Czyżby uraza przerodziła się w chorobę?

Alena budzi się wcześnie, jak zwykle, ponieważ każdego ranka biegnie po parku, niezależnie od pogody. Nagle odczuwa zmęczenie i ospałość.

Może opuszczę trening, myśli, patrząc na śpiącego Igora.

Ale zbiera siły i wstaje z łóżka.

Wystarczy tylko raz się zrelaksować, a potem lenistwo mnie dopadnie, przekonuje się, szykując się do biegania.

Nie podoba jej się jej stan, nie po raz pierwszy jest leniwa i denerwuje się z byle powodu.

Czyżbym zaczęła się starzeć? przeraża się, w wieku czterdziestu sześciu lat jest jeszcze za wcześnie, aby myśleć o starości. Ależ skąd, po prostu jestem zmęczona

Podczas biegania przypomina sobie wczorajszy wieczór, kiedy stanęła na wadze i zauważyła trzy zbędne kilogramy. Igor z uśmiechem powiedział:

Zejdź, bo ją zepsujesz

Mam tylko trzy zbędne kilogramy, odpowiada zirytowana, lepiej popatrz na siebie, wyrosło ci brzucho, nie zmuszę cię do chodzenia na siłownię.

Alena tak przyzwyczaiła się już do ciągłych docinek Igora, że prawie ich nie zauważa. Jemu zawsze coś nie pasuje. Ale te trzy kilogramy ją niepokoją, ponieważ zawsze dba o swoją wagę, od dzieciństwa prowadzi aktywny tryb życia i po porodzie szybko wróciła do formy. Teraz jej syn Gleb ma już dwadzieścia jeden lat, a ona pozostaje tak samo szczupła jak wcześniej. Ale te trzy kilogramy…

Co dzisiaj na kolację? – pyta wieczorem Igor, a Alena pędzi do kuchni.

Alena uwielbia gotować, jej potrawy smakują przyjaciołom i krewnym, którzy często przychodzą z wizytą i zjadają wszystko ze stołu, mówiąc:

Alena, nie powinnaś być ekonomistką, tylko szefową kuchni w restauracji, zapisalibyśmy się do ciebie na miesiąc do przodu.

Podaje mężowi mięso, a on bez entuzjazmu szturcha je widelcem:

Nie jest dobrze wysmażone, nie da się jeść, narzeka.

To nieprawda, protestuje żona, odcinając kawałek nożem i próbując: Po prostu rozpływa się w ustach, jest przepyszne.

Igor patrzy na nią i je.

Gleb dzwonił i powiedział, że nie przyjedzie, chociaż obiecał, informuje.

Pewnie ma dziewczynę, studia w instytucie prawie się kończą. Studia to najpiękniejszy czas, odpowiada z marzeniami Alena.

Po powrocie z biegania Alena biegnie pod prysznic, a potem smaży jajecznicę. Igor pojawia się w kuchni zaspany i niezadowolony mówi:

Znowu jajecznica? Lepiej byłoby, gdybyś podała wczorajsze mięso.

Ale wczoraj narzekałeś, że jest twarde, oburza się żona. Kpisz sobie, przecież sam powiedziałeś, że chcesz jajecznicę na śniadanie.

No i co? Mam ochotę na mięso.

Ostatnio stałeś się nie do zniesienia: jedzenie nie smakuje, nie podoba mi się sukienka, przytyłam, spójrz na siebie. Przecież codziennie rano wstaję i biegam

Na co mam patrzeć? Przytyłeś, a to wszystko przez twoje wysokokaloryczne jedzenie, trzeba przejść na mniej kaloryczne.

Znowu ty, idź sobie Jakże męczące są twoje czepianie się, w tym momencie Alena czuje, jak ogarnia ją nienawiść do męża.

Sama poszła, oburza się Igor. Mówię wszystko słusznie, a ty zawsze wracasz zmęczona z pracy.

Nawiasem mówiąc, ja pracuję i dzięki mojej pensji właśnie kupiliśmy mieszkanie dla syna. Wieczorami mam drugą zmianę w kuchni, bo przyzwyczaiłeś się do różnorodności.

