Przyjęła ją do swojego domu, a on bez skrupułów to wykorzystał.
Wyrzuciłeś swojego siostrzeńca na bruk! Zostawiłeś go samego w obcym mieście!

Po pierwsze, sam się w to wpakował – przerwała Nadège, ucinając siostrze. Po drugie, dzieci nie powinny traktować cudzego domu jako miejsca przejściowego. Jeśli zaczyna zapraszać ludzi, zwłaszcza tego rodzaju, to znaczy, że czas dorosnąć.
Przez ciebie wyrzucą go ze studiów lub gorzej! Zadzwonił do mnie i powiedział, że w akademiku nie ma już wolnych łóżek i musi spać na podłodze!
Nadège przewróciła oczami i westchnęła z wyczerpaniem. Wzięła głęboki oddech, aby się uspokoić.
Słuchaj, Hélène… To już nie jest mój problem.
Powinno być! Jesteś jego matką chrzestną! To jeszcze dziecko!
Nadège zamilkła. Czy naprawdę była egoistyczna?
Ona i Igor nie byli już przyzwyczajeni do tego rodzaju rodzinnych dramatów. Odkąd ich dzieci opuściły dom, ich życie stało się spokojne, niemal monotonne. Ich najstarszy syn, Laurent, mieszkał teraz w Lyonie z własną rodziną. Młodszy, Théo, studiował w Bordeaux.

Mieli wrażenie, że przeżyli już wszystko, że najlepsze mają już za sobą. Czasami ogarniało ich dziwne uczucie pustki, jakby ich życie kręciło się w kółko. Na początku cieszyli się z tego spokoju, myśląc, że w końcu będą mogli odpocząć i cieszyć się sobą nawzajem. Ale z czasem zdali sobie sprawę, że czegoś im brakuje.
Wtedy pojawiła się Hélène z prośbą o przysługę.
Nadège, Michel właśnie został przyjęty do twojego miasta. W akademiku nie ma już miejsc, a wiesz, jak to tam wygląda, między imprezami a alkoholem… Czy mogłabyś go u siebie przyjąć? U was jest miejsce, jest spokojnie, będzie mógł się skupić… Poza tym będziecie mogli mieć na niego oko.
Nadège nie odmówiła. Pamiętała, jak opiekowała się Michelem, gdy był mały, podczas jego wizyt u matki. Chłopiec ją uwielbiał i zawsze prosił, żeby mógł przyjść do niej. Była jego ciotką, ale także matką chrzestną, co sprawiało, że była dla niego prawie jak druga matka. Nawet cieszyła się na myśl o przyjęciu go.
W końcu będzie miała komu gotować, przekonywała entuzjastycznie męża. A ty będziesz miał partnera do gier wideo.
Na początku wszystko szło cudownie. Michel był wzorowym lokatorem. Zmywał naczynia, a nawet kilka razy przygotował kolację. Co prawda były to makaron i kiełbaski, ale liczyła się intencja. Wstawał wcześnie, wracał przed 21:00 i nieustannie dziękował Nadège i Igorowi, podobnie jak swojej matce i babci.

Gdyby tylko nasi synowie byli tak dobrze wychowani! – mówiła Nadège do Igora.
Ale z czasem sytuacja uległa zmianie. Michel zaczął zostawiać swoje rzeczy porozrzucane. Trampki pod stołem kuchennym, płaszcz na kanapie. Brudne naczynia gromadziły się w zlewie.
Nadège delikatnie zwróciła mu uwagę, że to nie jest w porządku. Musiała to powtarzać kilka razy, ale Michel w końcu posprzątał. Nic poważnego, pomyślała.
Potem zaczął wracać coraz później. Najpierw o 23:00, potem po północy. Pewnej nocy Nadège obudził ją o 3:00 rano odgłos tłuczonego szkła w kuchni: Michel, wyraźnie podchmielony, próbował nalać sobie wody w ciemności. Obserwowała go wściekła, podczas gdy on niezdarnie próbował zebrać odłamki.
„Dlaczego wracasz tak późno?” – skarciła go.
„Ciociu Nadège, jestem dorosły. To moje życie. Nie opuszczam zajęć, w czym problem?”.
Prawie odpowiedziała mu, że jego prywatne życie zacznie się, gdy będzie miał własne mieszkanie, ale się powstrzymała. W końcu miał rację. Nie miała prawa go kontrolować. Była zdenerwowana, ale nie mogła położyć go spać jak dziecko, opowiadając mu bajkę na dobranoc.
Przynajmniej nie hałasuj tak. To nie jest akademik, my tu śpimy.

