Jeśli nie spróbujesz, nigdy się nie dowiesz!

Życie Agafii nie układało się od samego początku. Matka, Maria Iwanowna, wychowuje ją sama. Na pytania o ojca odpowiada krótko: „Odszedł, nie ma o nim co mówić” – i dodaje, że błędy młodości ciągną się przez całe życie.

Pieniędzy zawsze brakuje, matka nie rozpieszcza Agafii, kupuje tylko to, co niezbędne, a ubrania wybiera „na zapas”. W siódmej klasie Agafia prosi mamę o nową sukienkę na szkolny bal sylwestrowy. Maria Iwanowna kupuje ją, ale znowu o dwa rozmiary za dużą.

Nie założę go! Jest na mnie za duża, wyglądam w niej jak manekin. Będą się ze mnie śmiać – mówi Agafia, prawie płacząc.

Nie wymyślaj. Jedz więcej, przytyjesz, wtedy będzie w sam raz – odpowiada matka.

Agafia wzdycha. Na pewno nie zdąży przytyć w ciągu tygodnia, a na balu noworocznym chce wyglądać pięknie. Wyciąga maszynę do szycia i zaczyna „czarować” nad sukienką, przerabiając ją i dopasowując. Jak na pierwszy raz wychodzi całkiem nieźle.

Zawsze wstydziła się swoich niemodnych strojów i nie chodzi na imprezy z koleżankami, dlatego wkrótce zostaje sama.

Wszystko zaczyna się więc od tej sukienki „na przyszłość”. Agafia ogląda lekcje online, eksperymentuje. Najpierw wykorzystuje stare sukienki mamy, które ta pozwala jej „psuć”. Z przestarzałych ubrań powstają piękne spódniczki i bluzeczki. Matka chwali się przed sąsiadkami sukcesami córki, a one zaczynają prosić ją o przerobienie, dopasowanie lub po prostu podszycie czegoś.

Początkowo Agafia nie wie, skąd matka bierze pieniądze od sąsiadek. „Nie ma co rozpieszczać dziewczyny” – mówi. Jedna z sąsiadek przypadkowo się wygadała, a Agafia jest oburzona. Po zaciętej kłótni wywalcza sobie prawo do części pieniędzy na tkaniny i dodatki, grożąc, że w przeciwnym razie nie będzie szyć.

Studiuje fasony w internecie, pobiera wykroje. Dziewczęta w szkole zauważają, że Agafia ubiera się inaczej, ale do doskonałości brakuje jej jeszcze wiedzy i doświadczenia.

Kwestia dalszej edukacji nie wchodzi dla niej w grę: zapisuje się do technikum przemysłowo-ekonomicznego na wydział projektowania i modelowania odzieży. Wstąpiłaby również na studia, gdyby w ich małym miasteczku była uczelnia, ale na wyjazd do Moskwy lub Sankt Petersburga nie ma pieniędzy. Agafia postanawia odłożyć studia, nauczyć się szyć, zaoszczędzić, a dopiero potem kontynuować naukę. Dzięki dyplomom technikum łatwiej będzie jej później dostać się na studia.

Marzy o wolności i niezależności od matki. Po serii skandali wywalcza sobie prawo do otrzymywania pieniędzy za swoją pracę. Część oddaje mamie na jedzenie, resztę odkłada. Maria Iwanowna, dowiedziawszy się, na co córka oszczędza, mówi z urazą:

Wychowałam cię, wykształciłam, a ty ukrywasz przede mną pieniądze? Chcesz wyjechać? Porzucić mnie na starość? Niewdzięcznico!

Agafia uczy się i szyje wieczorami, nigdzie nie wychodzi, uparcie dąży do celu. Sąsiedzi, znajomi matki, a nawet byłe koleżanki z klasy zaczynają zwracać się do niej: „Nie zawsze można kupić to, co się chce, a szycie w pracowni jest drogie”.

Kończy technikum z wyróżnieniem, ale i tak brakuje jej pieniędzy na studia. Matka nie pomaga, a życie w stolicy jest drogie, więc odkłada rozpoczęcie studiów o rok, zbierając potrzebną kwotę.

