Niania karmiła malucha jedzeniem ze swojego talerza. Zauważywszy to, wściekły ojciec już wyrzucał jej rzeczy na zimno… Jednak po obejrzeniu nagrania z ukrytej kamery zamarł w miejscu.

Opiekunka karmiła chłopca jedzeniem ze swojego pojemnika. Kiedy jego ojciec to zobaczył, wpadł w furię i był już gotów wyrzucić jej rzeczy na mróz… Jednak gdy obejrzał nagranie z ukrytej kamery, dosłownie zamarł.

W szpitalu, w którym Alina pracowała jako pielęgniarka, niespodziewanie rozpoczęto redukcję etatów. Niestety znalazła się wśród pierwszych osób przeznaczonych do zwolnienia. Z jednej strony rozumiała decyzję kierownictwa i nie miała większych pretensji — była zatrudniona stosunkowo krótko, nie miała dzieci, a takich młodych pracowników najłatwiej było skreślić z listy.

Mimo wszystko wracała do domu przygnębiona. Była przekonana, że jej mąż Denis również się zmartwi. Ku jej zdziwieniu przyjął tę wiadomość niemal z entuzjazmem.

— No i świetnie! Wreszcie skończysz z tą robotą. Praca pielęgniarki w szpitalu? Przecież zarobki są śmiesznie niskie. Nie rozumiem, dlaczego tak się tym przejmujesz — stwierdził.

— A z czego będziemy żyć? I jak długo będę szukała nowego zatrudnienia? Może udałoby mi się dostać do szpitala dziecięcego? Może akurat kogoś tam potrzebują? — odpowiedziała Alina.

To właśnie najbardziej ją niepokoiło. W praktyce jej pensja była głównym źródłem utrzymania rodziny. Denis od dawna nie miał stałej pracy. Jeszcze na początku znajomości z wielkim przekonaniem opowiadał, że już niedługo uruchomi własny biznes, odniesie spektakularny sukces, zarobi fortunę i zapewni ukochanej wszystko, o czym tylko marzy.

Alina nie zakochała się jednak w nim z powodu tych obietnic. Po prostu straciła dla niego głowę. Trudno było nie ulec urokowi przystojnego mężczyzny, który z taką pasją mówił o swoich planach i marzeniach.

Minęły jednak dwa lata od ślubu, a żaden projekt nigdy nie ruszył. Z czasem Alina zrozumiała, że Denis znacznie częściej gra na komputerze, niż pracuje nad jakimkolwiek biznesem. Nie chciała go krytykować, ale utrzymanie domu z jednej pensji stawało się coraz trudniejsze. Teraz nawet tego dochodu już nie było.

Denis nie obraził się na jej słowa. Wzruszył tylko ramionami.

— Daj sobie spokój z tymi szpitalami. Prawdziwe pieniądze zarabia się dziś prywatnie.

— Co masz na myśli? — zapytała.

— Znajdź pracę w prywatnej klinice. Albo jeszcze lepiej — u bogatych ludzi. Jako opiekunka, gospodyni czy niania. To normalna praca. Jeśli dobrze płacą, dlaczego nie spróbować? Chociaż nie wiadomo, czy w ogóle cię zatrudnią.

Alina nie mogła sobie pozwolić na długie poszukiwania. Rachunki nie zamierzały czekać. Nie udało jej się znaleźć miejsca w żadnym szpitalu, ale wkrótce natrafiła na ofertę pracy jako niania w bardzo zamożnej rodzinie.

Ponieważ było to dla niej zupełnie nowe zajęcie, na rozmowę kwalifikacyjną szła bardzo zdenerwowana. Obawiała się odmowy, ale jednocześnie miała nadzieję, że los się do niej uśmiechnie.

Rozmawiać miała z ojcem pięcioletniego Nikity, którym miała się opiekować. Wiedziała już, że Igor Aleksandrowicz jest właścicielem dużej firmy budowlanej i należy do ludzi bardzo majętnych. W jego obecności czuła się niepewnie.

— Wykształcenie medyczne to zdecydowanie atut — powiedział, przeglądając jej dokumenty.

— Potrafię również bardzo dobrze gotować — dodała szybko Alina, licząc, że zwiększy to jej szanse.

— To nie będzie konieczne — przerwał jej mężczyzna. — Dla nas i dla Nikity gotuje szef kuchni z renomowanej restauracji. Kuchnia nie należy do pani obowiązków. Pracy i tak będzie sporo. Syn jest trudnym dzieckiem. Jest zamknięty w sobie, często marudzi, a do tego prawie nic nie chce jeść. Trzeba znaleźć do niego odpowiednie podejście.

Alina dostała pracę.

Już po kilku dniach zrozumiała, że Nikita rzeczywiście różni się od większości dzieci. Rzadko się śmiał, nie interesowały go zabawki, niechętnie rozmawiał i odpowiadał pojedynczymi słowami. Jakby odgrodził się od świata niewidzialnym murem.

Nie miał żadnych zaburzeń ani diagnoz, ale Alina szybko odkryła źródło problemu. Chłopiec od najmłodszych lat cierpiał na brak zwykłej rodzinnej bliskości. Ojciec był nieustannie zajęty interesami. Matka — elegancka, zadbana i wyniosła kobieta — bardziej interesowała się życiem towarzyskim niż własnym dzieckiem.

