„Jaka kolacja?” – zapytała żona. „Dałeś mi na nią pieniądze?” „Nie! Czego ode mnie oczekujesz?”

Co na kolację? – zapytała Aliona. Dałeś mi pieniądze na kolację?
Nie! A czego ode mnie oczekujesz?

Więc mam teraz chodzić głodny? – wykrzyknął Aleksiej, czując, jak gniew gotuje się w jego piersi.

Oczywiście, że nie – odpowiedziała spokojnie Alena. Idź do sklepu, kup produkty i sam przygotuj kolację. Albo zamów dostawę. Masz przecież pieniądze.

Czy to jakiś protest? – zapytał, patrząc na nią. Odmawiasz wykonywania „kobiecych obowiązków”?

Jestem zmęczona byciem jedyną „krową mleczną” w rodzinie! Dlaczego cały ciężar spoczywa tylko na mnie? – rzucił Aleksiej teczkę na stół, wskazując na nowy robot kuchenny. Znowu coś kupiłaś?

Alena zamarła, nie spodziewając się takiego pytania. Kolacja jest prawie gotowa, mieszkanie posprzątane, pranie zrobione, wszystko jak zwykle po dniu pracy.

Aleksiej, od dawna marzyłam o tym urządzeniu. Było w promocji, zapłaciłam za nie ze swojej pensji.

Ze swojej pensji! – przerwał jej, chodząc po kuchni. A co z niej zostało? Grosze! Kto płaci za mieszkanie? Ja! Kto za samochód? Ja! Kto pokrywa koszty mediów? Też ja!

Alena wyłączyła kuchenkę i wytarła ręce fartuchem. Para z garnka unosiła się pod sufit, wypełniając kuchnię aromatem, ale apetyt na jedzenie zniknął.

Ja też pracuję, powiedziała cicho. Pełny dzień pracy, a nasza pensja idzie na jedzenie, gotuję, sprzątam, piorę

Tak, jesteś po prostu świętą, rzucił Aleksiej, zatrzaskując drzwi szafki i nalewając sobie wody. Wiesz co? Dość tego. Od tej pory wszystko będzie uczciwe. Dzielimy się wydatkami po równo, bo zbyt mocno mnie trzymasz.

Co masz na myśli? Alena skrzyżowała ręce.

Dokładnie to. Jesteśmy nowoczesni i równi, więc płacimy tyle samo. Koszty mediów, telefonu i inne dzielimy po połowie. Tak będzie sprawiedliwie, a nie tylko ja będę ponosić całe obciążenie!

Część niej chciała zaprotestować, że jego propozycja nie dotyczy sprawiedliwości, ale nowej formy podporządkowania: oddawania prawie całej pensji do rodzinnego budżetu, a obowiązki domowe nie znikną. Ale milczała.

Dobrze, Aleksiej. Jeśli nalegasz na „pięćdziesiąt pięć”, tak będzie, zgodziła się.

Rano Alena obudziła się przed budzikiem, podczas gdy Aleksiej nadal spał, odwrócony do ściany. Wczorajsza rozmowa krążyła jej w głowie, nie dając spokoju. Cicho wstała i poszła do kuchni.

Przez lata małżeństwa stopniowo rozdzielili obowiązki, ale teraz wydawało jej się to wyraźnie niesprawiedliwe. Tak, Aleksiej zarabiał więcej. W pierwszym roku, kiedy Alena była studentką, wszystko wydawało się logiczne: on zapewniał utrzymanie, a ona prowadziła dom. Później zaczęła pracować na pełny etat, a obowiązki domowe nadal spadały na jej barki.

Otworzyła laptopa i przejrzała wyciągi z karty: pensja, opłaty komunalne, produkty spożywcze, codzienne wydatki – prawie wszystko, co zarabiała, szło na budżet rodzinny. A jej wkład w postaci gotowania, sprzątania i prania wydawał się niezauważalny.