Przepraszam, to moja wina.
Idź spać. Posprzątam.
Nie chciała, żeby pijany bratanek zrobił sobie krzywdę. Musiałaby się z tego tłumaczyć przed siostrą.
Igor też zaczynał ją irytować.
Wygląda na to, że mamy trzeciego syna. Budzi nas w nocy, dokładnie tak jak kiedyś Laurent i Théo.
Michel nie był zły, ale wkradał się jak chwast: szybko, bez skrępowania i bez pytania o pozwolenie.
Nocna dyskusja dała im dwa tygodnie wytchnienia. Michel nadal wracał późno, ale bez większych incydentów. Nadège czasami się budziła, ponieważ miała lekki sen, ale taka była cena życia w społeczności.
Myślała, że wszystko wróciło do normy. Ale to była tylko cisza przed burzą.
Nadège zauważyła, że jedzenie znikało szybciej niż wcześniej. Bagietka w ciągu jednego dnia, tuzin jajek w ciągu dwóch dni. Zamrażarka, niegdyś wypełniona domowymi potrawami, była teraz pusta. Zastanawiała się nad tym, ale nic nie powiedziała. Studenci mają dobry apetyt, a sam Igor czasami podjadał w nocy.

Pojawiły się jednak inne wskazówki. Obce włosy w łazience, łóżko w sypialni rozrzucone, jakby ktoś na nim leżał. Nadège nie podobało się to, ale nadal milczała.
Potem ona i Igor wyjechali na weekend do przyjaciół. Ich dom na wsi, położony nad morzem, stanowił dla nich mile widzianą ucieczkę od codzienności.
Tej nocy ich sąsiadka zadzwoniła do nich wściekła.
Czy uważacie, że ten hałas jest normalny? Muzyka dudni od godziny 18, aż szyby się trzęsą! A jest prawie północ!
Nadège niechętnie przeprosiła. W nocy zawrócili, zaciskając pięści. Igor prowadził w milczeniu, wyłączył muzykę. Słowa były zbędne.
W mieszkaniu panował bałagan. Zapach alkoholu i tytoniu, czterech nieznajomych, z których dwóch było wyraźnie pijanych, a Michel stał pośrodku z butelką w ręku.
Widząc ich, uśmiechnął się winnie.
Och, już wróciliście? Urządziliśmy tylko małe przyjęcie dla przyjaciół.
Nadège wybuchła. Jej bratanek wykorzystał ich nieobecność, aby zaprosić nieznajomych do ich domu.
Wynoście się! Natychmiast!

Niektórzy protestowali, inni przepraszali, ale Igor pomógł wyrzucić ich za drzwi.
Michel milczał. Nadège kazała mu iść spać, bo nie było sensu dyskutować w takim stanie. Następnego ranka powiedziała mu, co myśli.
Żadnych więcej gości bez naszej zgody! Zainstalujemy kamery. Wszędzie. Oprócz twojej sypialni i łazienki, oczywiście. Jeśli nie rozumiesz, gdzie jesteś, może to ci pomoże. Michel spakował się tego samego dnia, nie mówiąc ani słowa. Nadège patrzyła, jak odchodzi, ze ściszonym sercem, ale z podniesioną głową. Kilka tygodni później przyszło pismo: Michel zapisał się na uniwersytet daleko stąd, w innym regionie. Mieszkał w akademiku, pracował na pół etatu i chodził na zajęcia. Mimo wszystko podziękował ciotce za wyznaczenie mu granic. Nadège położyła list na stole, przeczytała go kilka razy, a następnie schowała do szuflady biurka, obok rodzinnych zdjęć. Tego wieczoru przygotowała omlet dla dwojga, tak jak dawniej. A kiedy Igor zapytał, dlaczego uśmiecha się smutno, odpowiedziała po prostu:
Mam wrażenie, że w końcu nadal jesteśmy trochę potrzebni.
