— A reszta mieszkania?
— Kończę powoli sama. Codziennie po kawałku.
Kiedy Joanna o tym usłyszała, jedynie lekko się uśmiechnęła.
Okazało się, że Agnieszka jednak potrafiła znaleźć czas, by pomóc własnej matce.
Wcześniej po prostu znacznie wygodniej było przerzucić całą ciężką pracę na potulną synową.
W weekend Marcin sam pojechał do pani Krystyny.
Przesunął szafy, ustawił meble na dawnych miejscach i wyniósł pozostałości po remoncie.
Matka przywitała syna z radością, przygotowała obiad i z dumą oprowadziła go po odnowionych pokojach.
Ani słowem nie wspomniała już o tym, że Joanna odmówiła dalszej pomocy.
Mniej więcej po miesiącu mieszkanie było całkowicie uporządkowane.
Joanna dowiedziała się o tym przypadkiem, gdy Marcin powiedział, że po pracy wstąpił do matki.
— Teraz naprawdę jest tam ładnie. Mama jest bardzo zadowolona z remontu.
— A kto dokończył sprzątanie?
— Agnieszka przychodziła w weekendy. Powoli wszystko domyła.

Joanna się uśmiechnęła.
— Czyli jednak jej kręgosłup pozwolił pomagać.
Marcin wzruszył ramionami.
— Najwyraźniej tak. Wtedy postąpiłaś słusznie. Nie powinienem był pozwalać, żeby cała robota spadła na ciebie.
Joanna objęła męża i pocałowała go w policzek.
— Dobrze, że wreszcie to zrozumiałeś.
Po tamtej historii pani Krystyna już nigdy nie prosiła synowej o szorowanie mieszkania ani o wykonywanie ciężkich prac domowych.
Kiedy trzeba było przesunąć meble, coś naprawić albo zawiesić półkę, zwracała się do syna.

Gdy potrzebowała pomocy przy zwykłym sprzątaniu, zakupach lub gotowaniu, dzwoniła do córki.
Joanna wreszcie przestała pełnić rolę darmowej służącej w rodzinie męża.
Pozostała żoną Marcina, mamą Antosia i niezależnym człowiekiem, który ma prawo sam decydować o własnym czasie.
Z całej tej sytuacji wyniosła ważną lekcję.
Dopóki człowiek milczy, znosi wszystko i boi się odmówić, inni bardzo szybko zaczynają traktować jego pomoc jak obowiązek.
Wystarczy jednak raz spokojnie i stanowczo powiedzieć „nie”, by nagle okazało się, że problem można rozwiązać na wiele innych sposobów.
Wcześniej nikt nie chciał ich szukać, ponieważ obok zawsze znajdowała się wygodna osoba gotowa wykonać całą pracę za darmo.