Kiedy Anya weszła do kawiarni na przerwę, przyłapała swojego męża z inną kobietą i postanowiła dać im obojgu nauczkę.

Anna westchnęła, wychodząc z biurowca. Dzień był ciężki, pełen zmartwień. Czy nie mogli odłożyć tych wiadomości na jutro? Zmęczona postanowiła wstąpić do swojej ulubionej kawiarni. Wyobrażenie greckiej sałatki i filiżanki kawy już rozgrzewało jej duszę i obiecywało chwilę wytchnienia.

Kawiarnia była prawie pusta. Zamierzała usiąść przy swoim zwykłym stoliku, gdy nagle dostrzegła znajomego mężczyznę. Był to jej mąż Dmitrij. Nie był sam, towarzyszyła mu jakaś efektowna kobieta.

Anna zamarła, jakby oblano ją lodowatą wodą. Nieznajoma kobieta wyglądała, jakby wyszła z okładki magazynu modowego: platynowa blondynka w obcisłej sukience, błyszczącej drogocennymi kamieniami. Makijaż bezbłędny. Żywą rozmowę prowadził Dmitrij, który coś opowiadał, a ona śmiała się i kokieteryjnie dotykała jego dłoni.

Wszystko w środku Anny wywróciło się do góry nogami. „Tak jest, prawda?” Pierwszą myślą było podejść do nich i zrobić scenę. Głośno, z rozmachem, jak w filmie. Ale opanowała się. Nie, to byłoby zbyt proste.

Odsunęła się na bok i zastanawiała się nad planem. Skoro postanowił grać, pokaże mu prawdziwą grę.

Anna wybrała stolik w tylnym rogu, skąd mogła obserwować parę. Zamówiła sałatkę i kawę, ale nie spieszyła się z jedzeniem. Wyjęła telefon i zadzwoniła do Dmitrija. Jego telefon zadzwonił na stole. Spojrzał na wyświetlacz i szybko odrzucił połączenie. Anna uśmiechnęła się. Nie chce odebrać? O czym tak ważnym rozmawiają?

Obserwowała każdy ich ruch. Dmitrij pochylił się do blondynki i szepnął jej coś do ucha. Ona zaśmiała się i zakryła usta dłonią. Na jej palcu błyszczał duży diament.

Serce Anny ścisnęło się. Odwróciła wzrok i starała się zachować kontrolę. „Spokojnie, Anya, nie panikuj” – powtarzała w duchu i nerwowo gniotła serwetkę.

W głowie kłębiły się wspomnienia: pierwsze spotkanie, niezręczna randka, wyznania miłości. Czy to wszystko było kłamstwem? Czy teraz prowadzi podwójną grę? Anna zacisnęła zęby, ale postanowiła kontynuować obserwację. Chciała wierzyć, że to tylko koleżanka. Zbyt zadbana i siedząca zbyt blisko.

Nagle jej wzrok padł na mężczyznę, który przechodził obok. Wysoki, krzepki, z delikatnym zarostem, jakby wyszedł z billboardu reklamowego. I wtedy to do niej dotarło. Zdecydowanie pomachała ręką.

„Przepraszam” – zwróciła się do niego. Mężczyzna zatrzymał się i odwrócił.

„Tak?” – uniósł pytająco brwi.

„Proszę posłuchać, mam dziwną prośbę” – Anna zawahała się, szukając słów – „proszę odegrać małą scenę. Widzi pan tego mężczyznę? To mój mąż. I wygląda na to, że” – uśmiechnęła się gorzko – „zdradza mnie. Czy mógłby mi pan pomóc dać mu nauczkę?”.

Mężczyzna zastanowił się przez chwilę, po czym uśmiechnął się szeroko.

„Dobrze, czemu nie?” – usiadł naprzeciwko niej.

„Jestem Anna” – przedstawiła się.

„A ja jestem Artem” – odpowiedział.

Anna uśmiechnęła się i starała zachować spokój, chociaż jej serce biło jak szalone. Ukradkiem spojrzała na Dmitrija. Ten zauważył ich. W jego oczach malowało się zdziwienie.

Najwyraźniej nie spodziewał się, że zobaczy tu swoją żonę. A już na pewno nie w towarzystwie innego mężczyzny. Dmitrij zamarł na chwilę, po czym ponownie zwrócił się do swojej towarzyszki i udawał, że nic się nie stało. Anna zauważyła jednak, jak napięły mu się palce.

