Chmury, deszcz i ekscytujące spotkanie

W biurze przy Newskim Prospekcie Aliona Pietrowna nie wyróżniała się niczym spośród koleżanek. Około dwudziestu kobiet, młodych, pięknych, w wieku od dwudziestu do trzydziestu lat. Alena ma już czterdzieści osiem lat, ale dzięki genom odziedziczonym wygląda prawie o dwadzieścia lat młodziej; jej matka do dziś wygląda jak dwudziestopięciolatka.

– Alena, jak to się dzieje, że zawsze wyglądasz tak zadbana? – pytały koleżanki, a ona tylko się uśmiechała.

– Nic specjalnego – odpowiadała – rano nakładam lekki krem na dzień, a wieczorem po prostu myję twarz pianką. Do kosmetyczki chodzę raz na trzy, cztery miesiące.

„Ukrywasz coś?” – drażnili ją młodsi koledzy.

„Nie, szczerze, niczego nie ukrywam” – odpowiadała Aliona.

Aliona jest rozwiedziona już od jedenastu lat: były mąż odszedł do dwudziestoletniej dziewczyny, a ich córka wyszła za mąż i mieszka z mężem w regionie Ałtajskim. Samotność już jej się znudziła, chociaż czasami proponowano jej ponowne małżeństwo. Jeden z sąsiadów, Wadim, proponował wspólne zamieszkanie i obiecał się ożenić, ale w jego mieszkaniu mieszkają dwa kundelki, a Alena jest obojętna wobec zwierząt i nie chce mieć zwierząt domowych.

W weekendy tęskni, obserwując, jak pary rodzinne wyjeżdżają na dacze, spacerują po parku z dziećmi, chodzą do kina. Czasami ona i jej przyjaciółka Warwara, która ma już wnuki, wybierają się do kina lub na wystawę, ale takie wyjścia są rzadkie. Częściej Alena zostaje w domu, pochłonięta laptopem lub telewizorem.

W ich dziale pojawił się nowy specjalista, Aleksiej. Ma pięćdziesiąt dwa lata, jest poważnym mężczyzną, nie jest przystojniakiem, ale też nie budzi niechęci. Nosi okulary w drogiej oprawce, surowy garnitur i krawat; regularnie zmienia garderobę, a każdy garnitur leży na nim jak ulity. Aleksiej nie jest pulchny, ale ma krępą budowę ciała.

O jego przybyciu jako pierwsza dowiedziała się Julia, młoda pracownica, która wpadła do gabinetu wcześnie rano:

Dzień dobry! Gratuluję wszystkim pojawienia się nowego kolegi, choć nie wygląda on na najświeższego, to prezentuje się przyzwoicie – zaśmiała się.

Cześć, Julia – odpowiedziało pozostałych pięciu, którzy pracują razem od dawna. A kto do nas przybył? – zapytała najstarsza, Wiera Iwanowna, która ma prawie sześćdziesiąt lat i wkrótce przejdzie na emeryturę, ale na razie nie może rzucić pracy.

Ojej, Wero Iwanowna, to pani też się zaintrygowała – wtrąciła Julia – myślałam, że już nie interesują się panie mężczyznami.

No, no, córeczko, dożyjesz mojego wieku – odpowiedziała Wera, głośno się śmiejąc.

Aleksiej od razu przyciągnął uwagę Aleny, gdy przekroczył próg ich gabinetu. Nie spieszył się jednak z okazywaniem zainteresowania, traktował każdego uprzejmie i spokojnie, całkowicie pochłonięty pracą.

Dziewczyny – zauważyła Katerina, czterdziestoletnia koleżanka – to dziwne, że taki przystojny mężczyzna zachowuje się tak powściągliwie. Może ma już za sobą długą historię z kobietami, a może jest po prostu skromny, albo coś mu dolega? – roześmiała się głośno, a wszystkie ją poparły.

Może jest żonaty, ale nie nosi obrączki – przypuszczała Julia.

Jednak dział kadr szybko wyjaśnił: Aleksiej nie jest żonaty.

„Więc albo mieszka z jakąś dziewczyną bez oficjalnych dokumentów, albo po prostu jest wolny” – dyskutowali koledzy.

„A jeśli jest wolny, to dlaczego jest taki ostrożny?” – zauważyła Vera Iwanowna, kierując się intuicją. „Mam wrażenie, że naprawdę jest samotny”.

Intuicja nie zawiodła: Aleksiej był wolny. Alena chciała zwrócić jego uwagę i postanowiła odezwać się pierwsza.

Cześć, jak ci się podoba w naszym zespole? – spróbowała.

W porządku – odpowiedział krótko i poszedł do recepcji do szefa.

Następnego dnia Alena zrobiła mu komplement:

„Ten garnitur i krawat bardzo ci pasują”.

„Dziękuję, ale to już nie jest nowy”, odpowiedział, i rozmowa się zakończyła.

Alena kilkakrotnie próbowała kontynuować rozmowę, ale Aleksiej wydawał się wycofany. Zaczęła czytać o psychologii i dowiedziała się, że należy on do typów nieśmiałych, których „oswojenie” wymaga więcej czasu.

