Wracając do domu, zastałam siostrę mojego męża w salonie z nowo wybraną. Wkrótce stało się jasne, że mój mąż postanowił wesprzeć ich, wykorzystując moje pieniądze.

— Marin, wszystko wydarzyło się zupełnie niespodziewanie. Dziś Lenę dosłownie wyrzucono za drzwi wynajętego mieszkania. Właścicielka dowiedziała się, że nie mieszka tam sama, ale razem z Dimą, choć nikt się z tym nie zgodził. Potem okazało się, że regularnie organizowali hałaśliwe spotkania, a sąsiad kilkakrotnie narzekał. W rezultacie gospodyni nie mogła tego znieść i wyrzuciła ich oboje. I bez przesady — zmusiła mnie do spakowania rzeczy i wysłała prosto na ulicę.

Wracając wieczorem do domu po ciężkim i wyczerpującym dniu w pracy, Marina zaplanowała już mentalnie resztę wieczoru. Miała zamiar spokojnie ugotować kolację, wziąć gorącą kąpiel, a potem obejrzeć jakiś dyskretny serial. Jednak gdy tylko przekroczyła próg mieszkania, zauważyła na korytarzu dwie pary nieznanych butów. Najwyraźniej Siergiej zaprosił kogoś do ponownej wizyty bez wcześniejszego ostrzeżenia.

W salonie, na miękkiej sofie, siedziała wygodnie siostra jej męża, Lena, i jej kolejny wybrany mężczyzna, Dmitry —, młody mężczyzna z kamerą zawieszoną na ramieniu. Powiedział coś ożywionego, aktywnie machając rękami, a Lena roześmiała się wesoło i przejrzała album ze zdjęciami leżący na kolanach. Z jakiegoś powodu samego Siergieja nie było w pobliżu.

Marina zatrzymała się w drzwiach:

— Lena? Co tu robisz?

Wesoły śmiech natychmiast ucichł. Szwagierka wzdrygnęła się i spojrzała na Marinę, jakby przyłapano ją na robieniu czegoś nie do przyjęcia.

— Och, Marishka, cześć! — powiedziała szybko. — Seriozha do nas zadzwoniła. Powiedział, że wcale nie będziesz miał nic przeciwko.

Marina zmarszczyła brwi. Nikt do niej nie zadzwonił ani nie powiedział, że goście pojawią się w apartamencie wieczorem. Otworzyła już usta, aby zadać kolejne pytanie, ale w tym momencie klucz obrócił się w dziurce od klucza. Kilka sekund później Siergiej wszedł na korytarz, trzymając w obu rękach duże torby z artykułami spożywczymi.

—Oto jestem! — wydychał powietrze, próbując złapać oddech. — W sklepie była taka kolejka, że prawie oszalałam. Podczas gdy znalazłem wszystko, podczas gdy zapłaciłem… Straciłem prawie godzinę.

Opuścił torby na podłogę, spojrzał na żonę i od razu zauważył jej napięte spojrzenie. Zdając sobie sprawę, że rozmowa nie będzie łatwa, Siergiej pośpieszył się wytłumaczyć:

— Marin, wszystko wydarzyło się zupełnie niespodziewanie. Dziś Lenę dosłownie wyrzucono za drzwi wynajętego mieszkania. Właścicielka dowiedziała się, że nie mieszka tam sama, ale razem z Dimą, choć nikt się z tym nie zgodził. Potem okazało się, że regularnie organizowali hałaśliwe spotkania, a sąsiad kilkakrotnie narzekał. W rezultacie gospodyni nie mogła tego znieść i wyrzuciła ich oboje. I bez przesady — zmusiła mnie do spakowania rzeczy i wysłała prosto na ulicę.

Marina zwróciła wzrok na szwagierkę. Wzruszyła ramionami niejasno, jakby wszystko, co się wydarzyło, w ogóle od niej nie zależało.

—Nie spodziewaliśmy się, że gospodyni tak zareaguje — powiedziała Lena. — Ale teraz naprawdę nie mamy dokąd pójść. Nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli Dima i ja zostaniemy z tobą na kilka dni, prawda?

— Kilka dni? — Marina pytała powoli, w końcu zdając sobie sprawę, że jej plany ciszy i odpoczynku rozpadają się na jej oczach.

