Pamiętam, jak tego wieczoru moja młodsza siostra Tatiana stała w drzwiach kuchni, wbijając palce w framugę, jakby przygotowywała się do wystrzelenia spojrzeniem. Do ostatniej chwili miała nadzieję, że to jednak nie ten samochód, nie ten głos, nie ta ręka na jej ramieniu.
Ale rzeczywistość uderzyła z pełną mocą. Siostra siedziała w samochodzie Włada, głośno chichocząc i głaszcząc go po ręce, jakby byli parą od dawna.
Tatyana udawała, że nic nie widzi, przeszła obok i skierowała się do wejścia, nie chcąc robić sceny przed sąsiadami. A kiedy Aglaia wróciła do domu
Oszalałaś?! krzyknęłam, kiedy próbowała się usprawiedliwić po tym, jak powiedziałam jej, jak bardzo mi się podoba.

Och, Tanya, nie denerwuj się – rzuciła Aglaia, machając ręką i marszcząc brwi. Nie denerwować się? Spotykałaś się z nim za moimi plecami! Mówiłam ci o nim, dzieliłam się wszystkim, myślałam, że będziesz się cieszyć razem ze mną…
Słuchaj, on nie jest cielakiem ani twoją prywatną własnością. Po prostu dokonał wyboru. Takie rzeczy się zdarzają. Współczuję ci oczywiście, ale dobro nie przepadnie, prawda?
Tatyana uniosła brwi, niemal dławiąc się z oburzenia. I to jej powiedziała jej własna siostra! Zawsze byłyśmy blisko, różnica wieku wynosiła zaledwie dwa lata.
Zawsze musicie trzymać się razem, mówiła matka, kiedy zbliżała się śmierć. Kiedyś nas z ojcem nie będzie. Mężczyźni przychodzą i odchodzą, a wy jesteście dla siebie na zawsze. Pomagajcie sobie nawzajem, dzielcie się, jeśli będzie ciężko.
Jak to możliwe, że teraz Aglaia zmuszała Tatianę do dzielenia się mężczyzną?
Zacznę od tego, że kiedyś wynajęli jeden pokój w domu komunalnym pod Moskwą. Samotnie trudno było opłacić czynsz, a we dwoje było weselej, a co najważniejsze, bezpieczniej.
Agla, wyjdź na przystanek, odejm mnie, napisała Tatiana, wracając późnym wieczorem po randce.

W domu Tatiana opowiedziała siostrze o nowym „dziwaku” z serwisu randkowego. Facet chciał się całować, nie słuchał jej sprzeciwów, mówił, że trzeba „nawiązać kontakt”, żeby zrozumieć, czy się sobie podobają.
Mówię mu, że mi to nie odpowiada, a on i tak się do mnie zbliża! westchnęła. Powiedział, że po co tracić czas, albo jest chemia, albo nie ma. Chciałam odejść, a on poszedł za mną. Przestraszyłam się. Dzięki, że mnie wsparłaś.
Tania często dzieliła się ze mną historiami z serwisów randkowych: bezrobotny, który prosił o pożyczenie pieniędzy na taksówkę; „narzeczony”, mieszkający z mamą i od razu zapraszający do siebie; faceci, którzy słysząc o pracy, od razu nazywali ją materialistką.
Ale Tania nie szukała kochanków. Czasami mężczyźni jako pierwsi pytali, czym się zajmuje i ile zarabia. Była zawstydzona, ale odpowiadała szczerze, chcąc pokazać, że potrafi sama o siebie zadbać.
Nie wiem, co jest ze mną nie tak. Po prostu chcę, żeby mężczyzna był niezawodny, nie pił, potrafił podtrzymać rozmowę i zarabiał. Gdybyśmy jeszcze mieli wspólne zainteresowania, byłoby idealnie – narzekała po kolejnej randce.
Och, moja droga, czy ty kiedykolwiek takiego znajdziesz? Masz wysokie wymagania – odpowiadała Aglaia.
Tania już prawie straciła nadzieję, kiedy w jej życiu pojawił się Vlad.

