Swietłana siedziała przy kuchennym stole, gdy jej telefon nagle dał krótki sygnał przychodzącej wiadomości. Mechanicznie spojrzała na ekran — i wydawała się skamieniała. Wiadomość była bardzo krótka, ale każde słowo zdawało się uderzać ją w twarz: «Przestań dzwonić do mojego męża. Wiem, kim jesteś i gdzie pracujesz. Jeśli nie przestaniesz —, będziesz żałować».
— Jakie bzdury? — mruknęła cicho, czytając tekst po raz drugi.
Swietłana spojrzała na numer nadawcy. Liczby wydawały jej się znajome, ale nie pamiętała, skąd dokładnie pochodzi —. Potem otworzyła kontakty i zaczęła sprawdzać numer. Kiedy znaleziono zapałkę, dosłownie straciła oddech. Był to numer telefonu Igora Pietrowicza, jego przywódcy.
— NIE, to jakiś błąd, szepnęła, czując dreszcz spływający po plecach.
W tym momencie Arthur opuścił następny pokój. Wysoki, zadbany trzydziestopięcioletni mężczyzna poruszał się powoli, z leniwą pewnością siebie człowieka, który doskonale zna wartość swojego wyglądu.
— Co szepczesz? — zapytał, otwierając lodówkę.
— Arthur, tu… — Svetlana zwróciła się do męża. — Otrzymałem dziwną wiadomość. Podobno od żony Igora Pietrowicza, wyobrażasz sobie? Pisze, że przestaję dzwonić do jej męża. Ale wcale do niego nie dzwoniłem! Komunikujemy się tylko poprzez pracę.
Arthur zamarł, trzymając w dłoni butelkę wody mineralnej. Dziwny wyraz twarzy błysnął mu przez chwilę — wydawał się zaskoczony, ale czymś innym, czego Swietłana nie zdążyła dostrzec.
— Pokaż mi, — powiedział sucho.
Swietłana podała mu telefon. Arthur uważnie przeczytał wiadomość, a jego brwi zmarszczyły brwi.
— Może pomyliła numer? — zasugerował, zwracając telefon.
— Jak mogła się pomylić? Pisze wprost, że wie, kim jestem i gdzie pracuję!
— Zazdrosne żony czasami robią dziwne rzeczy, — Arthur wzruszył ramionami. — Prawdopodobnie zobaczył numer męża w telefonie i zdecydował, że ty… cóż, rozumiesz.
— Ale to JEST KOMPLETNY ABSURD! Igor Pietrowicz — jest moim szefem, to wszystko! Mam sześćdziesiąt dwa lata, on prawie siedemdziesiąt! O czym w ogóle możemy mówić?
Artur zachichotał:
— Sveta, jesteś zbyt ufny. Myślisz, że wiek kogoś powstrzymuje? Może starzec postanowił zaopiekować się młodym pracownikiem, ale jego żona się dowiedziała i teraz wszystkich podejrzewa.
— Nie jestem młodym pracownikiem! A nie sekretarka! Jestem głównym księgowym firmy!
— Kogo to obchodzi, — Arthur machnął ręką. — Nie bierz tego do głowy. Usuń wiadomość i zapomnij.
Ale Swietłana nie mogła zapomnieć. W tym wszystkim historie było coś dziwnego, jakaś nieprzyjemna rozbieżność, jakby szczegóły nie chciały tworzyć normalnego obrazu.
Następnego ranka w biurze wszystko poszło jak zwykle. Swietłana starała się skupić na raporcie kwartalnym, ale jej myśli wracały do wczorajszego raportu raz po raz. Kiedy Igor Pietrowicz wszedł do jej biura z kolejną teczką dokumentów, mimowolnie się napinała.
— Svetlana Nikolaevna, oto faktury za ostatni miesiąc, — położył folder na stole. — Będzie trzeba sprawdzić do końca tygodnia.
