Mąż stwierdził, że wstyd się na nią patrzeć, ale potem zszokowany zamarł!

Nie zapomnij dzisiaj przygotować porządnej kolacji, rzucił Dmitrij, poprawiając krawat przed lustrem. Przyjdzie kierownictwo, chcę zrobić dobre wrażenie.

Tatyana skinęła głową w milczeniu, kontynuując smarowanie chleba masłem. Kawałek utknął jej w gardle, gdy mąż dodał:

I ogólnie postaraj się wyglądać bardziej przyzwoicie. Bo inaczej nie da się na ciebie patrzeć.

Drzwi zatrzasnęły się, pozostawiając po sobie ślad drogich perfum i gorycz niewypowiedzianych słów. Tatiana spojrzała na swoje odbicie w czajniku. Czterdzieści trzy lata, zmarszczki wokół oczu, siwe odrosty, których nie zdążyła jeszcze zamalować. Kiedy to się stało? Kiedy z wesołej dziewczyny, która podbiła serce młodego inżyniera Dimki, zmieniła się w zmęczoną gospodynię domową, której wstyd pokazać szefowi?

Mieszkanie przywitało ją zwykłą ciszą. Osiemnastoletni Artem poszedł już na uniwersytet, czternastoletnia Ania nocowała u koleżanki. Tylko ona, kuchnia i niekończąca się lista rzeczy do zrobienia: pranie, sprzątanie, zakupy spożywcze, przygotowanie tej samej „godnej kolacji”.

W sklepie Tatiana mechanicznie wkładała do koszyka mięso, warzywa, drogie wino, które Dmitrij lubił podawać gościom. Przy kasie przed nią stała młoda kobieta z małym dzieckiem. Dziecko było marudne, a matka delikatnie je kołysała, szepcząc coś czule. Tatyana przypomniała sobie, jak sama kołysała swoje dzieci, jak Dmitrij obejmował ją wtedy od tyłu i mówił:

Mamy najszczęśliwszą rodzinę na świecie.

Co się zmieniło? Kiedy przestał ją obejmować? Kiedy ostatni raz powiedział, że ją kocha?

W domu, rozpakowując zakupy, Tatiana natknęła się na stare zdjęcia, które przypadkowo wypadły z szuflady biurka. Oto oni z Dimką na balu maturalnym, oboje się śmieją, on trzyma ją za rękę. Oto ich ślub, ona w białej sukni, on nie może oderwać od niej zachwyconego wzroku. Oto narodziny Artema, Dmitrij całuje ją w czoło, na twarzy ma nieograniczone szczęście. A oto Anya stawia pierwsze kroki, oboje siedzą na podłodze i dopingują córkę.

Gdzie się podziało to szczęście? Pomiędzy hipoteką a kredytem na samochód? Pomiędzy bezsennymi nocami przy łóżkach chorych dzieci? Między jego ambicjami zawodowymi a jej obowiązkami domowymi?

Tatyana zaczęła gotować. Mięso do piekarnika, sałatka, przystawki. Wyćwiczone ruchy, doprowadzone do automatyzmu. Nagle zadzwonił telefon.

Tanya? To ja, Olga.

Głos przyjaciółki zabrzmiał jak łyk świeżego powietrza w szarej codzienności.

Olenka! Jak leci? Jak się masz?

Lepiej nie pytaj, roześmiała się Olga. Rozwodzę się. Ostatecznie.

Co się stało?

Nic specjalnego. Po prostu zdałam sobie sprawę, że mam dość bycia niewidzialną we własnym życiu. Słuchaj, spotkamy się? Napijemy się kawy, porozmawiamy szczerze.

Nie mogę, dzisiaj mam gości. Dmitrij zaprosił kierownictwo.

Znowu? Tania, kiedy ostatnio gdzieś wychodziłaś bez męża? Kiedy robiłaś to, co lubisz?

Tatyana zamyśliła się. Naprawdę, kiedy? Chyba nie pamięta.

To co innego, Olia. Mam rodzinę, obowiązki.

