Dlaczego Kirill przestał mówić żonie, co chce na kolację: sekrety szczęścia rodzinnego

Dlaczego Ivan nie pyta już żony, co ma przygotować na kolację

A dlaczego nie interesujesz się już tym, co chcę na kolację? – zapytał Ivan, zawiązując szalik przed wyjściem. Czy teraz jest ci to obojętne?

Myślałam, że sama zdecyduję – odpowiedziała obojętnie Marina. Ale jeśli to takie ważne, mogę przygotować to, co powiesz.

Nie o to chodzi – Ivan zmarszczył brwi. Ważny jest sam gest. Trudno ci się tym zainteresować? A może po prostu cię to nie interesuje?

Szczerze? Tak, nie interesuje mnie to – Marina wzruszyła ramionami. Co tu może być interesującego?

No proszę! Ivan się roześmiał. Czyli wcześniej pytałaś, więc interesowało cię to?

Marina zamyśliła się.

„Hm, przemknęło jej przez głowę. Rzeczywiście, wcześniej pytała. No dobrze, zapytam, bo on nie da za wygraną”.

No dobrze, co chcesz na kolację? – zapytała.

Iwan uśmiechnął się.

„Jest łaskawa, pomyślał. No dobrze, nie będę się czepiał. Życie rodzinne to skomplikowana sprawa, trzeba umieć ustępować. W końcu nie jestem tyranem, tylko normalnym człowiekiem. Trzeba wybaczać, bo jak inaczej żyć?”.

„No dobrze”, powiedział łagodnie. „Zrób kotlety”.

„Jakie?”, zapytała Marina. „Wieprzowe, drobiowe czy z indyka? A może rybne?”.

„Tylko nie rybne!”, skrzywił się Ivan. „Wiesz przecież, że nie znoszę ich od dzieciństwa”.

„No i znowu się wygadałam”, Marina zagryzła wargę. Setki razy opowiadał, jak w szkole karmili go tymi kotletami, a on wyrzucał je przez okno. Trzeba szybko zmienić temat. I przede wszystkim nie zapomnieć, że nie znosi też kisielu.

A jaki dodatek? – zapytała pośpiesznie. Ziemniaki, kasza gryczana czy puree?

Ziemniaki – odpowiedział Ivan. Smażone, z chrupiącą skórką.

Oczywiście, kochanie – uśmiechnęła się Marina. Usmażymy je na złoty kolor.

Nie wątpię, Ivan skinął głową. Chociaż… wątpię.

„Dlaczego to powiedziałem?” – natychmiast pożałował. Chciał pokazać swoją wyższość? Znowu był niegrzeczny. Nie, muszę jeszcze popracować nad sobą, aby stać się naprawdę dobrym człowiekiem.

Jeśli to nie sprawi ci trudności, kochanie, dodał łagodniej, zrób jeszcze sałatkę z ogórków i pomidorów.

Z czosnkiem i koperkiem? zapytała Marina.

Tak, i ze śmietaną.

Dobrze.

I ziemniaki z cebulą i koperkiem.

Wszystko będzie tak, jak chcesz, skinęła głową.

Pożegnawszy się, Ivan wyszedł, ale przez cały dzień w pracy był zamyślony. Coś było nie tak z Mariną, ale nie mógł zrozumieć, co.

„No dobrze, porozmawiam z nią wieczorem”, postanowił. „Może ją czymś uraziłem? Trzeba to wyjaśnić”.

Podczas kolacji Ivan bez entuzjazmu szturchał widelcem kotlety, a Marina z apetytem jadła pieczoną kaczkę, smakowicie odgryzając kawałki i oblizując palce.

Chwileczkę, Ivan uniósł brew. Dlaczego jesz kaczkę, a nie kotlety?

Po prostu miałam na to ochotę, odpowiedziała Marina. Kiedy mówiłeś o kotletach, nagle zrozumiałam, że mam ochotę na kaczkę. Z jabłkami. Och, jaka pyszna!

Ale myślałem, że będziemy jeść to samo – mruknął Ivan.

„Tak, śnij dalej” – pomyślała Marina. „Żebym jadła jego kotlety? Z jakiego powodu?”

Przepraszam, przełknęła kawałek. Każdy je to, co chce. Ty swoje, ja swoje. Świetnie!

Zabawne, westchnął Ivan. Daj mi chociaż kawałek kaczki. Marina podała mu talerz z kotletami.
Kaczka się skończyła, powiedziała, oblizując usta.
Iwan spojrzał na swoje odbicie w oknie, blade, w szlafroku, z widelcem w dłoni.
Rozumiem, powiedział cicho.
I nigdy więcej nie pytał.