To twoja wina, że nie mam rodziny! krzyknęła siostrzenica, trzaskając drzwiami.
Ciociu Nataszo, czy nigdy nie żałowałaś, że nie urodziłaś dzieci? zapytała nagle Katia, odsuwając filiżankę z niedopitym herbatą.

Natalia Iwanowna wzdrygnęła się. Siostrzenica przyszła na herbatę po długiej przerwie, spokojnie rozmawiały o pracy, pogodzie, a tu takie pytanie.
Co ci przyszło do głowy, Katia? – odpowiedziała ostrożnie, poprawiając obrus. Życie potoczyło się tak, jak się potoczyło. Nie wszystkie kobiety muszą być matkami.
Ale przecież to samotne życie, prawda? Katia wpatrywała się w ciotkę, jakby szukając czegoś w jej zmarszczkach.
Natalia Iwanowna nerwowo się roześmiała. Za oknem padał listopadowy deszcz, a w mieszkaniu pachniało ciastami i przytulnością. Zawsze dbała o porządek, zwłaszcza gdy przychodzili goście. Chociaż prawie nie miała już rodziny, poza Katia, córką zmarłego brata.
A dlaczego pytasz? Wszystko w porządku z Wową? Natalia próbowała zmienić temat. Spotykali się już od trzech lat, a ciotka miała nadzieję na ślub.

Zerwaliśmy, rzuciła krótko Katia, odwracając się do okna. Miesiąc temu.
Boże, kochana! Dlaczego nic nie mówiłaś? Ja bym…
Co byś zrobiła? – dziewczyna gwałtownie się odwróciła. Żałowałaś? Powiedziałaś, że mój rycerz jeszcze nie przybył?
W głosie Katji dało się wyczuć złość, której Natalia wcześniej nie słyszała. Siostrzenica zawsze była cichą, skromną dziewczyną, najpierw uczennicą, a potem księgową w dużej firmie. Natalia była z niej dumna.
Katia, co się z tobą dzieje? Nie jesteś sobą…
A jaka powinnam być? Katia zerwała się i zaczęła chodzić po pokoju. Cały czas się uśmiechać, udawać, że w wieku trzydziestu dwóch lat nie mam ani rodziny, ani miłości?
Natalia patrzyła zdezorientowana, jak siostrzenica podchodzi do komody z fotografiami. Katia wzięła zdjęcie, na którym były razem: mała dziewczynka i jeszcze młoda ciotka.
Miałam siedem lat, kiedy moi rodzice zginęli w tym wypadku – powiedziała cicho Katia. Pamiętasz, jak się do ciebie przeprowadziłam?

Oczywiście, kochana. Przecież razem przez to przeszłyśmy… Natalia wstała, chciała ją przytulić, ale ta się cofnęła.
Tak, przeżyłyśmy. Tylko wtedy nie rozumiałam, że to na zawsze. Myślałam, że wrócą i znów będę z nimi.
Katia, po co teraz o tym mówisz? Przecież wszystko omówiłyśmy…
Nic nie omówiłyśmy! – obróciła się gwałtownie Katia. Zdecydowałyście za mnie! Zdecydowałyście, że będę mieszkać z wami, że tak będzie lepiej!
Natalia poczuła ukłucie w sercu. Czyżby siostrzenica zapomniała, jak ciężko jej wtedy było? Trzydzieści lat, mąż odszedł do innej, praca nie układała się, a do tego dziecko na rękach…
Katia, sama byłam wtedy młoda. Tak, mogłam się mylić, ale starałam się…
Starałaś się? Katia gorzko się roześmiała. Wiesz jak? Zamknęliście mnie w tym mieszkaniu! Żadnych kółek zainteresowań, żadnych przyjaciół, nic!
To nieprawda! Miałaś przecież koleżanki w szkole…
Jakie koleżanki? Powtarzaliście: „Po co ci goście? W domu jest lepiej. Teatr to strata czasu. Tańce to wyrzucanie pieniędzy w błoto!”.
Natalia opadła na krzesło. Wydawało jej się, że chroniła dziewczynkę przed złym towarzystwem, przed ulicą.

