W piętnastą rocznicę ślubu mąż podarował mi kopertę z wynikami testu DNA naszych dzieci.
Uważasz, że to prezent? Olga ściskała białą kopertę opuszkami palców, jakby parzyła jej skórę. W rocznicę, Nikolai! W piętnastą rocznicę!
Mikołaj stał przy oknie, patrząc na podwórze skąpane w lipcowym słońcu. Jego szerokie ramiona napięły się.
Musisz mnie zrozumieć, Olga. Miałem prawo wiedzieć.
Wokół nich leżały resztki uroczystej kolacji: niedopite szampan, kawałek tortu z piętnastoma świeczkami, bukiet lilii w wysokim wazonie. Ich wiejski dom, kupiony pięć lat temu, nagle wydawał się obcy i zimny, pomimo upału za oknem.

Wiedzieć co? Że Artem nie jest twoim synem? Olga rzuciła kopertę na stół. To jakaś straszna pomyłka! Nigdy cię nie zdradziłam, słyszysz? Nigdy!
Nikołaj gwałtownie odwrócił się do niej, w jego oczach walczyły gniew i ból.
W takim razie wyjaśnij mi te wyniki. Wyjaśnij, dlaczego napisano tam, że prawdopodobieństwo mojego ojcostwa wynosi mniej niż jeden procent!
Drzwi się otworzyły. W progu stała Anya, ich czternastoletnia córka. Wysoka, jak ojciec, z takimi samymi szarymi, głęboko osadzonymi oczami.
Co tu się dzieje? Przeniosła wzrok z ojca na matkę. Kłócicie się? W rocznicę?
Olga szybko chwyciła kopertę ze stołu.
Nic, Aniuśka. Po prostu omawiamy… sprawy służbowe.
W dzień wolny? Anya zmrużyła oczy, demonstrując ojcowską przenikliwość. Dobrze, nie chcecie mówić, to nie musicie. Pójdę do Daszy, wybieramy się do kina.
Kiedy córka wyszła, Olga opadła na krzesło.
Gdzie jest Artem?

U Tarasowów. Zabrali go z treningu piłki nożnej, zostanie u nich na noc. Mikołaj nalał sobie szampana. Zabawne, prawda? Świętujemy piętnaście lat małżeństwa, a ja właśnie dowiedziałem się, że przez dziesięć lat wychowywałem cudze dziecko.
On nie jest cudzy! Olga zerwała się z miejsca. Jak możesz tak mówić? Jesteś jego ojcem! Trzymałeś go na rękach jako noworodka, uczyłeś jeździć na rowerze, ty…
Myślałem, że to mój syn! Mikołaj mocno postawił kieliszek, a szampan rozlał się na obrus. A teraz nie wiem, co o tym myśleć. Kim on jest, Olga? Czyim jest?
Mój i twój. Nasz syn. Błąd w teście.
Sprawdzałem trzy razy, Olga. Trzy razy! Nie chciałem wierzyć w pierwszy wynik.
Olga poczuła, jakby ziemia usuwała się spod nóg.
Kiedy zacząłeś wątpić? Po co w ogóle zrobiłeś ten test?
Nikołaj zamilkł, po czym westchnął ciężko.
Wiktor.
Wiktor? Twój były kolega? Co on ma z tym wspólnego?
Dwa tygodnie temu przypadkowo spotkaliśmy się w sklepie budowlanym. Zagadaliśmy. Zapytał o ciebie, o dzieci. A potem… powiedział coś, co skłoniło mnie do refleksji.
Olga poczuła, jak jej ręce stały się lodowate.

Co dokładnie?
Zasugerował, że mieliście romans. Że ty… że wy… Nikolai nie mógł dokończyć.
Co?! Olga podskoczyła. Ja i Wiktor? Oszalałeś! Nie mogłam go znieść! Cały czas próbował cię wrobić w pracy, sam to mówiłeś!
Wiem, że Nikolai przeczesał dłonią włosy. Ale potem przypomniałem sobie… Artem wcale nie jest do mnie podobny. Ani do nikogo z mojej rodziny. A jego wiek pokrywa się z okresem, kiedy pracowałem na budowie w innym mieście…
Nie mogę uwierzyć, że mi nie ufasz, Olga opadła na krzesło. Piętnaście lat małżeństwa, a ty wierzysz Wiktorowi, a nie mnie.
Chciałem ci wierzyć! Dlatego zrobiłem test, żeby udowodnić sobie, że Wiktor kłamie. Ale wyniki… Mikołaj skinął głową w stronę koperty. Wyniki mówią co innego.
W pokoju zapadła ciężka cisza.
Co teraz? – zapytała w końcu Olga.
Nie wiem, Nikolaj wziął swoją torbę. Potrzebuję czasu, żeby to przemyśleć. Zamieszkam u Igora na kilka dni.

