Pierwsza miłość Jegora, która rozkwitła na pierwszym roku studiów, zakończyła się katastrofą. Dziewczyna jechała z rodzicami do daczy, kiedy w ich lekki samochód „Zaporozhets” uderzyła ciężarówka, której kierowca zasnął za kierownicą. Zderzenie czołowe. Żaden z pasażerów nie przeżył.
Jegor, jakby wyblakły z goryczy, stał się niepocieszony. Rodzice wożili go od przychodni do przychodni, zmuszali do łykania tabletek, proponowali wzięcie urlopu dziekańskiego w instytucie. Posłusznie chodził do lekarzy, łykał pigułki, ale nie chciał rzucić studiów. „Tam będzie mi łatwiej” – rzucił rodzicom.

Drugi rok minął w mgle: wykłady, sprawdziany, zaliczenia, egzaminy. Jegor czuł się jak maszyna, zimna i oderwana od rzeczywistości. Na początku trzeciego roku do ich grupy dołączyła nowa studentka, Wasilisa. Od razu zaczęła wykazywać zainteresowanie Jegorem.
Dla Jegora dziewczyna była tylko przechodniem, nie obchodziło go to. Ale Wasilisa wydawała się być pełna determinacji. Prawie nie odstępowała go na krok, siedziała obok niego na wszystkich zajęciach, ciągnęła do stołówki, zmuszała do jedzenia. „Bardzo mi się podobasz!” – mówiła otwarcie, a po pewnym czasie Jegor się poddał.
Nadal jej nie kochał, ale w jego sercu zrodziło się uczucie wdzięczności i szacunku. Skoro tak bardzo go potrzebowała, dlaczego nie miałby stać się jej szczęśliwym człowiekiem?
Na czwartym roku zaczęli się spotykać. Po roku Egor zrozumiał, że tak dalej być nie może. Nie opanował miłości, chociaż widział, jak bardzo ona tego potrzebuje. Coraz częściej krążyła mu w głowie myśl o rozstaniu, aż stało się za późno. Byli różnymi ludźmi, nie mieli przed sobą przyszłości. Trzeba było znaleźć odpowiednie słowa i wybrać odpowiedni moment. Za każdym razem, gdy Egor próbował rozpocząć rozmowę, Wasilisa zręcznie zmieniała temat, unikając fatalnych słów.

Po miesiącu pokazała mu test ciążowy z dwoma paskami. „To niemożliwe! – odparł Egor. – Byliśmy przecież bardzo ostrożni! Jesteś pewna, że to nie pomyłka? Byłaś u lekarza?”. „Na wizytę u lekarza jest jeszcze za wcześnie. A to już piąty test” – odpowiedziała. „Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz”. Egor spuścił wzrok, poprosił o czas do namysłu, a następnego dnia poprosił ją o rękę.
Datę ślubu wyznaczono na dwa miesiące później. Dwa tygodnie przed ceremonią Wasilisa zadzwoniła, płacząc, i poinformowała, że jest w szpitalu. Nie trzeba jej odwiedzać, to szpital dla kobiet. Doszło do nieszczęśliwego wypadku, dziecko zginęło. „Mam nadzieję, że nie zostawisz mnie w takiej chwili” – wyszeptała. „Nie opuszczę cię” – szlochał Jegor. Ślub odbył się w wyznaczonym dniu.
Rok później Jegor ponownie zaczął się zastanawiać, czy nie popełnił błędu. Z drugiej strony, gdyby teraz odszedł, potępiliby go zarówno rodzina, przyjaciele, jak i on sam. Ale sytuacja się zmieniła: żadnych tragedii, tylko praca, dyplomy, dorosłe życie. Może warto spojrzeć prawdzie w oczy? Może rozwieść się, póki nie ma dzieci, póki są młodzi?
Jegor zaczął sugerować, że pospieszyli się z ślubem, że nic ich nie łączy. Wasilisa, tajemniczo uśmiechając się, powiedziała, że już jest coś, co ich łączy. Wcześniej milczała z obawy przed złym okiem, ale teraz, po ponad trzech miesiącach, wszystko będzie dobrze. Jegor nie złożył wniosku o rozwód.