Przez jakiś czas milczała, próbując się uspokoić i nie wyrazić wszystkiego, co o tym myślała. Wtedy równym, ale stanowczym głosem odpowiedziała:

— Okej. Ale tak naprawdę mówimy tylko o kilku dniach. I proszę bez hałasu, imprez i ciągłego nieporządku. Nie zamierzam nikomu służyć i pracować tutaj jako sprzątaczka.

—Oczywiście, Marish, oczywiście! — Lena pośpiesznie staranowała. — Będziemy cichsi niż woda, niżej niż trawa. Nawet nie zauważysz, że tu jesteśmy.

—Dziękuję, — Siergiej powiedział z wyraźną ulgą, przytulając żonę za ramiona i dodając: —

—Postaramy się rozwiązać problem mieszkaniowy tak szybko, jak to możliwe, — Lena natychmiast obiecała.

Szwagierka wyglądała na zadowoloną, jak mała dziewczynka, której pozwolono przenocować u przyjaciela. Szybko wstała z sofy i poszła do kuchni, aby uporządkować przyniesione jedzenie. Marina westchnęła mocno i poszła za nią. Torby były wypełnione po brzegi: kilka puszek piwa, chipsów, pierogów, kurczaka, indyka, paczkę makaronu, butelkę słodkiej lemoniady, warzywa i trochę owoców.

Lena natychmiast wyciągnęła paczkę chipsów, bez wahania ją rozerwała i usiadła na krześle kuchennym. Zaczęła głośno chrupać, jakby przyszła nie prosić o tymczasowe schronienie, ale odpocząć w hotelu. Tymczasem Siergiej i Dmitrij wyjęli puszkę piwa i usiedli w salonie. Minutę później znów zaczęto stamtąd słyszeć ożywione rozmowy i głośny śmiech.

Marina została zupełnie sama przy piecu. Mechanicznie wyjęła kurczaka i makaron, a jakieś czterdzieści minut później położyła na stole prostą kolację — smażone mięso i makaron. Danie okazało się proste, ale sycące i smaczne. Jednak gdy tylko zaprosiła wszystkich do stołu, jedzenie niemal natychmiast zniknęło z talerzy. Nikt jej nie podziękował. Nikt nie sugerował zbierania brudnych naczyń, wyjmowania ich ze stołu, a przynajmniej zabierania talerzy do zlewu.

Marina w milczeniu patrzyła, jak zadowolona Lena wraca do salonu, a Siergiej i Dmitrij kontynuowali rozmowę i otworzyli kolejną puszkę piwa.

Wydychała powietrze głęboko, nie ukrywając już swojej irytacji. Zjedli całą kolację, nie zostawiając jej nawet porcji, którą mogłaby jutro zabrać do pracy.

—To nie potrwa długo, — Marina próbowała przekonać samą siebie. — Tylko kilka dni. Musisz tylko być cierpliwy.

Sama umyła wszystkie naczynia, włożyła talerze do suszarki i w końcu udała się do łazienki. Nadal słychać było głośne głosy, śmiech i brzęk słoików zderzających się z salonem. Najwyraźniej goście dopiero zaczynali się dobrze bawić. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, że Marina może się zmęczyć po pracy, a także ma prawo do spokojnego odpoczynku. Wydaje się, że nawet Siergiej całkowicie zapomniał o obecności żony.

—OK, — pomyślała, zamykając za sobą drzwi. — Może przynajmniej tutaj możesz spędzić pół godziny w ciszy.

Marina wzięła pełną kąpiel w gorącej wodzie, dodała pachnącą piankę i pozwoliła swoim napiętym mięśniom się zrelaksować. Jej oczy stopniowo się zamykały, a myśli oddalały się od rozmów innych ludzi i irytującego hałasu za ścianą. Jednak niecałą kwadrans później z salonu usłyszano nowe krzyki, głośne żarty i muzykę, którą ktoś włączył przez telefon.

Marina przysięgła cicho, leżała w wodzie jeszcze przez kilka minut, po czym wytarła się ręcznikiem, przebrała się w piżamę i poszła do sypialni. Wyjęła zatyczki do uszu z pudełka, włożyła je do uszu i dopiero potem udało jej się zasnąć przy stłumionym monotonnym buczeniu.

Poranek przywitał ją jasnym światłem słonecznym i żałosnymi jękami dochodzącymi z kuchni.

