– Maja, ile ci już lat? – wyszeptał ojciec.
– Maja, ile masz lat? – powtórzył cicho, spoglądając zaniepokojony. – Mam wrażenie, że nie jesteś na pierwszym roku studiów, tylko w pierwszej klasie. Bez względu na to, jak wielka jest miłość, gdzieś trzeba mieszkać, coś jeść każdego dnia – prawda? Trzeba. Dokąd się tak spieszycie? Chcecie się od razu pobrać jutro? Nikomu nie przeszkadza twój Igor, niech przychodzi, poznajemy go, porozmawiamy, spotkamy się z jego rodzicami. Czy mówię dobrze?
– Denis, będziesz wkrótce? – zapytała Olga, dzwoniąc do męża do pracy.
– Już prawie skończyłem – odpowiedział.
– No to śpiesz się! Musimy porozmawiać – dodała żona, wyczuwając napięcie.
– Coś się stało? – zaniepokoił się Denis.
– Jeszcze nie, ale musimy pogadać – odparła Olga, wyraźnie zdenerwowana, choć nic poważnego się nie wydarzyło.
Po kwadransie głowa rodziny weszła już do mieszkania.
– Co się tu stało? – zapytał ostrożnie żony.
– Przebierz się, umyj ręce, nie trzeba od razu ratować świata – powiedziała, całując męża i lekko popychając w stronę łazienki.
Wkrótce zakończył wszelkie procedury, przebrał się i wyszedł do salonu.
– Chodźmy – poprowadziła go żona do pokoju córki. Maja siedziała na sofie, z oczami czerwonymi od płaczu.
– Co się stało? – starał się zachować spokój Denis.
– Zapytaj ojca – prychnęła Olga. – No dalej, opowiedz mu, co wymyśliłaś!
Maja jeszcze bardziej się spochmurniała i odwróciła w stronę okna, wyraźnie nie chcąc mówić o swoich problemach.
– Dziewczyny – Denis uderzył zdecydowanie dłonią w stół. – Albo teraz spokojnie, bez histerii i zbędnych emocji opowiecie mi, o co chodzi, albo radźcie sobie same, a ja pójdę odpocząć po pracy!
– Chcemy się pobrać – oznajmiła żona z cierpkim sarkazmem. – Dziś, nie odkładając nic na później!
– Czyli…? – lekko zaskoczony Denis. – Od razu zamąż? Za kogo, jeśli to tajemnica?
Maja milczała uporczywie, więc matka odpowiedziała za nią:
– Igor Kowalski, pamiętasz, często ostatnio przychodził.
– Aha, więc… i co, córeczko?
Maja milczała dalej.
– No dobrze, kochanie. Skończmy te zabawy. Czy mam tu przed tobą tańczyć, żeby coś się dowiedzieć? – powiedział już poważnie ojciec.
– Kochamy się z Igorem! – nagle wyrzuciła córka. – On jest najlepszy i pobierzemy się!
– No dobrze, przynajmniej mamy jasność – westchnął Denis. – Uczy się z tobą?
– Tak, w jednej grupie.
– Pierwszy rok – westchnął, trochę ze zrozumieniem, trochę z rezygnacją. – My nie jesteśmy dziećmi!
– My nie jesteśmy dziećmi! – wybuchnęła córka. – Mamy już osiemnaście lat, jesteśmy pełnoletni!
– Dobrze. Skoro jesteście pełnoletni, to rozmawiamy jak dorośli.
– Nie chcę rozmawiać! – Maja była zirytowana. – Zaraz usłyszę: „Jesteście jeszcze młodzi, poczekajcie, stańcie na nogi, sprawdźcie swoje uczucia” i całą tę nudną paplaninę. Jesteście dorośli, rozumni, odpowiedzialni, nie potraficie zrozumieć prostej rzeczy: kochamy się, mamy uczucia! A wy chcecie to wszystko zniszczyć!
– Córko, nie mam zamiaru nic niszczyć – westchnął ojciec. – Chcę tylko zrozumieć. Kochacie się z Igorem, prawda? – Maja prowokująco skinęła głową. – To dobrze. A chcecie się pobrać? Obie strony chcą, czy tylko ty?
– Tato, nie próbuj urazić Igora. On też chce, żebyśmy się pobrali.