— OK, Igor Pietrowicz, — próbowała odpowiedzieć spokojnie. — A… jak twoja żona? Wszystko w porządku?
Szef spojrzał na nią ze zdziwieniem:
— Marina? Tak, dziękuję, wszystko jest w porządku. Co się stało?
— Nic, właśnie zapytałem…
Igor Pietrowicz pozostał przy drzwiach:
— Swietłana Nikołajewna, jesteś pewien, że wszystko jest w porządku? Jesteś dzisiaj trochę… spięty.
— Wszystko w porządku, jest po prostu dużo pracy.
Kiedy szef wyszedł, Swietłana wyjąła telefon i ponownie otworzyła tę samą wiadomość. Następnie sprawdziła dziennik połączeń — w ciągu ostatniego miesiąca, dzwoniła do Igora Pietrowicza tylko trzy razy, a za każdym razem w interesach, w godzinach pracy, przez mniej niż minutę.
Wieczorem w domu zastała Arthura dostającego laptopa. Gdy tylko ją zobaczył, natychmiast zatrzasnął pokrywę.
— Pracujesz? — zapytał Swietłana.
— Tak, kończę jeden projekt, — odpowiedział, nie podnosząc oczu.
— Arthur, ta historia z wiadomością nadal mnie nie puści. Może powinnam zadzwonić do Mariny i spokojnie wszystko wyjaśnić?
— BY NO MEANS! — Arthur ostro wypalił, ale natychmiast się zmięł. — To znaczy… dlaczego potrzebujesz dodatkowych kłopotów? Sam mówiłeś, że nic się nie stało. To po co się usprawiedliwiać?
— Ale to jakieś nieporozumienie…
— Światła, ZAPOMNIJ. Im bardziej się w to zagłębisz, tym będzie gorzej. Zaufaj mi.
Jego głos brzmiał tak, jakby sprzeciwy nie zostały przyjęte. Swietłana nic nie odpowiedziała, ale niepokój wewnątrz tylko się wzmocnił. Artur zachowywał się nietypowo. W ciągu dwunastu lat małżeństwa nauczyła się dobrze czuć jego nastrój, a teraz zrozumiała: coś tu było nie tak.
W nocy długo nie mogła spać. Arthur powąchał spokojnie obok niej, a ona leżała z otwartymi oczami i myślami. Nagle myśl o — przemknęła mi przez głowę, a co jeśli spojrzysz na wiadomości w telefonie mojego męża? Nie, nie możesz, to źle, każdy powinien mieć przestrzeń osobistą… Ale wątpliwości już się zakorzeniły.
Rano, gdy Arthur był pod prysznicem, zadzwonił jego telefon. Svetlana automatycznie spojrzała na ekran — zwany nieznanym numerem. Nie odbierała telefonu, ale z jakiegoś powodu sam numer wydawał jej się znajomy.
— Kto dzwonił? — zapytał Arthura, gdy wychodził z łazienki.
— Nie wiem, nieznany numer.
Szybko podniósł słuchawkę, spojrzał na ekran i zmarszczył brwi.
— Prawdopodobnie kolejna reklama.
Ale Swietłana zauważył, jak jego palce zrobiły się białe, ściskając telefon.
W przerwie obiadowej Swietłana postanowiła zrobić krok, który rano wydawał jej się niemożliwy. Wybrała numer, z którego pochodziła niefortunna wiadomość.
— Witam? — odpowiedział kobiecy głos.
— Marina? To Swietłana Nikołajewna, główna księgowa. Pracuję z Igorem Pietrowiczem.
— Swietłana Nikołajewna? — w głosie kobiety było prawdziwe zaskoczenie. — Witam! Coś się stało? Wszystko w porządku z Igorem?
— Tak, nic mu nie jest. Marina, wybacz, że zadałem tak dziwne pytanie, ale wczoraj nie wysłałaś mi wiadomości?
— Wiadomość? Nie, pewnie. Jaką wiadomość?
Swietłana opowiedziała tekst na nowo. Na drugim końcu zapadła cisza.
