tym domu?
Mężczyzna przeciągle ziewnął.
— Podarte ubrania świadczą o aktywnym trybie życia. Jestem pewien, że ta plotkara Teresa z sąsiedniej klatki wszystko wymyśliła. Nie słuchaj jej, Heleno. Doskonale wiem, jak wychowywać własnego syna.
— Oczywiście. Świadczą o tym puste butelki wokół twojego fotela i ten niewiarygodny bałagan. Kiedy ostatnio robiłeś pranie? I gdzie są rzeczy Kacpra?
Rozejrzała się uważniej i dopiero teraz dostrzegła, jak wielu przedmiotów brakuje.
— Gdzie podziały się jego zabawki i sprzęt sportowy?
— Interesuje się elektroniką. Wszystkie dzieci w jego wieku są teraz takie.
— Przecież płacę za jego treningi w klubie piłkarskim.
— Nie chciał tam chodzić — rzucił Marek, niedbale machając ręką.
Helena ciężko westchnęła.
— Posłuchaj mnie uważnie. Możesz uważać mnie za starą, wścibską jędzę, ale nie zamierzam tego tak zostawić. Albo natychmiast zmienisz swoje postępowanie, albo dopilnuję, żeby Kacper zamieszkał w normalnych warunkach.
Siedząc na odziedziczonej kanapie, chłopiec czytał dalszą część listu pozostawionego przez babcię.
„Proszę, zostań z Damianem i Michałem. Oni naprawdę cię kochają i mogą dać ci wszystko, czego twój ojciec nigdy nie potrafił ci zapewnić. Wiesz, że zawsze cię kochałam, tak samo jak twoja mama. Podejmij właściwą decyzję. Z miłością, babcia”.
Kacper bardzo starannie złożył list i schował go do kieszeni. Następnie sięgnął po dokumenty prawne i zaczął je czytać.
Wiedział już, że czeka go niezwykle trudny wybór.
