Dlaczego ta mała płacze? Jest głodna i chce jeść. Śmiechy i rozmowy dzieci rozbrzmiewają w moich uszach i nie mogę się ich pozbyć z głowy. Dlaczego dziewczynka płakała? Ponieważ była głodna.
Maluch poparzył się i płakał, więc wlałem mu do ucha kroplę kawy. Cierpiał katusze, jego ucho paliło jak ogarnięte płomieniem.
A potem położono na nim sab. Na dziedzińcu kazałem położyć żelazną kratę na małym palenisku, a żelazna krata została umieszczona na glinianym palenisku, z rozżarzonym do czerwoności węglem drzewnym.
Po pierwszej części nagrałem drugą część na dyktafonie. Po drugiej części odtworzyłem ją i wysłuchałem.
Ahra, ta mała, podeszła i usiadła. Potem przyszła ta duża, Amali, i usiadła za nią. Wszystkie pozostałe dzieci podeszły i usiadły na ziemi. Czy zostaną tam?
Sprytny, przyszedł z małym koszykiem. Moje dziecko, on tu jest.

Mali, przyszła z małym koszykiem. I oto jest.
Ha, jesteś taki sprytny! Przyszedłeś ze swoją małą sztuczką. Rozerwę twoją małą sztuczkę na kawałki, kawałek po kawałku. A potem po prostu usiądę i będę patrzeć. Drugi dzień rozpoczął się jasno. Piękny poranek! Świeciło słońce!
Byłam mądra, udało mi się. Potem zabrałam córkę do fryzjera, żeby obcięła jej włosy. Mój mąż był zadowolony.
Kiedy maluch skończył drapać swędzące miejsce, zaczął płakać, a potem poczuł głód. Potem maluchy były gonięte jedna po drugiej. Sara biegała z pochodnią. Czekał samochód. Ahra, pomóż! Drzwi się zacięły, otwórz je!
Wtedy Ahra kichnął. Wypluł usta pełne flegmy. Zakaszlał i wypluł grudkę flegmy. Potem splunął do spluwaczki, a następnie splunął ponownie.
Zawołała Malī. Po chwili zaczęła krzyczeć. Następnie rzuciła kamieniem. Maluchy, książki i nauczyciel zebrali się razem, aby się uczyć. Nauczyciel nie skarcił mnie.

Deski podłogowe skrzypiały. Nauczyciel, nauczyciel. Poranek był jasny i poszedłem do miejsca, gdzie zbiera się woda ze źródła. Źródło było przepełnione. Słuchałem, a źródło bulgotało.
Och, co za cudowna rzecz, Ahra. Twoja twarz jest tak piękna. Księżyc został przyćmiony przez twoje piękno.
Słońce zaszło i pojawiły się gwiazdy. A słońce… W tym momencie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem białka jej oczu, uderzyła mnie myśl, że gdy tylko zwróci na mnie wzrok, jej źrenice rozszerzą się, a rzęsy zatrzepoczą. Biały materiał był rozłożony na łóżku, a na nim leżało białe prześcieradło. Na stole stała mała lampka, a obok niej leżały zeszyty nauczyciela. Ma brodę i wąsy, a jego brwi są gęste i krzaczaste. Deski podłogowe skrzypiały i jęczały, a słuch starej kobiety był na tyle czuły, że wychwytywał każdy dźwięk.
