Michał poszedł za nią. Karolina zatrzymała się jeszcze przy stole.
— Rozumiesz, że od teraz wszystko będzie wyglądało inaczej?
— Właśnie na to liczę.
— Mama nigdy ci tego nie wybaczy.
— Nie musi zapominać. Wystarczy, że przestanie urządzać moje życie.
Karolina wzięła torebkę i wyszła.
Kilka minut później samochody zniknęły za bramą, a na podwórzu znów zapadła cisza.
Weronika nie zaczęła od razu zbierać naczyń. Usiadła naprzeciwko męża i położyła dłonie na kolanach.
Dariusz patrzył na puste krzesła.
— Od dawna chciałaś to wszystko zakończyć?
— Od dawna wiedziałam, że tak dalej być nie może. Do dziś miałam jednak nadzieję, że sam zobaczysz, co się dzieje.
— Widziałem.
— Nie. Widziałeś pojedyncze sytuacje, a później za każdym razem prosiłeś mnie, żebym jeszcze trochę wytrzymała.
— Wydawało mi się, że w ten sposób chronię rodzinę przed awanturą.
— Nie. Chroniłeś siebie przed trudną rozmową.
Dariusz powoli skinął głową.
— Tak.
Weronika spodziewała się kolejnego tłumaczenia, że Teresa ma trudny charakter. Tym razem Dariusz nie próbował się bronić.
— To ja nauczyłem ich, że zawsze wszystko zrobisz — powiedział. — Pomożesz, ugotujesz, przyjmiesz gości. A kiedy było ci przykro, prosiłem, żebyś nie zwracała na to uwagi.
— Dokładnie tak.
— Przepraszam.
Weronika spojrzała na niego. Był zmęczony, lecz po raz pierwszy nie widziała w jego twarzy irytacji spowodowanej tym, że żona stała się powodem rodzinnego konfliktu.
— Same przeprosiny nie wystarczą.
— Wiem.
— Kiedy twoja matka znów zadzwoni i zacznie na mnie narzekać, nie będziesz mi tego przekazywał.
— Dobrze.
— Gdy ktoś ponownie poprosi o pieniądze, nie zaproponujesz, żebym pomogła.
— Nie zaproponuję.
— I ten dom nie będzie już miejscem rodzinnych uroczystości tylko dlatego, że wszystkim tak wygodniej.
— Zgadzam się.
Następnego ranka Teresa zadzwoniła do syna wcześnie. Dariusz wyszedł na podwórze, ale przez otwarte drzwi Weronika i tak usłyszała kilka zdań.
— Nie, mamo.
Chwila ciszy.
— Nie będę jej przekonywał.
Kolejna przerwa.
— Bo ten dom należy do niej.
Weronika nadal układała naczynia w szafce. Nie podsłuchiwała celowo. Wystarczyło jej, że kilka godzin po awanturze mąż wciąż podtrzymywał swoje stanowisko.
Tydzień później napisała do niej Karolina.
W samochodzie pojawiła się usterka i znów potrzebowała pieniędzy.
Weronika odpisała tylko:
„Nie. Sama planuj swoje wydatki”.
Karolina wysłała długą wiadomość o problemach, wzajemnej pomocy, więzach rodzinnych i dawnych urazach. Weronika przeczytała ją do końca, po czym odłożyła telefon.
Nie zamierzała już niczego wyjaśniać.
Michał dość szybko znalazł pokój w mieszkaniu, w którym mieszkał już inny mężczyzna. Początkowo skarżył się Dariuszowi na ciasnotę i niewygody, ale więcej nie wspomniał o przeprowadzce do ich domu.
We wrześniu zbliżała się kolejna rodzinna uroczystość.
Z przyzwyczajenia Teresa zapytała Dariusza, o której wszyscy mają przyjechać do nich.
— U nas nie będzie przyjęcia — odpowiedział.
Po długiej wymianie zdań ustalono, że spotkanie odbędzie się u Karoliny. Ta od razu ograniczyła liczbę gości, poprosiła każdego o przyniesienie jednej gotowej potrawy i wyznaczyła konkretną godzinę.
Weronika z Dariuszem przyjechali punktualnie. Przywieźli przekąskę, którą wcześniej uzgodnili z gospodynią.
Karolina przez cały wieczór była spięta. Pilnowała gorącego dania, przesuwała naczynia na stole, szukała dodatkowych talerzy i odpowiadała na pytania matki. Gdy goście zaczęli wychodzić, w kuchni została ogromna sterta brudnych naczyń.
Teresa wstała jako pierwsza.
— My już pojedziemy. Jest późno.
Karolina spojrzała na nią z niedowierzaniem.
— Nie pomożesz mi posprzątać?
— Bolą mnie plecy.
Michał również szybko znalazł powód, by wyjść.
Weronika bez słowa założyła kurtkę. Karolina odprowadziła ją do drzwi i nieoczekiwanie powiedziała:
— Teraz rozumiem, dlaczego po każdym przyjęciu byłaś kompletnie wykończona.
— Dobrze, że zrozumiałaś.
— Mogłaś powiedzieć wcześniej.
— Mówiłam. Tylko wtedy wygodniej było ci tego nie zauważać.
Następne spotkanie zorganizował Michał. A właściwie zaprosił wszystkich do małej restauracji niedaleko swojego nowego mieszkania. Wybrał niedrogie miejsce i od razu uprzedził, że każdy płaci za własne zamówienie.
Teresa oburzyła się:
— Dawniej tak nie było.
— Bo wcześniej Weronika za większość gotowała i płaciła — odpowiedział Dariusz. — Teraz będzie inaczej.
Teściowa spojrzała na synową, ale nie powiedziała ani słowa.
Z czasem rodzinne spotkania zaczęły odbywać się znacznie rzadziej. Okazało się, że organizowanie większej uroczystości nie jest już takie atrakcyjne, gdy samemu trzeba kupić produkty, przygotować jedzenie, przyjąć gości, a później zmywać naczynia.
Teresa przestała wymyślać powód do świętowania każdego miesiąca. Karolina zapraszała wszystkich tylko przy naprawdę ważnych okazjach. Michał wolał spotkania w restauracji albo na neutralnym terenie.
Kiedy zniknęła stała pomoc Weroniki, zniknął również dawny rozmach.