„Miejsce spotkania nie może ulec zmianie” — klasyk radzieckiego kryminału, ponadczasowy

Nie można zmienić miejsca spotkania.

Alewina powoli szła wzdłuż stawu, zbliżając się do umówionego miejsca. Wiedziała, że to szaleństwo wierzyć, że on się pojawi, ale w głębi duszy wciąż tliła się iskierka nadziei.

Lodowaty wiatr złośliwie przedostawał się pod wełniany płaszcz, gryząc skórę i szepcząc rozsądne argumenty: „Zastanów się, wróć do domu, do ciepła, gdzie czeka gorący piec i kubek aromatycznej herbaty”.

Szanse, że spotkanie umówione przez dziesięcioletniego Vadima dwadzieścia lat temu dojdzie do skutku, były znikome. Zbyt wiele wody upłynęło. A może on pamięta?

Myśli ponownie przeniosły ją do dzieciństwa. Przed oczami przemykały fragmenty wspomnień: ich niekończące się wyścigi „od ławki do dębu”, zabawy w berka, chowanego w zaroślach łopianu, wiecznie poranione kolana Wadima…

Jej śmiałek potrafił zebrać tyle siniaków, że czasami wydawało się, że robi to celowo. Zwłaszcza gdy się uśmiechał, podczas gdy ona, marszcząc brwi, smarowała zieloną maścią kolejną zadrapę.

Pewnego razu Alevtina siedziała na brzegu, patrząc na wysepkę z samotnym dębem, a Vadim wygłupiał się obok. Skakał, wyginał się i bum! Wpadł do wody.

„Ciekawe, jaki będziesz za dwadzieścia lat? westchnęła Alevtina. Czy choć trochę zmądrzejesz?”.

„Nie wiem”, odparł, wychodząc na brzeg. „A ty będziesz lekarzem. Bardzo dobrym”.

„Zobaczymy”, wzruszyła ramionami Alevtina. „Nawet o tym nie myślałam”.

Wtedy Vadim doznał olśnienia.

„Spotkajmy się tutaj za dwadzieścia lat! – zawołał. Zapamiętaj: dwudziesty kwietnia 2022 roku, godzina trzy po południu, przy wysepce. Zobaczymy, kim się staliśmy!”

„Dobrze”, roześmiała się. „Tylko nie zmieniajmy miejsca spotkania, bo się pogubimy”.

Od tego czasu mieli swoją tajemnicę. Czasami sprawdzali się nawzajem: „No i jak, pamiętasz datę?”.

Mijały lata. Dziecięca przyjaźń powoli przerodziła się w coś więcej. Spojrzenie Vadima stawało się coraz poważniejsze, zamyślone, a pewnego dnia, pod koniec dziewiątej klasy, jego ojciec, wojskowy, został nagle przeniesiony na Daleki Północ, gdzie nie było nawet zasięgu telefonicznego. Tak się pożegnali.

Podczas ostatniego spotkania Wadim kręcił się w miejscu, jakby chciał coś powiedzieć, ale w końcu tylko mruknął:

„Tylko nie zapomnij o 2022 roku. Nie można zmienić miejsca spotkania”.

Na początku Alevtina czuła pustkę. Aby nie zwariować, zapisała się do szkoły medycznej. Dlaczego? Sama nie wiedziała. Może dlatego, że tak powiedział.

Studia, instytut, staż Dziesięć lat minęło i oto jest już lekarzem w prywatnej klinice. Przepowiednia się spełniła.

„Odnoszący sukcesy lekarz bez życia osobistego” – uśmiechnęła się, patrząc na zegarek. Za piętnaście trzy.

Serce biło jak szalone. Oto wyspa. Na alei tylko para dzielnych właścicieli psów. Kto jeszcze wyjdzie na taki mróz?

Nagle uderzenie w klatkę piersiową. Na ławce siedział mężczyzna w kamuflażu, przyglądając się dębowi.

„Vadim?” – szepnęła Alevtina.

Nieznajomy gwałtownie się odwrócił. Nie, to nie był on.

„Czy pani to Alevtina?” – zapytał.

Skinęła głową.

„Vadim prosił, żeby przekazać, że nie mógł przyjść. Jest teraz na zadaniu. Ale pamiętał o spotkaniu. Jak wróci, to się z tobą skontaktuje”.

W piersi poczuła ciepło. Wyjęła wizytówkę:

„Przekaż mu to. Będę czekać. Tak długo, jak będzie trzeba”.

„Przekażę, skinął głową mężczyzna. To dla niego ważne”.

Odszedł. Alevtina stała, nie czując zimna.

Będzie czekać. Nie można zmienić miejsca spotkania.