– No to świetnie. Macie więc chęć. A gdzie będziecie mieszkać, z czego? Myśleliście o tym?
– To nieważne! Jeśli się kochamy, reszta nie ma znaczenia! – odpowiedziała gorąco córka.
– Maja, ile ci lat? – cicho zapytał ojciec. – Mam wrażenie, że nie jesteś na pierwszym roku… Dokąd się tak spieszcie? Jutro się pobrać? Nikomu nie przeszkadza Igor, poznajemy go, porozmawiamy z jego rodzicami, prawda? – zwrócił się do żony.
– Bardzo dobrze, kochanie. Ale jest jeden niuans – powiedziała Olga. – Spieszyć się muszą.
– Co, Igor idzie do wojska?
– Nie, nie do wojska, ani Igor nie. Maja, czemu milczysz, mam mówić za ciebie?
– Nie milczę! – burknęła wkurzona córka. – Będziemy mieli dziecko.
– Aha – powiedział Denis zdziwiony. – I co zamierzacie zrobić?
– Pobrać się! Urodzić! I nie próbuj mnie odwieść! Nasze dziecko się urodzi!
– Spokojnie! – ojciec próbował ją uspokoić. – Nikt cię nie odciąga, sami musicie to przemyśleć. Czy rodzice Igora wiedzą?
– Dzisiaj. Umówiliśmy się, że każdy dziś porozmawia z rodzicami.
– I co? Jeszcze nie dzwonił?
– Dobrze, jak zadzwoni, powiesz mi. A teraz pozwólcie zjeść, bo z tymi emocjami zostanę głodny.
Poszli z żoną do kuchni. Olga szybko podgrzała kolację i postawiła talerz przed mężem.
– Co teraz zrobimy? – zapytała cicho.
– Jeszcze nie wiem. Poczekajmy na reakcję jego rodziców, może wspólnie znajdziemy rozwiązanie.
Ledwie skończyli jeść, gdy przyszła niepokojąca wiadomość od Igora: rodzice są stanowczo przeciwni, miała miejsce trudna rozmowa, zakończona kłótnią. Źle się dzieje.
Po kolejnych piętnastu minutach Maja wyszła do salonu z telefonem w ręku i cicho powiedziała, przykrywając mikrofon:
– Mama Igora. Chce porozmawiać z którymś z was.
Olga skrzyżowała ręce:
– Kochanie, porozmawiaj ty, proszę, ja nie mogę.
Denis spojrzał surowo na żonę, ale wziął słuchawkę, włączył głośnomówiący i przyłożył palec do ust.
– Halo, dzień dobry, jestem ojcem Mai, Denis Kowalski.
– Svetlana. Matka Igora. Nasz syn powiedział dziś, że spotyka się z twoją córką. I, jak widać po jej stanie, posunęli się dalej. Mają wielkie plany. Wiesz o tym?
– Tak, rozmawialiśmy z Mają.
– Bardzo dobrze. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że stanowczo sprzeciwiamy się tym planom. Nasz syn musi się uczyć, zdobyć zawód, zrobić karierę. Małżeństwo na pierwszym roku, a tym bardziej dziecko, nie wchodzi w rachubę.
– Też nie było to w naszych planach, ale Maja będzie mieć dziecko, od waszego syna. I co z tym zrobić?
– To wasz problem, panie Denis. Po pierwsze, nie jestem pewna, czy to dziecko Igora. Po drugie, nawet jeśli tak, szybkie „bierzemy ślub, bo jest w ciąży” u nas nie przejdzie. Twoja córka, jak każda dziewczyna, chce się pobrać, a Igor nie jest z biednej rodziny, ma mieszkanie i pozycję, więc rozumiem to po kobiecemu, ale jako matka zrobię wszystko, żebyście zostawili mojego syna w spokoju. Tak myślimy oboje z mężem. Rozmawialiśmy z synem i zgodził się z naszymi argumentami, prosząc, aby przekazać twojej córce, by go już nie nękała. Niech robi, co chce, rodzi lub to nas nie dotyczy. Do widzenia.
Rozległy się krótkie sygnały. Denis spojrzał ciężko na swoje kobiety i posępnie powiedział:
– Wszyscy słyszeli? Krótko mówiąc, dziecko się urodzi, ojciec jest podły. Nic się nie stało. Weźmiecie urlop dziekański, potem wrócicie, nie jesteś pierwsza, nie ostatnia. Pomoc finansowa, zajmiemy się dzieckiem. A z tymi jeszcze się uporamy. Podli! Nie ja, i mieszkanie nie moje. No dobra, uspokójcie się, popłaczcie, jeśli trzeba, ale krótko. Damy radę!