— This is some KIND OF GAME, — Marina w końcu powiedziała. — Zdecydowanie ci tego nie napisałem! A dlaczego na ziemi? Znam cię od pięciu lat, jesteś kompetentnym specjalistą i porządnym człowiekiem. Igor zawsze mówi o tobie z szacunkiem.
— Ale wiadomość pochodziła z Twojego numeru…
— Z mojego numeru? Nie może być! Telefon jest zawsze ze mną. Chociaż… czekać. Wczoraj rano nie mogłem go znaleźć przez jakieś dwadzieścia minut. Potem znalazłem go w samochodzie pod siedzeniem. Zdecydowałem, że po prostu wypadł z torby…
— Wczoraj rano? — Svetlana poczuła, że coś klika do środka. — Gdzie byłeś wcześniej?
— W siłowni. Chodzę do Pilatesu trzy razy w tygodniu. Co?
— Marina, do której siłowni chodzisz?
— W «FitLife» na Michurin. I co to ma z tym wspólnego…
Swietłana czuła się, jakby podłoga znikała spod jej stóp. Arthur poszedł na tę właśnie siłownię.
— Marina, dziękuję bardzo. Bardzo mi pomogłeś.
— Czekaj! Swietłana Nikołajewna, co się dzieje? Kto mógłby wysłać tę wiadomość z mojego telefonu?
— Nie jestem jeszcze pewien, ale na pewno to rozgryzę. Jeszcze raz dzięki.
Swietłana zemdlała i oparła się na krześle. Niektóre szczegóły zaczęły składać się na przerażający obraz. Arthur poszedł na tę samą siłownię. Arthur mógł zabrać telefon Mariny. Ale DLACZEGO? Co on kombinuje?
Wieczorem wróciła do domu wcześniej niż zwykle. Artura jeszcze nie było. Swietłana wszedł do jego biura i włączył komputer. Hasło, które znała —, data ich ślubu. To, co się przed nią otworzyło, sprawiło, że zadławiła się wściekłością.
Historia przeglądarki zawierała strony z poradami prawnymi. Szukaj zapytań jeden po drugim: «rozwód z powodu niewierności żony», «jak udowodnić cudzołóstwo», «podział majątku podczas rozwodu z winy małżonka».
A w folderze «Documents» znalazła projekt pozwu o rozwód. Jako powód podano: «niegodne zachowanie małżonka, dyskredytujące powiązania w miejscu pracy».
— Co za DRANIE! — Swietłana wydychała powietrze.
Teraz wszystko stało się jasne. Arthur chciał rozwodu, ale nie prostego —, aby dzieląc majątek, dostał jak najwięcej. Mieszkanie zostało kupione za jej pieniądze, odziedziczone po rodzicach, podobnie jak samochód —. Gdyby po prostu złożył pozew o rozwód, miałby tylko część tego, co wspólnie nabył, a tam prawie nic nie było do zabrania. Ale gdybyśmy tylko mogli ją uznać za zdrajczynię…
Drzwi wejściowe zatrzasnęły się. Swietłana szybko wyłączyła komputer i wyszła z biura.
— Witam, — Arthur odłożył kurtkę. — Jesteś dziś wcześnie.
— Tak, pracy było niewiele.
Spojrzała na męża i bardzo chciała uderzyć go w jego piękną, zadowoloną z siebie twarz. Ale Swietłana się powstrzymała. Trzeba było się nie załamywać, ale wydobyć to na światło dzienne.
Przez następne dwa dni Swietłana zachowywała się zupełnie normalnie. Arthur zrelaksował się, uznając, że wszystko idzie zgodnie z jego scenariuszem. Stał się nawet celowo opiekuńczy. — przyniosła jej kawę do łóżka, zapytała o interesy i zaproponowała, że pójdzie do restauracji.
— Scoundrel, — Svetlana pomyślał, uśmiechając się do niego. — Przedstawiasz kochającego męża, zanim uderzysz go w plecy.