— Panie, jak mi pękła głowa, — Siergiej jęknął, siedząc przy stole. — Jak ja w ogóle dzisiaj będę pracować? Kto by pomyślał, że zwykłe piwo sprawi, że poczujesz się tak źle…

Trzymał skronie dłońmi i z nadzieją patrzył na żonę.

Marina po cichu piła kawę. W jej spojrzeniu nie było współczucia ani chęci pomocy. Każdego innego dnia wyjęłaby już tabletkę, nalała wody i zapytała, jak inaczej mogłaby złagodzić jego stan. Ale dziś mąż otrzymał tylko zimną ciszę i całkowitą obojętność.

Siergiej czekał jakiś czas na przynajmniej jakąś reakcję, ale nigdy jej nie otrzymał. Niezręcznie kaszlał, sięgnął po kubek, przypadkowo dotknął łyżki, która spadła na stół z głośnym dzwonieniem. Marina nawet nie odwróciła głowy.

— Marish… — zaczął ostrożnie. — Dlaczego tak milczysz? Czy coś się stało? Kłopoty w pracy?

Spokojnie wzięła ostatni łyk kawy, wstała ze stołu i nie patrząc na męża odpowiedziała:

—Wczoraj podjąłeś własną decyzję za nas oboje. Teraz sam zajmij się konsekwencjami.

Następnie Marina poszła do sypialni, aby przygotować się do pracy, zostawiając Siergieja samego w kuchni — z kacem, ciężkimi myślami i rosnącym poczuciem winy.

Kiedy Marina i Siergiej wyjechali, w mieszkaniu panowała niemal całkowita cisza w ciągu dnia. Zakłócały go jedynie dźwięki telewizji i krótkie sygnały telefoniczne. Lena rozpadła się na sofie, bez końca przeglądając kanał w sieciach społecznościowych, a śpiący Dmitrij powoli wdarł się do kuchni w poszukiwaniu czegoś jadalnego.

—Czy w ogóle jest tu jakieś jedzenie? — zapytał niezadowolony, otwierając drzwi lodówki.

— Przyjrzyj się bliżej. Może po wczoraj coś zostało» — odpowiedziała Lena leniwie, nawet nie odrywając wzroku od ekranu.

Zaglądając do środka, Dmitrij uśmiechnął się rozczarowany. Resztę kolacji skończyli wieczorem. Na półkach pozostały warzywa, kilka kawałków sera i duże opakowanie filetu z indyka. Znalazł dwa jogurty i zjadł je jeden po drugim, nawet nie sprawdzając daty na opakowaniu. Potem wyjął bochenek chleba i zrobił kilka kanapek. Czując zapach jedzenia, Lena również wstała z sofy i przyszła do kuchni. Po kilku godzinach w lodówce pozostało tylko jedno opakowanie indyka i słoik musztardy.

Oczywiście ani Lena, ani Dmitrij nie zaczęli wycierać okruchów ze stołu ani myć zużytych talerzy.

Kiedy wieczorem Marina przekroczyła próg mieszkania, od razu zdała sobie sprawę, że nie będzie już spokojnego odpoczynku. Budynek wyglądał tak, jakby od kilku dni odbywał się w nim głośny piknik. Wszędzie były różne rzeczy, opakowania i brudne naczynia. A pośród całego tego bałaganu Lena siedziała w kuchni, skrzyżowała nogi i miło rozmawiała przez telefon ze swoją przyjaciółką.

Marina poczuła, jak w środku narasta fala gniewu. Dzień wcześniej nadal starała się być cierpliwa, ale teraz, patrząc na zlew zaśmiecony naczyniami, okruchy rozrzucone na stole i całkowicie pustą lodówkę, nie zamierzała już się powstrzymywać.

— Dobry wieczór, — Marina powiedziała chłodno, wchodząc do kuchni.

Lena odwróciła się i radośnie machnęła ręką:

— Och, Marish, cześć! Rozmawiam tu z Anką. Jak minął Ci dzień?

—Jak myślisz, jak to mogło pójść? — Marina odpowiedziała cicho, ale bardzo ostro. — Wróciłem z pracy i zobaczyłem brudną kuchnię, pustą lodówkę i dwóch dorosłych leniuchów leżących w moim mieszkaniu, jakby przybyli do pensjonatu.

Lena zacisnęła usta z niezadowolenia:

— Dlaczego zaczynasz od razu? Jesteśmy tu tymczasowo, nie na zawsze. Tak, zjedliśmy jedzenie. Ale to nie moja wina, że chcieliśmy jeść.

