Nie przyszli na ślub mojej siostry i nie chcą się ze mną gadać, bo nie dałam im tyle kasy!

Minęło piętnaście lat odkąd zdecydowałam się wyjechać do Moskwy w poszukiwaniu pracy. Oczywiście nie zrobiłam tego dla pieniędzy, ale żeby przeżyć. Mój mąż lubił pić, przez co miał problemy z wątrobą i zmarł w młodym wieku, nie dożywając czterdziestki.

Sytuacja była bardzo trudna. Zostałam sama z czwórką dzieci. Nie miałam nikogo, kto mógłby mi pomóc. No, prawie nie było – byłam sierotą, rodzice mojego męża zmarli niedługo przed nim. Jedyną rodziną, jaką miałam, była babcia, która miała wtedy 65 lat. Nie pozostało mi nic innego, jak zostawić dzieci pod jej opieką i wyjechać do pracy.

Przez dziesięć lat babcia wychowywała moje dzieci, a ja przyjeżdżałam do domu tylko raz na dwa-trzy lata, aby nie stracić wszystkich zarobionych hrywien. Kiedy babcia odeszła, opiekę nad rodziną przejęła moja starsza córka, Anastasia, która miała wtedy 27 lat. Opiekowała się dwiema młodszymi siostrami w wieku 20 i 18 lat oraz bratem, który miał wtedy 16 lat.

Anastazja bardzo mnie wspierała, starała się robić wszystko, aby ułatwić mi życie, zawsze powtarzała, że wyjdzie za mąż dopiero wtedy, gdy brat i siostry staną na nogi. Ale potem wszystko się zmieniło. Jedna z młodszych córek, Maria, zakochała się i ogłosiła mi, że wychodzi za mąż.

Przyjechałam na jej ślub i byłam mile zaskoczona. Maria i zięć sami opłacili całą ceremonię, a pomagała im Anastasia. Starsza córka podarowała mi wtedy pieniądze na prezent. Okazało się, że większość środków, które jej wysyłałam, odkładała.
Sama przekazałam sporą sumę na ślub, czego Anastasia się nie spodziewała, ponieważ nie wiedziała, że z każdej wypłaty odkładałam trochę na takie okazje.
Wkrótce wyszła za mąż również druga najmłodsza córka, Ekaterina.

W tym czasie pracowała już i dzięki mojemu niewielkiemu wsparciu mogła kupić sobie własny dom.
Ostatnia wyszła za mąż Anastasia. Jej mąż pochodził z prostej rodziny, nie tak zamożnej jak rodziny jej sióstr, więc musieli sami zarabiać na wszystko. Przed ślubem zdecydowali się na zakup domu i przypomniałam sobie, że Anastasia opowiadała, że w banku leży spora suma, którą odkładała co miesiąc po trochu. Później ja również zaczęłam tam wysyłać swoje oszczędności i w tym czasie zgromadziłam poważną sumę. Postanowiłam, że te pieniądze powinna otrzymać właśnie starsza córka, ponieważ to ona przez tyle lat wychowywała młodsze dzieci, dzieliła się z nimi swoimi pieniędzmi i niczego im nie odmawiała. Tego samego dnia przelałam całą kwotę na jej konto.

Byłam pewna, że pozostałe dzieci zrozumieją, że siostra poświęciła im tyle sił i czasu, ale zaczęły się kłócić, domagając się, abym również przeznaczyła im określoną kwotę lub podzieliła te pieniądze między wszystkich.
Argumentowały tym, że Anastasia często nie pozwalała im wydawać pieniędzy otrzymanych ode mnie na swoje zachcianki. Bardzo mnie to zabolało, ponieważ wiem, jak było jej ciężko. Powiedziałam dzieciom, że to moja decyzja, nie będę jej dyskutować, a jeśli potrzebują pieniędzy, niech same je zarobią.

Doskonale pamiętam, że Anastasia dawała im spore sumy na kieszonkowe, a sama rezygnowała z wielu rzeczy, chociaż mogła żyć jak zwykłe dzieci.
Młodsze córki i syn odpowiedzieli, że jeśli nie zmienię decyzji, nie będą chcieli spotykać się ani ze mną, ani ze starszą siostrą, a nawet nie przyjdą na jej ślub.

Nie wiem, co robić. Jestem przekonana, że postępuję słusznie, ale nie chcę się kłócić z pozostałymi dziećmi.

Co byście mi poradzili na moim miejscu?