Trzeciego dnia otrzymała nową wiadomość: «Ostrzegałem! Teraz każdy będzie wiedział, jakim naprawdę jesteś człowiekiem. Do wiadomości dołączona była fotografia — Swietłany wysiadającego z samochodu Igora Pietrowicza. Zdjęcie zostało zrobione miesiąc temu, kiedy zepsuł się jej samochód, a szef po prostu podwiózł ją do metra. Ale kąt został tak dobrany, że wszystko wyglądało podejrzanie.
Swietłana spojrzała na Artura, który siedział naprzeciwko z filiżanką kawy.
— Znowu wiadomość od żony szefa, — powiedziała. — Teraz także ze zdjęciem.
Artur udawał oburzonego:
— O co w tym wszystkim chodzi! Może powinnaś skontaktować się z policją? To już jest szantaż!
— Myślę, że masz rację, — Svetlana skinęła spokojnie głową. — Zrobię to.
Artur zakrztusił się kawą:
— To znaczy… mówisz poważnie? Może nie? Dodatkowy hałas, skandal…
— Dlaczego ekstra? Grożą mi, szantażują mnie. To już kryminalna historia.
— Ale… jeśli pójdziesz na policję, zaczną to rozgryzać… może być coś nie tak…
— Co dokładnie mogą źle zrozumieć, Arthur? — Svetlana spojrzał mu prosto w oczy. — Że szef podwiózł pracownika, którego samochód się zepsuł?
— Cóż… ludzie mogą myśleć o wszystkim…
— Niech myślą. NIE MAM NIC DO UKRYCIA.
Artur wstał ze stołu:
— Rób, co chcesz. Muszę iść do pracy.
Kiedy drzwi za nim się zamknęły, Swietłana natychmiast zadzwoniła do Olgi, swojej przyjaciółki, która pracowała w firmie informatycznej.
— Ol, potrzebuję pomocy. Czy możesz zrozumieć, z którego urządzenia zostały wysłane wiadomości?
— Teoretycznie mogę. Co się stało?
— Wtedy ci powiem. Możesz to zrobić dzisiaj?
— Wejdź po pracy.
Wieczorem Olga przekopując się przez telefon Swietłany wydała werdykt
— Wiadomości zostały wysłane za pośrednictwem opóźnionej aplikacji wysyłającej. Adres IP… teraz spójrz… Oh! Light, to jest twój domowy IP!
— Co?!
— Wiadomości zostały wysłane z Twojego mieszkania. Ktoś użył twojego domowego Wi-Fi.
Swietłana ugryzła wargę. Pojawił się dowód, ale to wciąż nie wystarczyło. Trzeba było zmusić Artura do otwarcia się.
W domu zastała męża jedzącego kolację.
— Arthur, musimy porozmawiać.
— O czym? — nawet nie podniósł głowy.
— O rozwodzie.
Widelec zamarzł mu w dłoni. Artur spojrzał na nią powoli:
— Co?
— Wiem, że wysłałeś wiadomości w imieniu Mariny. Wiem, że zamierzałeś złożyć pozew o rozwód i oskarżyć mnie o zdradę. Widziałem szkic oświadczenia na twoim komputerze.
Artur najpierw zbladł, potem gwałtownie się zarumienił:
— Ty… wspiąłeś się na mój komputer?!
— I UKRADŁEŚ telefon cudzej kobiecie, żeby oczernić własną żonę! — Swietłana poczuła gorącą falę gniewu, która wznosiła się w środku. — Myślałeś, że posłusznie będę milczeć? Strach przed skandalem?
— Light, nie rozumiesz…
— ZAMKNIJ SIĘ! — krzyknęła tak głośno, że na stole trzęsły się okulary. — Dwanaście lat! DWANAŚCIE LAT sam cię ciągnąłem! Apartament — jest mój, samochód — jest mój, nawet twoje garnitury zostały kupione za moje pieniądze! Zdecydowałeś się mnie okraść?!