Córka Tatiana urodziła się na czas, zdrowa, piękna, urocza dziewczynka. W przeciwieństwie do mamy, natychmiast podbiła serce Jegora. Życie nabrało sensu: żył dla córki. Tania, czując miłość ojca, przywiązała się do niego i prawie nie puszczała go z rąk. Później nie chciała iść spać, jeśli tata nie przeczytał jej bajki. Z jego rąk przyjmowała nawet najgorsze lekarstwa bez kaprysów.
Ale Jegor cierpiał. Córka była dla niego światłem, a do żony czuł coraz większą niechęć. Nie podnosił głosu, ale coraz trudniej było ukryć chłód. Wasilisa wszystko czuła, płakała, wpadała w histerię, ale jak zmusić człowieka do miłości?
Tania miała sześć lat, kiedy Jegor złożył wniosek o rozwód. „Przepraszam, powiedział, nie mogę tak dalej. Dręczę cię, sam cierpię. Rozejdźmy się, póki jesteśmy młodzi. Jestem gotów zabrać Tanię”, ale nie zdążył dokończyć, gdy Wasilisa wybuchnęła histerycznym śmiechem: „Tanię? Sobie? Jak ty wszystko zdecydowałeś! Za wszystkich! Tylko nie Tanię! Jeśli się rozwiedziemy, wyjadę na drugi koniec kraju, nigdy więcej jej nie zobaczysz! Zrobię wszystko!”
Następnego dnia Jegor wycofał wniosek. Ryzyko było zbyt duże.
Sześć lat później ponownie próbował rozwiązać małżeństwo. Tania była już dorosła, jej opinia była brana pod uwagę przy wyborze miejsca zamieszkania, a groźba wyjazdu Wasilisy nie była już tak przerażająca.

„Rozwód? Po tylu latach? – krzyczała. Oddałam ci swoją młodość! Urodziłam córkę! Kto mnie teraz potrzebuje? Jeśli odejdziesz, nie będę żyła. Zostawię Tanię wiadomość, że to ty jesteś winny mojej śmierci, a ona nigdy ci nie wybaczy!”. Jegor tylko westchnął i pokręcił głową. Wasilisa ponownie zwyciężyła.
Nie podejmował już więcej prób odejścia. Świadomość beznadziejności złamała go. Z przygnębienia coraz częściej sięgał po butelkę, najpierw po cichu, nieco się wstydząc, potem dawki rosły. Staczał się w dół i w wieku czterdziestu sześciu lat przeszedł pierwszy zawał serca, ale nawet to go nie powstrzymało.
W ciemny jesienny wieczór siedział w półmroku, nie włączając światła. Tania poszła do koleżanki, Marina prawdopodobnie też do koleżanki, nie wiedział, gdzie się podziała. Jegor, wróciwszy z pracy, zdążył już wypić pół butelki koniaku i siedział w fotelu, wpatrując się w pustkę. Ściskane serce już go nie niepokoiło.
Do drzwi z hukiem weszła Marina, wyraźnie podchmielona. „Oj, nie mów! Czego tylko nie zrobisz, żeby zatrzymać męża! – chichotała, kontynuując rozmowę telefoniczną. Ja go dwukrotnie oskubałam: kiedy nie chciałam wyjść za mąż i kiedy złożyłam wniosek o rozwód. On jest mądry, zabezpieczał się, ale ja jestem mądrzejsza! Za pierwszym razem nic nie wyszło, a za drugim zamilkła, widząc jego płaszcz na wieszaku. Dobra, pogadamy później, mój pijak już jest w domu. Pa pa!”. Po chwili zajrzała do pokoju, ale Jegor udawał, że śpi.

Nie było rozmowy, a serce ściskało się od tego, co usłyszał, ciężko było oddychać. „Jutro porozmawiamy o wszystkim” – pomyślał, podczas gdy Marina szła do pokoju Taneчки, przygotowując się do noclegu.
Rano rozmowa nie doszła do skutku, ale nie było w tym żadnej winy. Jegor cicho odszedł we śnie, serce nie wytrzymało. Nie powiedział jej ani słowa. Odszedł cicho, tak jak żył przez ostatnie lata w milczeniu, z ciężarem w sercu. Rano Marina znalazła go w fotelu, z pustą butelką w dłoni i zamkniętymi oczami. Nie krzyknęła, nie płakała, po prostu stała, jakby tego oczekiwała. Tania wróciła później i zapytała, gdzie jest tata. Marina odpowiedziała, że jest zmęczony. Bardzo zmęczony. I że już nie wróci. Tania nie uwierzyła. Podeszła, dotknęła jego zimnej, nieruchomej dłoni i powiedziała: „Tato, obudź się. Obiecałeś mi bajkę”. Ale on się nie obudził. I tak odszedł.
