Jej reakcja nie była grą. To był autentyczny ból. Później jednak, podczas sceny „Pokazu na parkiecie”, aktorka niechcący się zrewanżowała: nadepnęła Borkowskiemu obcasem na stopę. Grymas, który kamera uchwyciła na jego twarzy, również był całkowicie szczery. Trudno o bardziej efektowną, choć zupełnie przypadkową zemstę z odrobiną scenicznego blasku.
Zdjęcia realizowano jesienią i zimą 1974 roku w Polsce, głównie w Łódzkiej Wytwórni Filmowej oraz w starym majątku nazywanym Dworem Lipowym.
Na planie było przeraźliwie zimno, a w budynku nie działały łazienki. Bartosz Borkowski, który grał Bartosza Majewskiego, opowiadał, że przez przeciekający dach zamku niemal bez przerwy chodził mokry. Aktorzy mogli ogrzać się tylko w jednym pomieszczeniu wyposażonym w grzejniki. Ironia losu sprawiła, że właśnie ten jedyny „ciepły pokój” naprawdę stanął w płomieniach.
Kiedy Zuzanna Sarna zgłaszała swoje obawy, kierownictwo wytwórni nie traktowało ich poważnie. Po nakręceniu sceny w basenie, w której występowała w skąpym kostiumie, zachorowała na zapalenie płuc. Ryszard Olszewski wspominał, że trzęsła się z gorączki i powinna pozostawać pod opieką lekarza. Mimo to nie zgodziła się przerwać pracy. Na ekranie nikt nie dostrzegł, jak bardzo wyczerpane było wtedy jej ciało.
A skoro mowa o Bartoszu Borkowskim: on i Zuzanna Sarna naprawdę spotykali się podczas zdjęć. Ryszard Olszewski zdradził ten fakt mimochodem dopiero w 2013 roku.
Scena, która omal nie zakończyła się pełną nagością
Zuzanna Sarna, grająca zmysłową Janinę Białą, w wielu fragmentach filmu pojawia się w coraz odważniejszych strojach. Jeden z najbardziej pamiętnych momentów jej bohaterki to erotyczne przebudzenie podczas piosenki „Dotknij, dotknij, dotknij mnie”, śpiewanej u boku Piotra Winiarskiego, który wcześniej pracował jako model.
„Piotr był oczywiście najbardziej nieśmiały i milczący ze wszystkich. Mam wrażenie, że sama konieczność zagrania ze mną tej sceny była dla niego przeżyciem graniczącym z traumą” — wspominała Sarna.
Producenci chcieli, aby aktorka wystąpiła w tym fragmencie całkowicie nago. Odmówiła, choć wcześniej zdarzało jej się grać rozbierane sceny w innych filmach.
Liczyli również, że Piotr Winiarski rozbierze się do końca podczas tego kultowego numeru. Sarna jednak nie zmieniła zdania i nie zgodziła się na pełną nagość.
Jej odważna rola zwróciła za to uwagę magazynu „Panowie”. Przez kilka następnych lat redakcja próbowała namówić ją na nagą sesję zdjęciową. W wywiadzie z 1991 roku aktorka podsumowała to krótko: „Ścigają mnie od czasu «Rockowego Koszmaru»”.
Zuzanna Sarna czasem nie chce rozmawiać o filmie
Aktorka przyznała, że wcale nie planowała przesłuchania do roli Janiny. Pojawiła się na planie wyłącznie po to, by odwiedzić swojego przyjaciela, Tomasza Kurka.
Producenci zauważyli ją i zapytali, czy nie zechciałaby spróbować. Przesłuchali wcześniej wiele kobiet obdarzonych pięknym głosem, lecz żadna nie potrafiła nadać Janinie potrzebnego poczucia humoru. Sarna początkowo odmówiła. Tłumaczyła, że nie przepada za śpiewaniem i trochę się go boi.
Kiedy zapytano, czy byłaby w stanie zaśpiewać chociaż „Sto lat”, zgodziła się. To wystarczyło, by wzbudzić zainteresowanie. Spodobał im się sposób, w jaki połączyła głos z komizmem, i zaprosili ją do dalszych prób. Sama Sarna zawsze podkreślała jednak, że wszystko wydarzyło się właściwie przez przypadek. Nie ukrywała też rozgoryczenia, że żaden z aktorów nie otrzymał udziału w zyskach ze sprzedaży wydań płytowych. Właśnie dlatego czasem odmawia rozmów o produkcji.
Padało czy tylko udawano deszcz?
W scenie „Domu doktora Groma”, gdy Janina osłania głowę gazetą przed ulewą, rekwizyt został specjalnie pokryty tworzywem, aby przetrwał kolejne duble i ciągłe moczenie.
Ochronna warstwa nie obejmowała jednak całej gazety. Dla zachowania naturalnego wyglądu pozostawiono bez zabezpieczenia róg trzymany przez Zuzannę Sarnę. W rezultacie z większej części rekwizytu wyraźnie spływa woda, podczas gdy fragment w jej dłoni pozostaje suchy. W ten sposób łatwo zauważyć, że gazeta wcale nie była mokra równomiernie.
W tej samej piosence sweter Janiny początkowo jest niebieski, lecz kiedy bohaterka spotyka Ryśka Łachmaniarza, nagle staje się biały.
W garderobie Janiny kryje się jeszcze jeden drobiazg, na który warto zwrócić uwagę przy następnym seansie. Na początku filmu ma czarne buty. Kiedy jednak razem z Bartoszem dociera do laboratorium, obuwie bez żadnego wyjaśnienia zmienia kolor na biały.
Niespodzianka związana z wózkiem
W kulminacyjnym momencie, gdy Purpura i Rysiek Łachmaniarz przygotowują się do przeniesienia zamku, Bartosz i Janina wyprowadzają doktora Skalskiego z miejsca wydarzeń. Po eksplozji cała trójka leży porozrzucana po terenie posiadłości.
Najdziwniejsze jest to, że doktor Skalski spoczywa na rozbitych szczątkach wózka inwalidzkiego, choć zaledwie kilka minut wcześniej w ogóle z niego nie korzystał.
Gdy Tomasz Kurek mieszkał w Gdańsku, zauważył, że fani przychodzą na nocne seanse „Rockowego Koszmaru” przebrani za bohaterów. Zaintrygowany zadzwonił do kina i zapytał, czy może pojawić się na jednym z pokazów. Widzowie byliby zachwyceni, lecz pracownicy kina nie uwierzyli, że rozmawiają z prawdziwym Tomaszem Kurkiem. Uznali go za oszusta, a potem kazali mu wyjść.
Dopiero gdy aktor potwierdził swoją tożsamość, obsługa zaczęła przepraszać. Było już jednak za późno. Kurek postanowił, że nie wróci. Można sobie tylko wyobrazić, jak wielki wstyd musieli później czuć ludzie, którzy wyrzucili z kina gwiazdę filmu, wierząc, że mają przed sobą przebierańca.
A jakie wspomnienie związane z tym klasykiem jest dla was najważniejsze? Czy na tej liście zabrakło wpadki albo historii zza kulis, bez której nie da się opowiadać o „Rockowym Koszmarze”? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach.