Odprowadził żonę na bok i cicho powiedział:
– Zabierz dzisiaj Maję do siebie, żeby nic nie narobiła. Pogadasz z nią, uspokoisz. Ja w jej pokoju poleżę.
Po godzinie rozległ się dzwonek.
– Kto to teraz? – warknął Denis i poszedł otworzyć.
Wkrótce wrócił do salonu z młodym mężczyzną.
– Igor! – Maja rzuciła się na niego. – Przyszedłeś po mnie?
– Tak, po ciebie. Panie Denis, pani Olga, przyszedłem zabrać Maję.
– Dokąd, jeśli to tajemnica?
– Jeszcze nie wiem. Pewnie wynajmiemy mieszkanie. Jesteśmy pełnoletni, więc proszę nie przeszkadzać! – zapytał Igor Maję.
– Oczywiście! Dokąd tylko chcesz!
– Stop – ojciec podniósł rękę. – Kilka pytań. Twoja matka mówiła, że cała rodzina jest przeciwna waszej decyzji, także ty.
– Nie do końca, panie Denis. To decyzja matki. Ojciec się zgadza, a ja tylko udaję, że mnie przekonali. Potem wziąłem portfel z paszportem i kartą, i oto jestem.
– Ciekawe! – Denis był wyraźnie zaskoczony. – Chcesz zabrać Maję, wynająć mieszkanie, a z czego, proszę, finansowo?
– Aha, niezłe. Co ty na to, żono, puścimy córkę?
– Nie wiem – wzruszyła ramionami Olga. – Gdzie, noc zapada.
– Słusznie, w nocy nie puszczać. Teraz do rzeczy. Chcecie się pobrać?
– Tak! – odpowiedzieli oboje.
– A dziecko urodzić?
– Ten sam odzew.
– W takim razie będziemy was wspierać, ale są warunki. Po pierwsze, szukaj pojednania z rodzicami, a ty, Maja, go wspierasz. Igor zostaje dziś u nas, noc zapada, nigdzie nie idzie. Przygotujemy ci łóżko w salonie, na razie jesteś gościem, przyjacielem córki. Powiesz swoim, że nocujesz u przyjaciół. Potem przygotujesz ich na prawdę, ale bez kłótni! Nauka nie może być przerwana! Zwłaszcza ty – powiedział, kiwając w stronę Igora – Maja pójdzie na urlop macierzyński, potem nadrobi. Pomożemy finansowo i przy dziecku, ale za was nie będziemy pracować. Ceremonia póki co bez hałasu, pieniądze trzeba oszczędzać. Później można świętować wesele. Zgadzasz się?
– Tak, bez wahania – odparł Igor.
– A ja chciałam prawdziwe wesele, z welonem, limuzyną, gośćmi – westchnęła rozczarowana Maja.
– Jeszcze nie czas! – sprzeciwił się narzeczony. – Ceremonia cicho, a później, za rok czy dwa, wesele odłożymy.
– Dobrze, jak chcesz.
– Wszystko jasne, dzieci, plany i zadania ustalone. Przygotowujemy się do snu, jutro wszyscy wstają wcześnie.
Olga dogoniła męża, gdy ten wszedł do kuchni po wodę.
– Jak tak nagle zmieniłeś kurs?
– Nagle, mówisz? Po rozmowie z jego matką byłem wstrząśnięty. I tu pojawia się ten, jak myślałem, maminsynek. Okazało się, że to prawdziwy mężczyzna, nie uciekł, nie zostawił ukochanej. Za takiego można córkę wydać za mąż!
– Masz rację, kochany! – pocałowała męża i poszła rozdzielać wszystkich po pokojach.
Życie dało wszystkim lekcję: miłość sprawdza się nie słowami, lecz czynami. A czasem najsurowsze próby jedynie wzmacniają więzi, które naprawdę coś znaczą.
– Maja, ile masz lat? – szepnął ojciec. – Mam wrażenie, że nie jesteś na pierwszym roku…
– Cześć, tato, przyszłam po mój prezent!
