„Związałem się z kobietą po czterdziestce, bo byłem pewien, że nie muszę się już martwić o antykoncepcję. A teraz ona jest w ciąży! Co mam zrobić — zrujnować własne życie?!”

W tej historii szczególnie wyraźnie widać zderzenie dwóch sposobów myślenia.

Żona Piotra stale mówiła o zdrowiu, ryzyku oraz konieczności zabezpieczania się.

On odbierał te rozmowy jako przesadną ostrożność i niepotrzebne ograniczanie własnego komfortu.

Postanowił więc znaleźć sposób na obejście zasad.

Był przekonany, że wybierając starszą partnerkę, dostanie to, czego chce, a jednocześnie uniknie nieprzyjemnych skutków.

Tyle że ludzki organizm nie podporządkowuje się obiegowym przekonaniom.

Mniejsze prawdopodobieństwo ciąży nie oznacza, że ryzyko znika całkowicie.

Dopóki ludzie będą uznawali wiek partnerki za niezawodny zamiennik antykoncepcji, podobne sytuacje będą się powtarzać.

Końcowy wniosek

Piotr nie stał się ofiarą nieoczekiwanej ciąży.

Po prostu zderzył się ze skutkami własnego wyboru.

Chciał romansu pozbawionego odpowiedzialności i uwierzył, że wiek kochanki sam w sobie ochroni go przed kłopotami.

Jednak odpowiedzialność nie zależy od liczby lat kobiety.

Nie można jej też unieważnić samym przekonaniem, że „przecież nic się nie wydarzy”.

Przed Piotrem stoi teraz naprawdę trudna decyzja.

Po raz pierwszy będzie musiał pomyśleć nie o tym, jak zachować własną wygodę, lecz o tym, że jego działania dotknęły już żonę, trzy córki, drugą kobietę i być może także kolejne dziecko.

Właśnie teraz okaże się, czy potrafi przestać przedstawiać się jako ofiara okoliczności i przyznać prostą prawdę:

nie został pokonany przez przewrotny los ani oszukany przez kogoś innego.

Po prostu uwierzył, że zdołał przechytrzyć konsekwencje.

A one przez cały ten czas szły za nim krok w krok.