NIEZAPOMNIANA PODRÓŻ
Czasami czekasz na urlop jak na święto: przyjaciele, ciepłe kraje, obietnice przygód. A w rzeczywistości same niedorzeczności. A jednak właśnie takie podróże wspominasz potem z uśmiechem.
Anastasia tak mocno zacisnęła zęby na słomce od koktajlu, że prawie ją złamała. „Trzeba było od razu zamówić coś mocniejszego i podwójną porcję” – pomyślała z tęsknotą, starając się nie słuchać narzekań przyjaciółki.

A przecież wszystko zaczynało się tak pięknie! Prezent dla siebie i męża z okazji dwudziestej piątej rocznicy ślubu: egzotyczny kraj, morze, hotele, spokojne spacery. Anastasia już wyobrażała sobie, jakie sukienki zabierze, kiedy mąż, rozgrzany ucztą, nagle zaproponował znajomym:
„Jedźmy razem! We czwórkę będzie weselej, a koszty przewodnika podzielimy na pół”.
Bilety były już kupione, nie było odwrotu.
Miło się rozmawiało z mężem Larisy, znanym historykiem sztuki. A sama Larisa była kobietą wychowaną w rodzinie działaczy partyjnych, przyzwyczajoną do luksusu. Po przeprowadzce za granicę szybko się rozwiodła, a jej dalsze życie owiane było plotkami. Nikt nie wiedział dokładnie, czym się zajmowała, ale opowiadała o tym w tak fascynujący sposób, że można było słuchać bez końca.
Anastasia poznała ją dziesięć lat temu. Larisa wzięła ją pod swoją opiekę: zabierała ją do butików, zapewniała, że życie prawdziwej damy towarzyskiej nie jest możliwe bez trufli i parmeńskiej szynki („każdego dnia na moim balkonie są gołębie, karmię je tylko tym!”). Zabierała ją na koncerty, do Paryża na wystawy, dzwoniła codziennie, „przypadkowo” pojawiając się w pobliżu. Ale im lepiej Anastasia ją poznawała, tym więcej dostrzegała niespójności.
A teraz minęły już dwa tygodnie.

Poprosiłam o ciepłą wodę bez gazu, a znowu podano mi zimną z bąbelkami! Nie wolno mi tego pić! narzekała Larisa.
Anastasia zgrzytnęła zębami i w myślach przeprosiła swojego dentystę.
I tak minęła cała podróż.
Ostatni hotel z widokiem na morze wydawał się rajem. Rano wyruszyły do wodospadów. Droga prowadziła przez dżunglę. Wiszące mosty i ciężkie kije dla utrzymania równowagi.
Boże, jak ja mogłam założyć białe lniane spodnie?! Nikt mi nie powiedział! – krzyknęła Larisa.
Anastasia szła pierwsza, starając się nie oglądać za siebie. Ale widok jeziora przy wodospadzie był tego wart: góry we mgle, ptaki, kolorowe motyle. Anastasia zanurzyła się w lodowatej wodzie i przez chwilę poczuła błogostan.
Nie można się tu kąpać! Dno jest śliskie! – oznajmiła głośno Larisa i natychmiast wyszła z wody. Ale już po minucie pozowała w kostiumie kąpielowym, z którego wypadało wszystko, co zbędne, żądając: „Zrób zdjęcie! Trzeba wysłać wszystkim”. Mąż posłusznie klikał aparatem.

Kąpiele błotne? Larisa nawet się nie rozebrała. Zoo? „Fuj, śmierdzi zwierzętami”.
A restauracja to osobna historia. Zamówienie zamieniło się w przesłuchanie kelnerki: żeberka bez sosu? Ryba z grilla, ale nie ta i nie tak? Anastasia tłumaczyła, tracąc cierpliwość. W końcu Larisa też zamówiła mięso, ale potem krzywiła się i narzekała, że jest „twarde i przesolone”, jednocześnie szybko opróżniając talerze z frytkami.
Kochanie, wystarczy, próbował ją uspokoić mąż. Niedługo będziesz musiała pokazać się w kostiumie kąpielowym.
W odpowiedzi otrzymał mordercze spojrzenie i kolejną porcję ziemniaków do ust żony.
Ostatni dzień minął w zamieszaniu: Larisa nagle oświadczyła, że „nie znosi ziemniaków” (po dwóch tygodniach frytek), podczas lunchu narzekała, ale po przylocie natychmiast zadzwoniła do połowy Moskwy:
Tak, jesteśmy już w Rosji. Nie wydają bagażu. Wszyscy są zdezorientowani, tylko ja wszystko wyjaśniam!
Anastasia starała się nie reagować. W domu czekały na nią sprawy: ojciec, który ma 92 lata i jadł tylko gęsty barszcz „jak w dzieciństwie”, pranie, praca.

Bagaż wydano po półtorej godziny. Zdążyli na pociąg (choć z opóźnieniem), a potem na taksówkę w deszczu. Ale Anastasia czuła się już jak zaprawiona w bojach wojowniczka: drobiazgi jej nie przeszkadzały.
Najważniejsze, że byli w domu. Jutro pies, tata, zwykłe obowiązki. I cisza bez Larissy.
Przynajmniej przez kilka dni.
I co dziwne: teraz Larisa z mężem opowiadają wszystkim, że to były najlepsze wakacje w ich życiu. Że marzą o powrocie.
Anastasia uśmiecha się, słuchając ich, i myśli: „No cóż, może naprawdę warto było to znosić, skoro przyniosło im tyle radości”.
