– Skąd masz moje kolczyki? – wyszeptała Marta, wpatrując się w zdjęcie przyjaciółki.
– Marta, patrz, jakie zdjęcia przesłała Ewa z wakacji! – zawołał z kuchni Michał, mieszając łyżeczką cukier w gorącej herbacie. – Opalona jak Romka!
Marta odłożyła ściereczkę i podeszła do męża, który przeglądał galerię w telefonie, popijając parujący napój.
– Pokaż, gdzie to było? – usiadła obok, poprawiając włosy. – Turcja?
– Nie, Sopot, słuchaj. Tutaj plaża, tu kawiarnia – Michał komentował każde zdjęcie. – O, a tu wycieczka w góry!
Marta milczała, kiwając głową. Ewa zawsze przyciągała spojrzenia, od szkolnych lat była urodziwą duszą towarzystwa. Po studiach ich drogi się rozeszły, ale przypadkowe spotkanie w przychodni przywróciło kontakt i sporadyczne rozmowy telefoniczne.
– O, tu świetny kadr! – Michał zatrzymał zdjęcie, na którym Ewa siedziała w kawiarni na świeżym powietrzu, promieniejąc uśmiechem do obiektywu.
Marta spojrzała na ekran i poczuła zimny ucisk w sercu. W uszach przyjaciółki błyszczały znajome złote stokrotki z diamentowymi środkiem – te same, które Michał podarował jej na dwudziestą rocznicę ślubu.
– Skąd u niej moje kolczyki? – wyszeptała, nie odrywając wzroku od telefonu.
– Co? – Michał podniósł oczy, zdezorientowany.
– Kolczyki. Stokrotki z diamentami. Pamiętasz, dałeś mi je, prawda? – głos Marty drżał.
Michał przyjrzał się zdjęciu, zmarszczył brwi.
Marta dopiła herbatę, czując, jak serce bije mocno i szybko.
– Michał, gdzie są moje kolczyki?
– Skąd mam wiedzieć? Pilnujesz swoich błyskotek – mruknął, nie patrząc.
Marta wstała i poszła do sypialni, do toaletki. Otworzyła szkatułkę, przeszukała wszystkie pudełka – kolczyków nie było. Szuflady, pod łóżkiem, łazienka – nic.
– Michał! – zawołała.
– Co teraz? – odezwał się z niechęcią.
– Kolczyki zniknęły. Nie ma ich w szkatułce.
– Może zapomniałaś je gdzieś? – próbował się tłumaczyć.
– W jakim miejscu? Rok temu byliśmy u twojej cioci w wiosce, nie wzięłam ich.
Michał wrócił do kuchni, włączył telewizor.
– Nie wiem, Marta. Może do czyszczenia je oddałaś?
– Po co mi czyszczenie? Są nowe – powiedziała, stając w drzwiach i krzyżując ręce. – Spójrz na mnie.
Michał odwrócił wzrok od ekranu.
– No?
– Wiesz, gdzie moje kolczyki?
– Nie – odpowiedział, z powrotem wpatrując się w telewizor.
Marta usiadła przy stole. Myśli wirowały: kolczyki zniknęły, a teraz błyszczą u Ewy. Przypadek? Takich samych nie da się kupić – Michał godzinami wybierał je w jubilerze.
Wzięła telefon i otworzyła czat z Ewą. Palce jej drżały przy pisaniu:
„Ewa, cześć! Świetne zdjęcia! A kolczyki skąd? Stokrotki z diamentami niesamowite!”
Odpowiedź przyszła błyskawicznie:
„Marta, dzięki! Prezent od dobrego człowieka. Marzyłam o takich!”
„A skąd je masz? Może i ja takie chcę?”
„Nie wiem, podarowano mi je. A po co ci? Twój mąż taki skąpy, sama narzekałaś!”
Marta odłożyła telefon. Serce waliło tak, że słyszała własny oddech.
– Marta, kolacja? – zawołał Michał.
– Podgrzej pierogi sobie – odparła, nie odwracając się.
– Po co się denerwujesz jakimiś kolczykami?
– Jakimiś? – wyszeptała Marta. – To prezent na dwadzieścia lat razem.
– I co z tego? Zgubione? Kupię nowe.
– Nie o to chodzi, Michał.
Obróciła się do męża. On klikał pilotem, jakby nic się nie stało.
– A o co chodzi?
– O to, że są u Ewy.
– No i co z tego? Jaka różnica?
– Michał, dałeś jej moje kolczyki?
Cisza. Na ekranie telewizora migał serial.
– Nie wygaduj bzdur.
– To jak się tam znalazły?
– Może kupiła takie same.
Marta podeszła bliżej.
– Spójrz mi w oczy i powiedz, że nie dałeś Ewie moich kolczyków.
Michał spotkał jej spojrzenie i natychmiast odwrócił wzrok.
– Marta, przestań. Robisz aferę z niczego.
– Czyli dałeś?
– Nic nie dałem! – jego głos stał się ostry.
Marta usiadła naprzeciwko.
– Michał, dwadzieścia lat razem. Jeśli coś jest, powiedz szczerze.
– Nie ma nic! – wstał gwałtownie. – Wymyślasz bzdury!
– To dlaczego się złościsz?

– Bo mam dość! Pracuję jak wariat, wracam, a tu przesłuchania!
Michał trzasnął drzwiami do kuchni. Marta siedziała w bezruchu, wpatrując się w jeden punkt. Dwadzieścia lat. Córka Zosia już zamężna, syn Kamil na studiach.
Przypomniała sobie, jak rok temu mąż częściej zatrzymywał się przed lustrem, kupił nową koszulę. Wtedy myślała: kryzys wieku średniego.
Był też chłodniejszy, rzadziej przytulał, mniej mówił o przyszłości. Wytłumaczyła sobie zmęczeniem i stresem w pracy – w końcu główny inżynier na budowie.
Na kuchni huknęła porcelana. Michał mył kubek, głośno stukając łyżką.
Marta znowu otworzyła zdjęcia Ewy. Plaża, restauracja, morze. I wszędzie te same kolczyki.
Powiększyła jedno zdjęcie. Ewa lśniła: opalenizna, fryzura, manicure. Wakacje udane.
„A z kim była? Sama?” napisała Marta.

Odpowiedź długo nie nadchodziła. Potem:
„Z przyjaciółką. Słuchaj, jestem zajęta, pogadamy później.”
Marta wiedziała, że Ewa kłamie. Powoli zamknęła telefon, podeszła do okna i otworzyła ramę. Chłodny wieczorny wiatr wtargnął do kuchni, poruszając zasłony. Marta patrzyła na ulicę, gdzie dzieci sąsiadów jeździły na rowerach, śmiały się, rozmawiały radośnie.
Odwróciła się. Michał stał przy zlewie, odwrócony plecami, nadal pocierał kubek, jakby próbował zetrzeć ślady, których nie było.
Marta nic nie powiedziała. Poszła do przedpokoju, wzięła klucze i wyszła. Drzwi zamknęły się cicho, niemal bezgłośnie.
Na zewnątrz zatrzymała się, wciągnęła chłodne powietrze i ruszyła przed siebie, nie wiedząc dokąd, krok po kroku, zostawiając za sobą dwadzieścia lat, milczenie i obce głosy w telewizorze.
– Skąd masz moje kolczyki? – krzyknęła, patrząc na zdjęcia przyjaciółki.