Wtedy Piotr przedstawił własny pomysł:
— Przepisz samochód po teściu na mnie. Będę nim jeździł i woził was, a swój stary sprzedam. Pieniądze z tamtego auta, razem z naszymi oszczędnościami, oddam twojej mamie na nowy samochód. Wyjdzie z tego całkiem przyzwoita suma.
Początkowo teściowa stanowczo odmawiała przyjęcia pieniędzy od zięcia. Po pewnym czasie jednak wszystko przemyślała i zgodziła się wziąć tylko część. Resztę chciała podarować Piotrowi jako prezent urodzinowy.
Najpierw jednak trzeba było załatwić formalności. Do urzędu mieli pojechać w poniedziałek, już po świętowaniu.
Julia odwołała rezerwację i przeprosiła zaproszonych gości. Sobota minęła więc jak każdy inny dzień. Dziewczynki zostały w domu, bawiły się, kłóciły o drobiazgi i co kilka minut prosiły mamę, żeby zadzwoniła do taty. Były przekonane, że Piotr ciężko pracuje w delegacji.
Julia nie potrafiła jednak odrzucić myśli, że mimo wszystko powinna złożyć mu życzenia. Sięgnęła po telefon i ponownie wybrała jego numer.
„Abonent nie odpowiada”.
Pewnie jest zajęty. Pracuje. Tak, właśnie tak musiało być.
Tymczasem w Łodzi Piotr, przekonany, że jego plan zadziałał idealnie, brał prysznic i podśpiewywał pod nosem. Nie miał talentu wokalnego, ale zupełnie mu to nie przeszkadzało. Telefon zostawił w sypialni, dlatego nie słyszał kolejnych prób połączenia od żony.
Był wręcz zachwycony, że udało mu się na kilka dni pozbyć Julii i dzieci.
Jego kochanka, Karolina, przechodziła właśnie obok łóżka, kiedy telefon znów zaczął dzwonić. Dziewczyna zmarszczyła brwi. Od jakiegoś czasu niepokoił ją kontakt zapisany w telefonie Piotra jako „Siostra”. Tym bardziej że połączenia od tej osoby były wyjątkowo natarczywe.
— Piotr? — zawołała, uchylając drzwi łazienki. — Dzwoni twoja siostra. Chyba chce złożyć ci życzenia.
— Nie przejmuj się tym — odpowiedział przez szum wody. — Oddzwonię później. Przecież nie będę rozmawiał z rodziną spod prysznica. Lepiej chodź tutaj i umyj mi plecy.
— Dobrze, kochanie, już idę…
Karolina uśmiechnęła się, zamknęła drzwi i sięgnęła po telefon. Zamiast odrzucić połączenie, nacisnęła przycisk wideorozmowy.
Po chwili na ekranie pojawiła się dziewczynka, mniej więcej sześcioletnia.
— Mamusiu… Dlaczego na ekranie jest jakaś obca pani? — zapytała dziecko, wyraźnie zdziwione.
Mała była uderzająco podobna do Piotra.
„Pewnie siostrzenica”, pomyślała Karolina. Pomachała jej wesoło.
— Cześć! Jak masz na imię?
Dziewczynka nie odpowiedziała. Zamiast tego podała telefon mamie.
Na ekranie pojawiła się dorosła kobieta. Wyglądała zwyczajnie: jasne włosy miała spięte klamrą, a na czole widniała wyraźna, napięta zmarszczka.
Karolina uznała, że najlepiej będzie od razu przełamać niezręczną ciszę. Przecież dotąd nie poznała żadnej rodziny swojego ukochanego.
— Dzień dobry! — odezwała się pierwsza. — Od dawna chciałam panią poznać!
— Przepraszam… Kim pani jest? — zapytała ostrożnie Julia.
— Jestem Karolina. Dziewczyną Piotra. No… pani brata. On właśnie bierze prysznic i szykuje się na wieczór. Na pewno wie pani, że ma dziś urodziny. Wybieramy się do restauracji. Szkoda, że pani z nami nie będzie, więc pomyślałam, że może złożymy mu życzenia razem? To przecież wyjątkowy dzień. Możemy zrobić to teraz, przez wideorozmowę. Na pewno będzie mu miło!
Julia słuchała jej w całkowitym bezruchu. Nie mrugała, nie przerywała, nie zadawała pytań. Jedynie zmarszczka na jej czole stawała się coraz głębsza.
— Karolina… Dziewczyna Piotra? — powtórzyła cicho.
— Tak. Spotykamy się prawie od roku. Tyle razy chciałam panią poznać, ale Piotrek ciągle nie potrafił zorganizować naszego spotkania. Mogę sama przyjechać do Warszawy albo wy przyjedźcie do nas. Łódź jest naprawdę piękna, chętnie wszystko pani pokażę. Cieszę się, że wreszcie zadzwoniła pani właśnie dzisiaj. Inaczej pewnie jeszcze długo nic byśmy o sobie nie wiedziały. Piotr jest bardzo skryty, ale to dobry człowiek. Myślę, że niedługo nasz związek przejdzie na kolejny etap…
Julia zmusiła się do uśmiechu.
W jednej chwili wszystko stało się jasne. Nie było już żadnych wątpliwości.
Nie powiedziała Karolinie, że nie jest siostrą Piotra, tylko jego żoną. Na szczęście dziewczynki również milczały.
— Dobrze — odpowiedziała spokojnie. — Zróbmy mu prawdziwą niespodziankę. Ja także cieszę się, że wreszcie się poznałyśmy. Tylko proszę nie rozłączać rozmowy. Założę urodzinową czapeczkę, przyniosę ciasto, z dziećmi zdmuchniemy świeczki i zaśpiewamy „Sto lat”. Zgoda?
— Oczywiście! — Karolina rozpromieniła się, jakby właśnie spełniło się jej największe marzenie.
— Piotr! Długo jeszcze będziesz w łazience? — zawołała. — Niedługo musimy wychodzić!
— Już wychodzę… Szkoda, że nie poczekałaś na mnie, kochanie. Chyba będziemy musieli zostawić słodkości na później…
Po chwili Piotr wyszedł z łazienki, owinięty ręcznikiem. Karolina siedziała na łóżku i trzymała telefon w dłoniach. Na jej twarzy malował się tak szczery zachwyt, jakby właśnie wygrała ogromną nagrodę.
— Z kim rozmawiasz? — Piotr natychmiast się zaniepokoił.