—Czy nie przyszło ci do głowy, żeby samemu coś ugotować? — zapytała Marina. — A może przyszedłeś tu wyłącznie po to, żeby cię nakarmić i podać?

Lena miała zamiar odpowiedzieć, ale w tym momencie drzwi wejściowe ponownie się otworzyły. Siergiej pojawił się w kuchni, trzymając w rękach kolejne dwie ciężkie torby. Widząc, jak jego żona i siostra wyzywająco odwracają się do okna, natychmiast zdał sobie sprawę, że doszło między nimi do kłótni.

— Więc — powiedział, starając się zachować spokój. — Kupiłem artykuły spożywcze. Dzisiaj sam ugotuję obiad. Marish, na razie odpocznij, okej?

Siergiej wyraźnie miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się nieco załagodzić sytuację. Jednak to, co się działo, zaczęło go już irytować. Po wczorajszym dniu nadal odczuwał ból głowy, osłabienie w całym ciele, a teraz musiał ugotować obiad i znaleźć się między dwiema wściekłymi kobietami — siostrą i żoną.

W kuchni panowała napięta cisza, którą od czasu do czasu przerywał dźwięk noża, dzwonienie talerzy i syczenie patelni. Siergiej próbował, ale z każdą minutą stawał się coraz bardziej ponury. Nikt nie miał zamiaru mu pomóc. Miał nadzieję, że jego żona doceni jego wysiłki i przestanie się złościć, ale Marina zachowała chłodny spokój. Lena jak zwykle poszła odpocząć w salonie, a Dmitrij wrócił do łóżka.

Po przygotowaniu kolacji i jej całkowitym zjedzeniu — ponownie bez wdzięczności i ofert pomocy — Siergiej mocno oparł się o sofę i zwrócił się do gości:

— Czy macie jakieś plany na przyszłość? Szczerze mówiąc, mieszkanie w dwupokojowym mieszkaniu jest niewygodne dla czterech dorosłych.

Lena zamarła nieruchomo. Marina spojrzała na męża ze zdziwieniem, bo nie spodziewała się, że odważy się mówić tak bezpośrednio.

—A co dokładnie chcesz z tym powiedzieć? — Lena zapytała ostrożnie.

— Chcę powiedzieć, że trzeba zacząć szukać osobnego mieszkania. I poważnie i właśnie teraz. Pomogliśmy ci, wpuściliśmy cię do mieszkania, ale mamy rodzinę, a nie darmowy hostel. I szczerze mówiąc, twoja obecność już staje się problemem.

Twarz Leny wyraźnie zbladła. Szybko spojrzała na Marinę, która siedziała spokojnie przy stole i ledwo mogła powstrzymać swój zadowolony uśmiech. Sekundę później szwagierka gwałtownie wzrosła.

— Wszystko jest jasne… To ona zwróciła cię przeciwko mnie, — Lena mruknęła, wskazując wzrokiem na Marinę. — Kiedyś mówiłeś zupełnie inaczej.

— Marina nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. Obiecałeś zostać na dwa dni, ale nie widzę, żebyś cokolwiek robił. Może powinnam zadzwonić do mamy i powiedzieć jej, że mieszkasz z dwudziestopięcioletnim bezrobotnym mężczyzną? Może wtedy zaczniesz się ruszać? Mam dość ciągłego ukrywania twoich wybryków. I generalnie wpuszczam cię tu tylko dlatego, że twoja matka nie przeżyje kolejnej historii, w którą się wpakowałeś. Ona już płaci za twoje czesne.

— Słuchaj, Seryoga, wybierz swoje miny, — Dmitrij niespodziewanie interweniował. — Ty i ja jesteśmy praktycznie krewnymi.

—Jacy inni krewni? — Siergiej zapytał ostro. — Fakt, że jesteś w związku z moją siostrą, nie czyni cię członkiem naszej rodziny.

— Seryozha… — Lena powiedziała z wahaniem. — Właściwie jestem… w ciąży.

Siergiej nie mógł wypowiedzieć ani słowa przez kilka sekund. Potem zakrył twarz dłońmi, a Marina nie mogła powstrzymać krótkiego śmiechu — wyznanie okazało się tak nieoczekiwane. Mąż wstał, po cichu wszedł do kuchni i zaczął sprzątać po wszystkich, jak zmęczona matka, która musiała przywrócić porządek po dorosłym, ale całkowicie zależnym dziecku. Marina poszła za nią. Podszła do męża i ostrożnie przesunęła dłonią po jego plecach.