— Nie waż się na mnie krzyczeć! — Artur pękł.
— BĘDZIE KRZYCZEĆ! — Svetlana chwycił talerz ze stołu i rzucił nim w ścianę. — Myślałeś, że będę milczeć? Myślałem, że będę się bał twoich brudnych kłamstw? PIEPRZYĆ CIĘ!

Artur podskoczył:
— Nic nie udowodnisz!
— Udowodnię to! — Svetlana wyciągnęła telefon. — Adres wiadomości IP — to nasz dom. Aplikacja opóźnionego wysyłania znajduje się na Twoim telefonie — Sprawdziłem, kiedy spałeś. A Marina potwierdzi, że jej telefon zniknął dokładnie wtedy, gdy byłeś na siłowni.
— Ty… po prostu blefujesz!
— Sprawdź! Zadzwoń do swojego prawnika i pozwól mu powiedzieć, jaka próba sfałszowania dowodów podczas rozwodu ma miejsce. A jednocześnie za kradzież telefonu i szantaż!
Arthur stał na środku pokoju, zaciskając i rozpinając pięści. Jego przebiegły, starannie przemyślany plan rozpadł się tuż przed naszymi oczami, niczym domek z kart.
— Sveta, porozmawiajmy spokojnie…
— SPOKÓJ?! — rzuciła w niego filiżanką, a on ledwo miał czas na unik. — Chciałeś, żebym wyjrzał na spacer, pozwał MOJE mieszkanie, a teraz proponujesz spokojną rozmowę?!
— Ja… Myliłem się…
— WYJDŹ! — Svetlana krzyknął. — Wynoś się z mojego domu! NATYCHMIAST!
— To też mój dom!
— Już nie! Mieszkanie zostało zarejestrowane na moje nazwisko i zakupione przed ślubem ze spadkiem moich rodziców. Jesteś tu nikim! WYNOCHA!
Złapała go za kurtkę i rzuciła w ręce.
— Wynoś się! I żebym cię już nie widział!
— Dokąd pójdę? — Arthur zapytał w zamieszaniu.
— DO PIEKŁA Z CIASTAMI Wielkanocnymi! Może temu, dla którego to wszystko załatwiłeś? Myślisz, że nie zgadłam? Chciałem młodą, ale nie było na nią pieniędzy. Postanowiłem więc rozerwać mnie na skórę!
Artur próbował coś powiedzieć, ale Swietłana chwyciła patelnię.
— Zostawisz siebie czy pomożesz?!
Widząc jej determinację, Artur cofnął się w stronę drzwi.
— Będziesz tego żałować! Pozwę!
— SŁUŻYĆ! — krzyknęła. — Zobaczmy, co sędzia powie o twoich grach z czyimś telefonem i fałszywymi wiadomościami! Przy okazji, mój prawnik ma już wszystkie dowody. A Marina jest gotowa oficjalnie wszystko potwierdzić!
Arthur wyleciał przez drzwi. Swietłana zamknęła to wszystko i oparła się o plecy. Adrenalina stopniowo odchodziła, pozostawiając pustkę. Ale z nią przyszła dziwna ulga. Zupełnie jakby ciężki kamień w końcu spadł mi z ramion.
Telefon zadzwonił. Liczba była nieznana.
— Halo?
— Swietłana? — kobiecy głos brzmiał niepewnie. — To jest Karina. Ja… dziewczyna Arthura.
Swietłana uśmiechnęła się:
— Tak to już jest. I powiedział mi, że nie ma nikogo.
— Powiedział, że się rozwodzisz… że dokumenty zostały już złożone… Powiedział, że za miesiąc będzie wolny i weźmiemy ślub…
— I co teraz?
— Właśnie przybył. Mówi, że go wyrzuciłeś. Że wszystko się nie udało. Żąda, abym go wpuściła. Ale… Mam jednopokojowe mieszkanie na obrzeżach! I wcale nie rozumiem, co się dzieje!