Pewnego dnia pewna pani zamawia u niej kilka sukienek i kilka poprawek na nietypową sylwetkę, obiecując dodatkową zapłatę za szybkość. Agafia rzuca wszystko i pracuje nad zamówieniem. Podczas ostatniej przymiarki potrzebna jest poprawka, obiecuje ją naprawić do wieczora. Wieczorem po sukienki przyjeżdża syn tej pani, przystojny chłopak. Otrzymuje pieniądze, ale bez dodatkowej kwoty.

Pewnie mama zapomniała. Nie martw się, porozmawiam z nią – obiecuje zawstydzony.

Następnego dnia przychodzi z kwiatami i pieniędzmi, mówi, że mama wszystko przyjęła i przeprasza za zapominalstwo. Agafia rozumie, że to on sam dopłacił.

Może pójdziemy do kina? Pogoda jest ładna, a ty ciągle siedzisz przy maszynie – proponuje.

Agafia nie wstydzi się już swoich strojów, ale nikt nigdy nie zaprosił jej do kina. Zakładając niebieską, zwiewną sukienkę i rozpuszczając włosy, idzie. Chłopak nie spuszcza z niej wzroku, po filmie długo spacerują.

Po raz pierwszy wraca do domu późno. Matka w ostry sposób przypomina jej o ojcu, który ich porzucił, i o trudnościach samotnej matki, ale natura i młodość biorą górę. Agafia po raz pierwszy się zakochuje, ignoruje matkę, porzuca szycie i codziennie spotyka się z Wadimem. Wadim ma wolne mieszkanie, matka wyjechała nad morze.

Dwa tygodnie później kobieta wraca, ale nie ma już miejsca na spotkania – nie potrafią już bez siebie żyć. Kiedy Agafia dowiaduje się, że jest w ciąży, natychmiast informuje o tym Wadima. Ten szybko mówi matce, że zamierza się ożenić. Matka, dowiedziawszy się, kim jest przyszła synowa, robi awanturę.

Kochaj, kogo chcesz, ale nie pozwolę ci ożenić się z krawcową! Wkrótce skończysz studia, zostaniesz inżynierem. Twój ojciec przewróciłby się w grobie, woła, przyciskając dłoń do piersi.

Następnego dnia kobieta przychodzi do Agafii, krzycząc, że nic jej się nie uda, i proponując pieniądze na aborcję. Agafia z dumą odmawia.

Może matka domyślała się, ale nie zadawała pytań. Agafia po cichu dokonuje aborcji i znów siada przy maszynie. Rozumie, że w prawdziwym życiu książę nie przyjdzie do maszyny do szycia, a lata mijają.

Jedna z klientek przedstawia jej swojego siostrzeńca, programistę. Ciotka radzi: „On siedzi w domu przy komputerze, a twoja Galka szyje, będą do siebie pasować”. Matka postanawia „zaaranżować” ich życie osobiste, myśląc, że córce już czas się wyzwolić.

Agafia zgadza się poznać Olega, miłego mężczyznę, starszego o osiem lat, nieco pulchnego. Po dwóch tygodniach znajomości Oleg proponuje jej, by się do niego wprowadziła.

Jeśli potrzebujesz pieczątki w paszporcie, jestem gotów się ożenić, ale najpierw muszę rozwieść się z żoną – mówi.

Agafia nie wie, jak to wszystko się potoczy, ale postanawia nie przyspieszać wydarzeń: „Będą dzieci, wtedy się zastanowimy”. Kilka dni później wprowadza się do Olega ze swoją maszyną do szycia, stosem wykrojów i wszystkimi akcesoriami.

Mieszkają obok siebie: on w jednym pokoju przy komputerze, ona w drugim przy maszynie do szycia. Razem chodzą na zakupy, piorą i rozwieszają pranie na balkonie. Ich związek przypomina raczej przyjaźń, ale ten spokój im odpowiada. Agafia podejrzewa, że nie może zajść w ciążę z powodu aborcji, Oleg przyjmuje to spokojnie: ma już córkę, ale nie mieszkają razem, a praca ich nie rozprasza.

Oleg pracuje w nocy, Agafia szyje w ciągu dnia, żeby nie przeszkadzać sąsiadom. Rano on długo śpi, a ona przygotowuje śniadanie.

Tak żyją prawie siedem lat, aż pewnego dnia Oleg źle się czuje, wzywają karetkę, ale ta spóźnia się, a Oleg umiera.

Siedzący tryb życia, nadwaga, serce nie wytrzymało, mówi lekarz.