Alinie było go zwyczajnie żal.

Postanowiła zrobić wszystko, aby choć trochę odmienić jego codzienność.

Pewnego dnia wracający do domu na lunch Igor Aleksandrowicz zajrzał do pokoju syna i zobaczył coś, co natychmiast wyprowadziło go z równowagi.

Nikita jadł kaszę gryczaną z pojemnika należącego do Aliny.

— Co tu się dzieje?! — oburzył się. — Dlaczego mój syn je pani jedzenie? Płacę za specjalne menu przygotowywane przez najlepszego kucharza, a on dostaje jakieś resztki?!

— Proszę mnie wysłuchać — odpowiedziała spokojnie Alina. — Tego, co przygotowuje państwa kucharz, po prostu nie da się zjeść. Sama kiedyś spróbowałam zupy dla Nikity i ledwo ją przełknęłam. Niech pan spróbuje tego puree. Nie ma w nim ani soli, ani masła. To zwykłe suche ziemniaki. A kotlety… nawet nie chcę zgadywać, z czego zostały zrobione.

Mężczyzna nabrał trochę puree na łyżkę i spróbował.

Natychmiast wypluł wszystko do serwetki.

Jedzenie rzeczywiście było okropne.

Wtedy niespodziewanie odezwał się Nikita.

— Tato, przecież mówiłem ci, że to jest niedobre. Jestem głodny, ale nie mogę tego jeść. Alina daje mi smaczne jedzenie. Czy może dalej mnie nim karmić?

Igor nic nie odpowiedział. Zmarszczył tylko brwi i wyszedł.

Kilka minut później siedział już w swoim gabinecie i przeglądał nagrania z monitoringu.

To, co zobaczył, wprawiło go w osłupienie.

Alina mówiła prawdę.

Na jednym z nagrań próbowała zupy przeznaczonej dla chłopca, skrzywiła się z niesmakiem, po czym podała mu własny obiad. Nikita zjadł wszystko do ostatniej łyżki.

Nic dziwnego, że w ostatnich dniach był spokojniejszy i wyglądał na szczęśliwszego.

„Coś jest nie tak z tym kucharzem, którego zatrudniła Eleonora” — pomyślał. — „Nam gotuje normalnie, ale dziecku serwuje coś, czego nie da się przełknąć. Jeśli ktoś powinien stracić pracę, to nie niania, lecz on.”

Jeszcze tego samego dnia wezwał Alinę do gabinetu.

— Obejrzałem nagrania. Widzę, że mój syn zaczął jeść znacznie lepiej. Mam propozycję. Oprócz opieki nad nim będzie pani przygotowywać dla niego domowe posiłki. Oczywiście odpowiednio zwiększę wynagrodzenie.

Alina wróciła do domu zadowolona i opowiedziała o wszystkim Denisowi.

On ucieszył się bardziej, niż powinien.

Coraz bardziej liczył na pieniądze żony.

Zwłaszcza że miał już kogo utrzymywać.

Od pewnego czasu spotykał się bowiem z Mileną — atrakcyjną administratorką z prywatnego centrum medycznego, w którym leczył się Nikita.

Alina nic o tym nie wiedziała.

Choć ostatnio coraz częściej czuła, że coś jest nie tak.

Mimo to starała się nie zaprzątać sobie tym głowy i całkowicie poświęciła się pracy.

Z każdym dniem coraz bardziej przywiązywała się do chłopca.

Między nimi rodziło się zaufanie.

Dodatkowe obowiązki nie były dla niej problemem. Szybko przygotowywała jedzenie, a później razem się bawili, uczyli i spacerowali po pobliskim parku.

Podczas jednej z takich przechadzek wydarzyło się coś niezwykłego.

Naprzeciw nich szedł mężczyzna z labradorem.

Pies natychmiast zainteresował się Nikitą.

Alina odruchowo się spięła, ale właściciel psa uśmiechnął się.

— Proszę się nie martwić. Tim uwielbia dzieci i nigdy nikogo nie skrzywdzi.

I rzeczywiście.

Po chwili Nikita bawił się z psem tak, jakby znał go od lat.

A potem wydarzyło się coś jeszcze bardziej niezwykłego.

Alina po raz pierwszy usłyszała jego szczery, radosny śmiech.

— Chyba naprawdę polubił pańskiego Tima — powiedziała zaskoczona.

— Przy takim psie trudno być smutnym — odparł mężczyzna.

Tak poznała Rusłana.

Nie wiedziała jednak, że był on największym konkurentem biznesowym Igora Aleksandrowicza.

Miała też pojęcia, że Milena dowiedziała się już, gdzie pracuje żona jej kochanka.

A kiedy to odkryła, natychmiast pobiegła do Denisa.

— Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałeś, że twoja żona pracuje właśnie tam? — syknęła. — Na tym można naprawdę dobrze zarobić…

Tymczasem Alina nadal wierzyła, że Rusłan jest po prostu dobrym człowiekiem, z którym może porozmawiać o wszystkim, co ją martwi.

Nie przypuszczała jeszcze, że wkrótce znajdzie się w samym centrum niebezpiecznej gry, w której stawką będą nie tylko wielkie pieniądze i firmowe tajemnice, ale również bezpieczeństwo Nikity, którego pokochała jak własnego syna.