Chciałam cię chronić…
Przed czym? Przed życiem? Przed ludźmi? Przed możliwością bycia szczęśliwą?
Nie mów tak. Wyrosłaś na dobrego człowieka, zdobyłaś wykształcenie…
Zdobyłam! Ale nie umiem nawiązywać znajomości, nie umiem być lekka! Zrobiliście ze mnie taką samą zamkniętą w sobie osobę, bojącą się wszystkiego!
Słowa paliły mocniej niż policzek. Natalia zawsze uważała się za ostrożną, a nie tchórzliwą.
Katia, jesteś zdenerwowana z powodu Wowy…
A co ma z tym wspólnego Wowa? – krzyknęła Katia. To już czwarty! Czwarty mężczyzna, z którym mi się nie udało! I wiecie dlaczego? Bo nie umiem walczyć! Bo przy pierwszym problemie chowam się w swojej muszli, tak jak mnie nauczyliście!
Natalia milczała. W gardle miała gulę.
A wiecie, co powiedział na pożegnanie? Katia zagryzła wargę. „Wyglądasz, jakbyś nie żyła, tylko egzystowała. Praca, dom, telewizja. Żadnych zainteresowań, żadnych pragnień. Nawet w łóżku chodzi tylko o to, żeby jak najszybciej skończyć”.
Katia! – westchnęła Natalia.

Nieprzyjemnie to słyszeć? A mi nieprzyjemnie tak żyć! Dziewczyna przycisnęła czoło do zimnej szyby. Wszystkie moje przyjaciółki są mężatkami. Wszystkie mają dzieci. A ja jestem sama. I myślę: co jest ze mną nie tak?
Wszystko z tobą w porządku…
Nie, nie jest w porządku! Katia gwałtownie się odwróciła. Zrozumiałam! Powtarzam twój los!
Mój los?
Tak! Ty też nigdy nie byłaś szczęśliwa! Nawet z wujkiem Leszem bałaś się powiedzieć zbędne słowo! On robił, co chciał, a ty milczałaś!
Natalia zacisnęła pięści. Bolesne było słyszeć prawdę o swoim małżeństwie. Aleksiej naprawdę był tyranem, ale czy Katia mogła to zrozumieć? Była przecież dzieckiem…
Nie osądzaj, jeśli nie znasz całej prawdy, szepnęła Natalia.
Wiem! Mieszkałam tutaj! Słyszałam, jak krzyczał, jak płakaliście! A kiedy odszedł do tej stewardessy, nawet nie próbowaliście go odzyskać!
A po co? Jeśli człowiek odchodzi…
Oto! Pogodziliście się z tym! I nauczyliście mnie tego samego – nie walczyć, nie domagać się, nie żyć!
Katia biegła po pokoju jak zwierzę w klatce.

A potem zrozumiałam: jestem taka sama. Boję się związków, boję się, że mnie zostawią. I wiecie co? Zostawiają! Bo ze mną jest nudno!
Katia…
Nie, posłuchajcie! Katia zatrzymała się. Ukradliście mi dzieciństwo! Ukradliście mi młodość! Zrobiliście ze mnie taką samą nieszczęśliwą osobę, jak wy sami!
Chciałam dla ciebie czegoś lepszego…
Czego lepszego? Tego mieszkania? Katia machnęła ręką. Te tapety, te serwetki, tę martwą ciszę?
Natalia wstała. Mieszkanie było jej dumą, czyste, przytulne.
To mój dom. Nasz dom.
Twój dom to więzienie! wykrzyknęła Katia. Więzienie dla starych panien!
Natalia zbladła.
Jak śmiesz?
Śmiem! Bo mam dość milczenia! Mam dość udawania wdzięcznej siostrzenicy, którą przyjęliście z litości!
Nie z litości! Jesteś rodziną!

Rodziną? Katia uśmiechnęła się złośliwie. Rodzina nie porzuca dzieci w wieku osiemnastu lat z pustym mieszkaniem i złamanym sercem! Wychowaliście mnie, abym powtórzyła wasze samotne, ciche, szare życie. Ale ja nie chcę! Niech lepiej będzie bolało, niż ta pustka.
Natalia stała, nie mogąc wydobyć z siebie ani słowa. Deszcz za oknem bębnił coraz mocniej, jakby próbował coś przekrzyczeć przez ściany. Katia chwyciła torbę i już na progu odwróciła się:
Wyjeżdżam. Może na rok. Może na zawsze. Muszę żyć. Naprawdę.
Drzwi zamknęły się cicho, bez trzasku. Dopiero wtedy Natalia opadła na podłogę, przyciskając do piersi starą fotografię, na której dziewczynka się śmieje, a ta, której ufała, patrzy na nią z miłością. I po raz pierwszy od czterdziestu lat zapłakała nie z bólu, ale ze strachu, że prawda o niej zbyt długo pozostawała w milczeniu.
