Godziny tykają nieubłaganie, a życie toczy się naprzód. Ludmiła, po latach prób, analiz, łez, wreszcie znalazła nadzieję w profesorze z renomą. Siedziała przed nim, z oczami pełnymi niepewności, zapytując: «Co powinnam zrobić?»
«Żyć. Albo…» jego spojrzenie prześlizgnęło się po niej, a potem na Aleksandrze. «Zmienić partnera. Wkrótce skończysz czterdzieści. Czas ucieka. Urodzisz jeszcze, ale najprawdopodobniej nie z nim.»
Pewność profesora Sokolewa była dla niektórych brutalnością, a dla innych prostym realizmem. On wiedział, jak minione lata mogły odejść na marne, jak kobiety w wieku czterdziestu lat, oszukane przez nadzieję, zostają bez niczego. Uważał, że jego obowiązkiem jest mówienie prawdy bez owijania w bawełnę, jak bolesna by ona nie była.
«Nie wierzysz w cuda, doktorze?» zapytała Ludmiła. «Naprawdę nie mamy żadnych szans?»
Profesor spojrzał na nią chłodno, ale z pewnością: «Szanse zawsze są, ale ja wierzę w liczby. A one nie kłamią.»
Pewnego dnia Ludmiła poczuła, że jej życie, choć pełne cierpienia, powoli nabiera sensu. Spotkała Dmitrija, swojego dawnego kolegę ze szkoły, którego również nie oszczędziły trudności życiowe. Ich relacja rozwijała się powoli, bez wielkich deklaracji. Po prostu spędzali czas na rozmowach przy kawie, wspomnieniach o dawnych latach. Ludmiła poczuła, że może być sobą, zmęczoną, nieidealną, bez maski „szczęśliwej żony”.
Ich ślub był prosty i skromny. Jednak nieoczekiwanie zjawienie się Aleksandra, który wrócił, by porozmawiać, zburzyło jej spokój. Wszedł do pokoju, nie zdejmując palta, a twarz miał dziwnie zmienioną, znużoną i jednocześnie ożywioną.
«Musimy porozmawiać,» powiedział.
Ludmiła, zaniepokojona, odpowiedziała, «Co się stało?»
«Spotkałem kogoś innego,» powiedział cicho, patrząc w podłogę. «I nagle zrozumiałem, że nasze życie było iluzją. Piękną, wygodną iluzją.»
Słowa Aleksandra uderzyły w nią jak młot. Co miała odpowiedzieć? W jej głowie zaczęły pojawiać się pytania: «Co z naszą rodziną, z Ilyą? Wiele lat temu mówiliśmy sobie, że się kochamy. A teraz… wszystko to było kłamstwem?»
Aleksander opuścił ją, zabierając ze sobą część jej życia. Ludmiła została w pustce, z dzieckiem, które nie rozumie, dlaczego tata już nie wróci.
Początki były straszne. Ludmiła automatycznie opiekowała się Ilyą, karmiła go, kładła do łóżka, ale po nocach płakała, nie rozumiejąc, co poszło nie tak. Aż pewnego dnia, zamiast mówić synowi, że tata jest w pracy, powiedziała prawdę: «Tata będzie mieszkał osobno, ale on cię kocha.»
Zaczęła żyć na nowo. Zdecydowała się na kursy, zmieniła wygląd, a jej życie, które wydawało się tak wąskie, zaczęło się znowu rozwijać. Znalazła nowego przyjaciela w Dmitriju i stopniowo odkrywała, że życie może być piękne, nawet bez «idealnej» rodziny.
Po pewnym czasie Ludmiła spotkała Aleksandra ponownie, a on znowu próbował ją przekonać. «Wiesz, że zawsze będziesz moją rodziną,» mówił, patrząc na nią, jakby pojął, co stracił.
Ale Ludmiła odpowiedziała spokojnie: «Teraz jest czas na nowy początek. Bycie szczęśliwym to coś, co możemy zrobić razem, choć życie się zmieniło.»