A czy ja tego nie miałam? Ale wiesz, co zrozumiałam? Kiedy żyjesz cudzym życiem, twoje własne przemija.

Po rozmowie z przyjaciółką poczułam się jeszcze gorzej. Tatiana mechanicznie kontynuowała gotowanie, ale jej myśli krążyły wokół słów Olgi. Czy naprawdę żyje cudzym życiem?

O szóstej wieczorem stół był nakryty, ona przebrała się w najlepszą sukienkę, uczesała się. Spojrzała w lustro i wyglądała całkiem przyzwoicie. Dlaczego Dmitrij mówi, że nie można na nią patrzeć?

Goście przyszli punktualnie. Szef Dmitrija, Wiktor Siergiejewicz, z żoną i jeszcze kilkoma kolegami. Tatiana uśmiechała się, podawała dania, podtrzymywała rozmowę. Wszystko szło dobrze, dopóki rozmowa nie zeszła na temat pracy.

A czym zajmuje się pani żona? – zapytała żona Wiktora Siergiejewicza.

„Jest gospodynią domową” – odparł krótko Dmitrij, a w jego głosie dało się wyczuć nutkę przeprosin.

„Jakie to ciekawe!” – wykrzyknęła kobieta. „A wcześniej pracowała pani?”.

„Byłam księgową” – zaczęła Tatiana, ale mąż jej przerwał:

„To było dawno temu. Kiedy pojawiły się dzieci, zdecydowaliśmy, że lepiej będzie, jeśli zostanie w domu”.

My zdecydowaliśmy? Tatiana przypomniała sobie, jak było naprawdę. Urlop macierzyński z Artemem, potem choroby, najpierw dzieci, potem teściowa, która z nimi mieszkała. Potem druga ciąża. A kiedy dzieci podrosły, Dmitrij powiedział:

Po co ci praca? Mi wystarcza. Lepiej zajmij się domem jak należy.

I zajęła się tym. Pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy. Dzień po dniu w niekończącej się serii prac domowych. A Dmitrij robił karierę, dostawał awanse, spotykał się z ważnymi ludźmi.

Nasza znajoma też była gospodynią domową, kontynuowała żona szefa. A teraz otworzyła własną firmę, salon kwiatowy. Mówi, że nigdy nie była tak szczęśliwa.

Cóż, nie wszyscy muszą być przedsiębiorcami, uśmiechnął się Dmitrij. Tania jest domatorką, lubi to.

Lubi? Tatyana poczuła, jak coś ścisnęło ją w środku. A kiedy zapytał, czy podoba jej się takie życie?

Wieczór ciągnął się powoli. Goście w końcu wyszli, chwaląc kolację i gościnność gospodyni. Dmitrij był zadowolony.

Zrobili wrażenie, powiedział, rozpinając koszulę. Wiktor Siergiejewicz zauważył, że mam wspaniałą żonę.

Wspaniałą gospodynię domową, chciałeś powiedzieć?

A co w tym złego? Przecież siedzisz w domu, więc zajmuj się domem. Nie rozumiem, skąd te pretensje.

Dima, pamiętasz, o czym marzyliśmy, kiedy się pobieraliśmy?

O czym ty mówisz?

Chcieliśmy podróżować, ja chciałam nauczyć się włoskiego, a ty mówiłeś, że będziesz wspierał wszystkie moje zainteresowania.

Tania, jesteśmy dorosłymi ludźmi. Mamy dzieci, zobowiązania. To nie czas na dziecięce fantazje.

Dziecinnych? Tatyana poczuła, jak drży jej głos. Moje życie to dziecinne fantazje?

Twoje życie to nasza rodzina. Czy to ci nie wystarcza?

Chciała odpowiedzieć, że nie wystarcza, że dusi się w czterech ścianach, że przestała czuć się żywa. Ale milczała. Jak zawsze.

Następnego ranka Dmitrij wyszedł do pracy, nawet się nie żegnając. Tatiana siedziała w kuchni z filiżanką kawy i ponownie przeglądała stare zdjęcia.