— Teraz wyjaśnię, — Svetlana usiadła prosto na podłodze w korytarzu. — Twój Artur postanowił się ze mną rozwieść w taki sposób, aby wycisnąć mój majątek. Wymyśliłem plan z fałszywymi dowodami zdrady. Po prostu nie wziąłem pod uwagę, że nie jestem głupcem.
— Panie… — na drugim końcu słychać było szlochy. — I powiedział, że jesteś bogatą suką, że po rozwodzie będzie miał pieniądze… Że kupimy mieszkanie w centrum…
— On nic nie będzie miał. Ani grosza. Jutro możesz mu dać —. Składam pozew o rozwód. I oświadczenie dla policji o próbie szantażu. Niech poszuka dobrego adwokata. Chociaż jest mało prawdopodobne, aby go to uratowało.
— Co mam teraz zrobić? Siedzi w mojej kuchni i żąda kolacji!
— Ale to jest twoja troska, kochanie. Chcieliśmy, żeby to dostał. Darmowy bonus do wielkiej miłości. Użyj go!
Swietłana zemdlała. Minutę później telefon zadzwonił ponownie —, to był Arthur. Rzuciła połączenie i natychmiast zablokowała numer.
Dwa miesiące później rozwód został sfinalizowany. Arthur próbował pobrać swoją licencję, ale dowody jego oszustwa okazały się zbyt przekonujące. Sędzia nie tylko odmówił podziału majątku przedmałżeńskiego, ale także nakazał mu zapłatę Swietłanie odszkodowania za szkody moralne.
Karina wyrzuciła Arthura po tygodniu małżeństwa — okazało się, że nie potrzebuje przystojnego mężczyzny bez pieniędzy, pracy i mieszkania w ogóle. Próbował wrócić do Swietłany, pilnując jej nawet przy wejściu bukietem róż. Ale zadzwoniła na policję i przypomniała mu raport o szantażu.
Ostatnia rzecz, jaką Swietłana o nim usłyszała, — Artur pojechał do innego miasta i dostał pracę jako kierownik sprzedaży w jakiejś małej firmie. I zapisała się na kursy hiszpańskiego, o których marzyła przez ostatnie pięć lat, kupiła bilet na Wyspy Kanaryjskie i po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła się naprawdę wolna i szczęśliwa.
Igor Pietrowicz, poznawszy całą historię, był zszokowany:
— Swietłana Nikołajewna, dlaczego od razu mi nic nie powiedziałeś? Pomogłabym!
— Dziękuję, Igorze Pietrowiczu. Ale sam sobie poradziłem.
— I postąpili słusznie! — niespodziewanie wsparła Marina, która zajrzała do gabinetu męża. — Takie łajdaki powinny być stawiane na ich miejscu! Wiesz, teraz w ogóle nie zostawiam telefonu bez opieki. Lekcja na całe życie.
I Swietłana wyjęła to z tego historie kolejna lekcja. Czasami nie możesz tolerować i milczeć —, czasami musisz sobie pozwolić na uczciwy gniew. To ona pomogła jej zniszczyć podły plan Artura i rozpocząć nowe życie. Bez oszustwa, upokorzenia i zdrady.
Siedząc w samolocie w drodze na Wyspy Kanaryjskie podniosła kieliszek szampana.
— O nowe życie! I żeby każdy łajdak dostał to, na co zasługuje!
Współprzewodnicząca, starsza kobieta o miękkim, życzliwym wyglądzie, uśmiechnęła się.
— Jesteś taki szczęśliwy! Lecisz na wakacje?
— W nowe życie, — odpowiedział Swietłanie. — Bez idiotów i zdrajców.
— Zgadza się, kochanie! W naszym wieku najwyższy czas żyć dla siebie!
Śmiała się Swietłana. Tak, w wieku sześćdziesięciu dwóch lat zaczęła od nowa. I było cudownie.