Olga chciała zaprotestować, ale słowa utknęły jej w gardle. W milczeniu patrzyła, jak mąż wychodzi z domu, który razem budowali. Kiedy drzwi się zatrzasnęły, opuściła głowę na ręce i rozpłakała się.
Nie rozumiem, Igor, młodszy brat Mikołaja, podał mu filiżankę kawy. Po co w ogóle robiłeś ten test?
Siedzieli w kuchni w małym, ale przytulnym mieszkaniu Igora. Mikołaj nie spał całą noc, co widać było po ciemnych kręgach pod oczami.
Nie widziałeś, jak Wiktor patrzył na mnie, kiedy o tym mówił. Z taką… pewnością. Poza tym, sam wiesz, że Artem nie jest do mnie podobny.
Jest podobny do Olgi, wzruszył ramionami Igor. No i co z tego? Mój Dima też jest bardziej podobny do Leny niż do mnie.
Ale wyniki testu…
Jesteś pewien, że są prawidłowe? Gdzie przeprowadzono analizę?
Nikołaj wyciągnął z kieszeni pogniecioną wizytówkę.
„GenLab”. Prywatne laboratorium, ale z dobrymi opiniami. Sprawdziłem.
Igor wziął wizytówkę i obrócił ją w dłoniach.

Co teraz zrobisz?
Nie wiem, Nikolai przesunął dłońmi po twarzy. Wydaje się, że świat się zawalił.
Rozmawiałeś z Olgą? Co ona mówi?
Że nigdy nie zdradziła. Że to pomyłka.
A ty jej wierzysz?
Nikołaj spojrzał na brata.
Przez piętnaście lat wierzyłem. A teraz… nie wiem.
Olga siedziała w gabinecie dyrektora laboratorium „MedTest”. Prawie nie spała, ale wyglądała na opanowaną i zdecydowaną.
Potrzebuję wyników jak najszybciej – powiedziała, podając probówki z próbkami. Jestem gotowa dopłacić za pilność.
Dyrektor, pełna kobieta w okularach, skinęła głową.
Zrobimy to w trzy dni. Ale muszę panią ostrzec, test DNA na ojcostwo to poważna procedura. Jeśli ma pani wątpliwości co do wyników innego laboratorium…

Jestem pewna, że tam jest błąd – powiedziała stanowczo Olga. Mój mąż jest ojcem mojego syna. Chcę to udowodnić.
Wychodząc z laboratorium, Olga zadzwoniła do swojej przyjaciółki Maryni.
Potrzebuję twojej pomocy. Pracowałaś w miejskim szpitalu dziesięć lat temu, prawda? Pamiętasz pielęgniarkę Irinę z oddziału położniczego?
Anya zastała matkę przy komputerze. Olga szybko szukała czegoś w Internecie i robiła notatki w notesie.
Mamo, co się dzieje? Gdzie jest tata? Nie odpowiada na moje wiadomości.
Olga wzdrygnęła się i zamknęła laptopa. Tata wyjechał, Aniu. Mamy z nim… problemy.
Przez ciebie i Artema? – zapytała cicho Anya. Słyszałam fragment rozmowy. O DNA.
Olga spojrzała na córkę i nie skłamała:
Tak. Ale to nie jest tak, jak się wydaje. Wszystko naprawię.
Trzy dni później Olga siedziała w gabinecie dyrektora „MedTest”, trzymając w rękach nową kopertę.
Wyniki potwierdzają: prawdopodobieństwo ojcostwa Mikołaja wynosi 99,98%.
Zamknęła oczy, czując łzy spływające po policzkach.

Następnego ranka Mikołaj wrócił do domu. Olga w milczeniu wręczyła mu dokumenty. Czytał je długo, po czym podniósł na nią oczy pełne wstydu i skruchy.
„Wybacz mi” – wyszeptał. „Nie powinienem był wątpić”.
Artem wrócił z gości, jak zawsze, z hałasem i śmiechem. Widząc ojca, rzucił mu się na szyję.
Nikołaj mocno go przytulił, jakby po raz pierwszy.
„Synku” – powiedział, a głos mu zadrżał. „Dzisiaj mamy święto. Prawdziwe”.