Vlad był inny. Nie wymagał spotkania „tu i teraz”, tylko przez cały tydzień przed pierwszą randką korespondował z nią, cierpliwie czekał, okazywał zainteresowanie, ale szanował jej przestrzeń. Nie próbował się wywyższać, po prostu codziennie pytał, jak się ma, i przechodził do długich rozmów.
Na pierwszej randce okazało się, że mieszka sam, pracuje jako inżynier i uwielbia psy. Na trzeciej przyznał się, że lubi omawiać wszystko „słowami z ust”. Na piątym randce grali w karty, gdzie Vlad otrzymał pytanie: „Czym dla ciebie jest zdrada?”.
„Miałem taki przypadek” – zamyślił się. „Kobieta wysyłała swoje zdjęcia innym mężczyznom. Sama rozumiesz, jakiej treści. Powiedziała, że nie widzi w tym nic złego, bo przecież nie ma fizycznej zdrady”. Ja uważam inaczej. Od tamtej pory omawiam wszystko na brzegu: zdradę, małżeństwo, dzieci.
Mnie też by się to nie podobało – zgodziła się Tatiana.
Po tym spotkaniu w jej sercu zagościła lekka iskierka nadziei.
Chyba w końcu znalazłam tego jedynego, wykrzyknęła Tania. Jest dobry, kocha dzieci, jest wyrozumiały, gotowy na kompromisy. Ma dobrą pracę, mieszkanie, nikt nas nie wyrzuci, jeśli coś się nie uda.
No, wygląda na normalnego. Pokażesz zdjęcie? zapytała Aglaia.
Ale potem Vlad zaczął pisać coraz rzadziej, pewnego razu nie przyszedł na spotkanie, powołując się na zmęczenie, ale uprzedził o tym z wyprzedzeniem. Nadal dzwonił, zapraszał do siebie, ale ostatni raz widzieli się trzy dni temu.

Tania tłumaczyła to jego zajętością, myśląc, że ich związek się ustabilizował.
To co, on spotykał się z nami obiema jednocześnie?! – krzyknęła.
Agla wzruszyła ramionami:
On nikomu nic nie obiecał. Ani tobie, ani mnie.
Zapadła cisza. Potem Tania złapała się za głowę i rzuciła się, żeby spakować swoje rzeczy.
Hej, gdzie idziesz? – przestraszyła się siostra.
Nie wiem, ale nie mogę już z tobą mieszkać. Ukradłaś mi chłopaka, a nawet nie raczyłaś przeprosić!
A co teraz? Za tydzień trzeba zapłacić za media i czynsz! Ty też pluskałaś się w łazience i zużywałaś prąd! – skrzyżowała ręce Aglaia.
Poproś Włada, niech cię przygarnie. Skoro jesteście teraz parą.
Och, zawsze z tymi swoimi ideałami – wzruszyła ramionami siostra.

Wiesz, nie potrzebuję tego aż tak bardzo. Po prostu nie chcę, żeby bliscy wbijali mi nóż w plecy – powiedziała Tania i w milczeniu kontynuowała pakowanie rzeczy.
Wyszła, nie oglądając się za siebie. Przy wejściu napisała do przyjaciółki Julii, pytając, czy może u niej przenocować. Przyjaciółka nie odmówiła.
Julia przywitała ją w rozciągniętej koszulce, z włosami związanymi w kucyk, bez lakieru na paznokciach. Daj spokój, Tania, płacze tylko ten, kto wierzył, powiedziała Julia, nalewając herbatę. Nie straciłaś chłopaka. Po prostu zobaczyłaś siostrę taką, jaką zawsze była tylko dla siebie. Niech teraz męczy się swoim wyborem. A ty usiądź, napij się herbaty, jutro wymyślimy, co dalej. Świat jest duży. I są mężczyźni. Ale siostra jest tylko jedna. Tylko, najwyraźniej, nie twoja.