To niełatwe zadanie, pomyślała, ale postaram się.

Alena zaczęła staranniej dobierać ubrania, przynosić do biura domowe ciasta, częstować nimi kolegów, w tym Aleksieja, mając nadzieję, że to przyciągnie jego uwagę. Pewnego razu przyszła jej do głowy myśl, że on nie lubi słodyczy, a bardziej interesuje go wsparcie zawodowe.

Aleksiej nieustannie zmagał się z nowymi dokumentami, szef zrozumiał już, że jest on rzetelnym specjalistą i coraz bardziej go obciążał. Alena zaproponowała swoją pomoc:

– Mogę ci pomóc z tym nowym programem, z którym na razie sobie nie radzisz – powiedziała i spędziła z nim kilka wieczorów, odpowiadając na jego pytania w ciągu dnia.

W końcu Aleksiej wszystko opanował i podziękował:

– Dzięki, Alena, bez ciebie bym sobie nie poradził. Czy coś mi się należy?

Może po prostu kawa z eklerką po pracy – zażartowała.

Umowa stoi, dzisiaj pójdziemy do kawiarni – zgodził się.

Następnego ranka Alena poprosiła szefa o wcześniejsze wyjście z pracy, tłumacząc, że musi iść do dentysty, bo przygotowywała się do pierwszej randki. Zadzwoniła do Warwary, a ta zaprosiła ją do swojego salonu fryzjerskiego, gdzie Aliona postanowiła farbować włosy, żeby siwizna nie rzucała się w oczy.

Po powrocie do domu Aliona spojrzała w lustro, zadowolona z efektu, nałożyła wydłużający tusz do rzęs, ubrała się w sukienkę, buty i lekki płaszcz na jesienny chłód. Tusz nadał rzęsom odpowiednią objętość, a ona już spieszyła się do kawiarni.

Pierwszy tramwaj, przejechawszy dwa przystanki, zepsuł się. Wszyscy wysiedli, a autobus już odjechał. Aliona musiała iść pieszo, przyspieszając kroku w butach na obcasach. Nie zdążyła nawet zauważyć, jak nadciągnęła chmura, ulewa i podmuch wiatru. Zakładając kaptur płaszcza, zdała sobie sprawę, że zapomniała parasola. Kiedy dotarła do kawiarni, Aliona była całkowicie przemoczona, włosy przyklejały się do twarzy, makijaż się rozmazał, a buty i płaszcz pokryły się błotem.

Aleksiej siedział przy stoliku, kiedy wbiegła piętnaście minut później. Rzucił tylko szybkie spojrzenie w stronę drzwi, nie zatrzymując się. Alena poczuła, jak rumieniec wstydu pokrywa jej twarz.

„To ja?” – wykrzyknęła, patrząc w lusterko na stoliku. „Dlaczego wszystko poszło tak źle? Teraz rozumiem, dlaczego mnie nie rozpoznałeś”.

Wybiegła z kawiarni; deszcz już prawie ustał, ale wciąż mżyło. Przechodnie uśmiechali się, patrząc na jej przemoczone włosy i rozmazany makijaż. Kiedy dotarła do domu, wzięła prysznic, próbując zrozumieć, co teraz zrobić.

Zadzwonić do niego? Odwołać spotkanie? – zastanawiała się.

Gdy tylko wyszła z łazienki, Aliona usłyszała dzwonek telefonu: trzy nieodebrane połączenia od Aleksieja. Odebrała.

Aliona, wszystko w porządku? Wyglądałaś, jakbyś wpadła w burzę – zapytał.

Tak, złapał mnie deszcz, wróciłam do domu, wzięłam prysznic – wymamrotała, nie wiedząc, jak to dalej wyjaśnić.

Czekałem na ciebie w kawiarni już od godziny, myślałem, że się przeziębiłaś – powiedział Aleksiej z troską.

Wtedy Aliona wpadła na pomysł: Nie odwołujmy naszego spotkania, tylko wypijmy kawę u mnie w domu. Możesz przyjechać?

Już ruszam – odpowiedział radośnie i poprosił o adres.

Alena szybko wysuszyła włosy, ogarnęła się i już po kilku minutach do drzwi zadzwonił Aleksiej, trzymając w rękach butelkę wytrawnego wina i duży tort. Spędzili wieczór na rozmowach, śmiechu i lekkim flircie. Aleksiej przyznał, że na początku nie zrozumiał, kto stoi przed nim, ale potem zdał sobie sprawę, że to właśnie ta Aliona, do której od dawna chciał się zbliżyć.

Kilka miesięcy później wzięli ślub, a w biurze długo dyskutowano o ich historii, przypominając sobie, że deszcz może czasem stać się początkiem czegoś pięknego.

Oto, czego uczy nas ta historia: wygląd i okoliczności mogą wpłynąć na nasz dzień, ale szczerość, gotowość do pomocy i umiejętność akceptowania siebie takimi, jakimi jesteśmy, otwierają drogę do prawdziwych relacji i szczęścia.