Przypomniała sobie, jak Aleksiej na początku zabiegał o nią, nazywał ją „królową” i obiecywał wszystko. Teraz nazwał ją „krową mleczną”. Jak szybko romantyczna miłość może zamienić się w księgowość.

Alena upiła łyk herbaty i zamyśliła się. Jeśli on domaga się podziału wszystkiego po równo, tak właśnie będzie. Ale czy naprawdę „pięćdziesiąt pięć” jest możliwe?

Igor, powiedział Aleksiej do swojego kolegi, wczoraj powiedziałem Alenie, że wystarczy, będziemy żyć jak współczesne rodziny, po równo.

Igor spojrzał na monitor.

„A jak zareagowała?”

„Nie uwierzysz, ale zgodziła się!” – uśmiechnął się Aleksiej. „Od razu, bez dyskusji”.

„Serio?” – uniósł brew Igor. „Jak to?”

„Tak, zrozumiała, że mam rację. Sprawiedliwość to sprawiedliwość” – kliknął myszką, otwierając nowy plik.

Każdy ma swoje wyobrażenie o sprawiedliwości, zauważył Igor, wracając do pracy. Moja ciotka zawsze mówi: „Uważaj na swoje pragnienia, bo mogą się spełnić”.

Co to znaczy? zmarszczył brwi Aleksiej.

Nie mam pojęcia, uśmiechnął się Igor. Ale brzmi mądrze.

Aleksiej roześmiał się i ponownie zagłębił się w pracę, odpędzając dziwne przeczucie.

W tym samym momencie Alena stała w sklepie, przeglądając metki. Wcześniej wypełniała cały wózek, teraz w jej koszyku był tylko jogurt, kawałek sera, chleb i jedna pierś z kurczaka. Nawet nie spojrzała na rybę, którą Aleksiej uwielbiał.

Wieczór nadszedł spokojnie. Alena szybko upiekła pierś kurczaka z warzywami, zjadła kolację, posprzątała, włączyła pralkę i usiadła na kanapie z tabletem, gdzie czekały już trzy odcinki jej ulubionego serialu. Jej telefon zadzwonił: „Będę za pół godziny. Co jest na kolację?” – wiadomość od Aleksieja. Alena uśmiechnęła się i nie odpowiedziała.

Klucz obrócił się w zamku i Aleksiej wszedł do mieszkania. Po ciężkim dniu czekał na gorącą kolację, ale w kuchni pachniało tylko prostymi produktami.

Cześć, Alena, jestem w domu! zawołał, zdejmując płaszcz.

Nie otrzymał odpowiedzi. Otworzył lodówkę: półpuste półki, jogurt, ser, warzywa.

Alena! zawołał, wchodząc do salonu.

Siedziała na kanapie, pochłonięta tabletem, w słuchawkach. Zdjęła jedną słuchawkę i spojrzała na męża.

Cześć. Już jesteś w domu?

Tak, a gdzie kolacja? Aleksiej rozejrzał się, jakby jedzenie mogło schować się w kącie pokoju.

Alena zapytała ze zdziwieniem:

Jaka kolacja? Nie dałeś mi na nią pieniędzy! Co mam teraz zrobić?

Aleksiej zamarł, nie wierząc własnym uszom.

Mówisz poważnie? – niemal krzyknął. Wróciłem po wyczerpującym dniu, a ty nawet nie przygotowałaś kolacji?

Nie dałeś mi pieniędzy na twoją połowę kolacji – odpowiedziała spokojnie Alena, zdejmując drugą słuchawkę. Wczoraj powiedziałeś „pięćdziesiąt pięć”. Kupiłam sobie produkty za swoje pieniądze i przygotowałam sobie kolację, tak jak ustaliliśmy.

Ale on się jąkał, patrząc zdezorientowany. Miałem na myśli wspólne wydatki.

Dokładnie, wspólne wydatki dzielimy po równo. Kolacja jest nie tylko moja, ale i twoja. Kupiłam produkty tylko dla siebie i przygotowałam kolację tylko dla siebie.