Wyprostowała się i udawała, że prowadzi ożywioną rozmowę z Artemem. Pochyliła się bliżej, jakby dzieliła się z nim czymś bardzo interesującym. On wyczuł jej nastrój, podchwycił ją, śmiał się w odpowiednich momentach i kiwał głową.

Anna ponownie spojrzała na Dmitrija. Teraz był naprawdę zdenerwowany: bębnił palcami po stole i patrzył w ich kierunku. Blondynka coś mówiła, ale on nie reagował już tak żywo.

Wtedy Anna zdecydowała się na kolejny krok. Odważnie wzięła Artema za rękę. Ten, rozumiejąc jej zamiar, delikatnie ścisnął jej palce i uśmiechnął się. Dmitrij ponownie spojrzał w ich stronę, tym razem długo. Powiedział coś do swojej towarzyszki, a ona przestała się śmiać.

„Artem, jesteś świetnym aktorem” – szepnęła Anna.

„Widzisz, jak się denerwuje? – odpowiedział cicho. Spójrz na jego twarz. Myślisz, że to już wystarczy?”.

„Omińmy ich” – zaproponowała Anna.

Wstali, ona wzięła Artema za rękę i skierowali się w stronę wyjścia, mijając stolik Dmitrija. W ostatniej chwili Anna udawała zaskoczenie:

„Och, Dim! Co za niespodziewane spotkanie! A kto to jest?”

Dmitrij się przestraszył. Blondynka spojrzała na niego i czekała na wyjaśnienie.

„To jest”, zawahał się, „kolega”.

Ona zmarszczyła brwi.

„Kolega? Anna uniosła brwi. Ciekawe! A ja myślałam, że masz dzisiaj spotkania służbowe”.

Dmitrij zacisnął zęby.

„Anya, co to za teatr?”, podszedł do niej. „Kim jest ten facet? Czy ty w ogóle wiesz, co robisz?”.

„A ty? Co na to powie twoja „koleżanka”? Może nie wie, że jesteś żonaty?”.

Blondynka gwałtownie wstała.

„Jesteś żonaty?” – zapytała chłodno.

Nie czekając na odpowiedź, odwróciła się i wyszła z kawiarni.

„Świetnie, Dmitrij. Jesteś zadowolona? To była ważna klientka! Wszystko się popsuło przez twoje fantazje!”

„A teraz wyjaśnij mi, kim jest ten mężczyzna?” – wskazał na Artema.

„Co, ty możesz, a ja nie?” Anna skrzyżowała ręce.

„Więc mnie zdradzasz?” Wyraz twarzy Dmitrija zniekształcił się.

„Tak” – odparła, chcąc go jak najbardziej zranić.

„Wygląda na to, że musicie to rozwiązać beze mnie” – Artem szybko się wycofał.

„No dalej, Anya” – Dmitrij rzucił kilka banknotów na stół i wyszedł.

Anna miała ochotę płakać. Nie wiedziała, jak teraz wrócić do pracy. Zadzwoniła do koleżanki, poprosiła ją, żeby powiadomiła szefa, a sama poszła do domu.

Kiedy otworzyła drzwi, zobaczyła Dmitrija. Siedział na kanapie, spokojny, ale z bólem w oczach.

„Anya”, jego głos zadrżał. „Naprawdę mnie zdradziłaś?”.

Jego spojrzenie było tak szczere, że Anna usiadła obok niego i westchnęła:

„Nie. Widziałam tego mężczyznę dzisiaj po raz pierwszy. „Ta kobieta…” pochylił głowę, „to naprawdę klientka. Negocjowaliśmy umowę. Nie chciałem, żebyś pomyślała coś złego, dlatego ci nie powiedziałem. Rozumiem, że to wyglądało dziwnie”.

Anna milczała i czuła, jak gniew stopniowo zamienia się w zmęczenie i wstyd.

„A ja cicho powiedziałam, że tylko się przestraszyłam. Myślałam o najgorszym”.

Chwycił ją za rękę.

„Dawno nie rozmawialiśmy porządnie” – szepnął. „Tęskniłem za tobą”.

Skinęła głową i oparła się o jego ramię. Nadal nie było to łatwe. Ale w tej chwili oboje zrozumieli, że mają coś, co warto zachować.