Dwa dni po pogrzebie niespodziewanie pojawia się żona Olega i żąda, by Agafia się wyprowadziła.

Jesteście obcymi ludźmi, on ma córkę, a ja jestem jego prawowitą żoną. Macie trzy dni, mówi, oglądając mieszkanie. Jeśli macie paragony na rzeczy, pokażcie je, zabiorę je.

Agafia nie ma paragonów, nic nie zabiera. Nie sądziła, że będzie musiała udowadniać, że tiul, naczynia i inne rzeczy kupiła za własne pieniądze. Nie wierząc, że czterdziestodwuletni człowiek może tak nagle umrzeć, przeprowadza się do małej kawalerki, zabierając ze sobą maszynę do szycia, wykroje, manekina i swoje rzeczy.

Ból po stracie zagłusza praca. Agafia szyje bez przerwy, co nie podoba się sąsiadowi. Stuka w ścianę, skarży się policjantowi: „Nie ma spokoju, pracuję na nocnej zmianie, a ona stuka jak dzięcioł”.

Agafia musi szukać nowego mieszkania. Pewnego dnia natrafia na ogłoszenie o wynajmie pracowni artystycznej. Właściciel, Siergiej Pietrowicz, proponuje jej cenę poniżej rynkowej, opowiadając, że „ojciec prawie tu mieszkał”. Pracownia znajduje się pod dachem, jest w niej dużo światła, na ścianach wiszą obrazy, jest też mała kuchnia i prysznic.

Jestem krawcową, a sąsiedzi narzekają, że głośno stukam – wzdycha Agafia.

Następnego dnia się wprowadza. Po tygodniu Siergiej Pietrowicz prosi ją o pomoc w zorganizowaniu swoich urodzin, ponieważ nie ma żony, a przyjdą do niego przyjaciele. Prosi ją, by „zagrała rolę gospodyni”, a Agafia zgadza się.

Często przychodzi, wymyślając preteksty, przynosi ciastka i wino. Pewnego razu pyta:

Dlaczego jesteś sama?

Kobiety potrzebują tylko pieniędzy, a ja pragnę ciepła – odpowiada, nie odrywając wzroku od Agafii.

Opowiada mu o śmierci swojego konkubenta, o matce. On chwali jej gust, wskazując na piękną suknię na manekinie, i zaprasza ją do teatru. Agafia zgadza się: podoba jej się właściciel pracowni, przypomina jej Vadima, a teatr zna jeszcze ze szkolnych lat.

Po spektaklu wracają do pracowni, zapalają świece, cienie tańczą na ścianach z obrazami i niedokończoną sukienką. Wino kręci im w głowach, tańczą przy cichej muzyce. W pewnym momencie podaje jej pudełeczko.

To do mnie? – pyta Agafia.

Otwórz – mówi on.

Ona otwiera pudełko i widzi na czerwonym aksamicie pierścionek. Nikt nigdy nie podarował jej pierścionka, nikt nie zaprosił jej do teatru.

Nie będę cię naciskał, zastanów się, ale nie trać nadziei – mówi on.

Myśli krążą jej w głowie. Podoba jej się on i jego troska, ale jest zmęczona samotnością. Szepcze:

Nie mogę tego zrobić. Nie będę miała dzieci.

Łzy napływają jej do oczu, wybiegła z pracowni, a obcasy stukają po schodach. „Czego się przestraszyłaś? – karci się w duchu. – Jak piętnastoletnia głuptaska” – myśli. Chłodny jesienny wieczór, wychodzi w tej samej cienkiej sukience, w której była w teatrze.

On rzuca jej na ramiona kurtkę, odwraca się do niej.

Mam nadzieję, że płaczesz z radości, a nie z rozpaczy? Podoba mi się. Nie musisz udawać, że jestem lepszy niż jestem. Potrzebuję cię.

Ma za sobą dwa nieudane doświadczenia miłosne, ale jest zmęczona samotnością. Potrzebuje go, a ona potrzebuje go niezawodnego i pewnego siebie. I choć się boi, postanawia: „Kto nie spróbuje, ten się nie dowie”. Takie jest życie: nie zawsze słodkie, ale bywają radości i smutki. Patrzy na niego i, pragnąc w końcu być szczęśliwa, odpowiada: Tak.