Żaden z nich nic nie powiedział. Siergiej nadal zbierał brudne talerze, a Marina stała cicho obok niej. Z salonu słychać było stłumione szlochy Leny. Poskarżyła się Dmitrijowi, że jej brat w ogóle jej nie kocha, nie rozumie i ogólnie jest osobą bezduszną i bezduszną.

Wydawało się, że po ciężkiej nocy wypełnionej opresyjną ciszą Siergiej w końcu podjął decyzję następnego dnia. Podczas przerwy na lunch zadzwonił do Mariny.

— Znalazłem już mieszkanie dla Leny, — od razu powiedział, nie pozwalając żonie nawet się przywitać. — Małe, ale umeblowane i w przyzwoitym stanie. Zawarłem umowę z agentem nieruchomości, ale oni sami pokryją czynsz i inne wydatki. Wszystkie problemy zostaną rozwiązane również bez nas. Dość. Niech się cieszą, że przynajmniej znalazłem odpowiednią opcję. Jeśli Dima okazał się wystarczająco dorosły, aby «zrobić dziecko», to musi być odpowiedzialny za swoje decyzje.

Marina uśmiechnęła się, gdy usłyszała determinację w głosie męża.

—Robisz właściwą rzecz, Seryozha. Wszystko, co się dzieje, już dawno przekroczyło rozsądne granice. Naprawdę nadszedł czas, aby twoja siostra dorosła.

Kiedy para wróciła wieczorem do domu, Marina od razu zauważyła niezwykłą ciszę. Z salonu słychać było tylko ciche szlochy. Lena siedziała na sofie, mocno trzymając poduszkę przy klatce piersiowej. Jej twarz była pełna łez. Dmitrija nigdzie nie było widać.

Siergiej zmarszczył brwi:

— Co się stało? A gdzie jest Dima?

Lena podniosła oczy zaczerwienione łzami na brata i odpowiedziała drżącym głosem:

—Odszedł… powiedział, że nie chce już ze mną mieszkać i że nigdy mnie nie kocha. Okłamałem go. Powiedziała, że spodziewam się dziecka, bo bałam się, że mnie zostawi… Ale długo nie udało się ukryć prawdy. Dziś dowiedział się o wszystkim i oznajmił, że odchodzi. Okazuje się, że dawno temu miał inną kobietę. Miał się do niej wprowadzić miesiąc temu…

Przez kilka sekund w pokoju panowała ciężka cisza. Siergiej zamknął oczy i zacisnął zęby. Potem gwałtownie wydychał powietrze, wstał z siedzenia i po cichu wyszedł na korytarz. Minutę później wrócił, trzymając w dłoni walizkę i postawił ją przed siostrą.

—Jesteś dorosłym mężczyzną, Lena. I to już nie jest nasz problem. Mam już dość. Możesz pójść do matki, możesz wprowadzić się do mieszkania, które znalazłem, ale nie będziesz już nocować w naszym domu.

— Seryozha… — próbowała mówić, ale brat natychmiast ją powstrzymał.

— Nie ma potrzeby wyjaśniać niczego więcej. W ciągu tych dwóch dni postarzałem się o dziesięć lat. Ciągle organizujesz jakieś gry i wciągasz mnie w swoje problemy. Martwię się, rozwiązuję twoje problemy i muszę szukać wymówek u mojej żony. Wszystkie. Odejdź i żyj dalej tak, jak uważasz za stosowne.

Siergiej odwrócił się i udał do sypialni, pozostawiając siostrę siedzącą na sofie w całkowitym szoku. Marina podeszła do drzwi wejściowych, otworzyła je i powiedziała całkiem spokojnie:

—Teraz nazwę cię samochodem. Masz dwadzieścia minut, żeby się przygotować.

Lena nadal płakała, ale zaczęła pakować swoje rzeczy. Marina doskonale rozumiała: gdyby teraz uległa litości i pozwolono jej zostać, ta historia ciągnęłaby się jeszcze przez kilka tygodni, a nawet miesięcy. I bez względu na to, jak dużo jej szwagierka mówiła o rodzinie, miłości i obowiązkach rodzinnych, Marina nie czuła już ani poczucia winy, ani chęci ratowania jej. Osoba dorosła musi być niezależnie odpowiedzialna za swoje czyny.