Alena rzuca niedopitą kawę, ubiera się i wychodzi. Igor jest zaskoczony jej zachowaniem; wcześniej była łagodna i cierpliwa, a teraz wszystko ją irytuje. Nigdy nie słyszał, żeby żona wyrzucała mu, że zarabia mniej. Nie jest jego winą, że żona odnosi większe sukcesy. Tym razem Igor jest naprawdę zły.

„Dobra, dam ci nauczkę” – mówi z gniewem, chwyta torbę, rzuca rzeczy, bierze klucze do nowego mieszkania, które kupili dla Gleb. Planowali wynająć je lokatorom, ale teraz stoi puste, są w nim tylko meble. Wieczorem po pracy, żeby się nie nudzić, zaprasza koleżankę Lizę, która wykazywała nim zainteresowanie, a ona z radością się zgadza.

Alena pracuje do lunchu, ale potem znów czuje się źle.

Pewnie zjadła coś nieświeżego w kawiarni, myśli, kręci jej się w głowie, czuje silne osłabienie i upada w gabinecie.

Budząc się w szpitalu, przechodzi badania, pobrano jej krew, a lekarz przekazuje nieprzyjemną diagnozę: podejrzenie nowotworu.

Wracając do domu, na stole znajduje notatkę od Igora: „Odchodzę, później złożę wniosek o rozwód”. Nie dzwonią do siebie, uraza rośnie. Alena płacze z żalu, teraz jest najtrudniejszy moment, a mąż jakby wbił jej nóż w plecy.

Co robić? Nie będę dzwonić do Igora i namawiać go, żeby wrócił. Na razie nic nie powiem synowi, postanawia.

Alena jest silną kobietą i życie nie pozwoli jej się poddać. Dzwoni do swojej przyjaciółki Julii, która pracuje w klinice, i prosi o pomoc.

Nie trać ducha, przyjaciółko, zrobię wszystko, co w mojej mocy, wspiera ją Julia.

Alena trafia do najlepszego specjalisty w mieście. Mówi on:

Jest to początkowy etap choroby, która poddaje się leczeniu, ale konieczna jest operacja i pieniądze. Klinika jest prywatna.

Alena zgadza się, ale nie ma pieniędzy, ponieważ przeznaczyła je na zakup mieszkania. Może pożyczyć od znajomych, ale boi się, że nie będzie w stanie zwrócić pieniędzy, ponieważ wynik leczenia nie jest gwarantowany. Postanawia sprzedać prawie nowy samochód, zamieszczając ogłoszenie w Internecie.

Igor, uważając, że to Alena powinna pierwsza zadzwonić, nie ma od niej żadnych wiadomości. Nagle natrafia na jej ogłoszenie o sprzedaży samochodu.

Dlaczego sprzedaje prawie nowy samochód? Przecież zamierzaliśmy go sprzedać i kupić nowy. Może ma pieniądze, może kochanek jest oburzony, myśli.

Myśl, żeby zadzwonić do żony i pogodzić się, znika, gdy widzi jej ogłoszenie. Alena, leżąc w szpitalu, przegląda media społecznościowe i widzi Igora z młodą dziewczyną, oboje się uśmiechają. Czuje się tak źle, że płacze, kładzie telefon na stoliku i odwraca się do ściany.

Sobota. Gleb bez uprzedzenia przyjeżdża do domu, aby zrobić niespodziankę. Otwierając drzwi, głośno oznajmia:

Rodzice, jestem w domu!

Nie ma odpowiedzi, wchodzi do pokoju, nikogo nie ma. Dzwoni do ojca, numer jest niedostępny, dzwoni do matki. Rozmowa z nią denerwuje Gleb, dowiaduje się, gdzie znajduje się szpital i pędzi tam. Widząc matkę w stosunkowo dobrym nastroju, uśmiecha się z ulgą.

Mamo, jak to? Rozmawiają długo, matka opowiada wszystko.

Dobrze, mamo, wpadnę wieczorem, teraz jestem zajęty, całuje ją w policzek i odchodzi.

Igor z Lizą siedzą przy stole, popijając wytrawne wino, śmieją się i są radośni. Sobotni wieczór mija spokojnie, aż do momentu, gdy otwierają się drzwi wejściowe i w progu pojawia się Gleb.

Dobry wieczór, mówi złośliwym głosem.

Gleb, skąd ty się tu wziąłeś? Igor wstaje półnagi.

Widzi, że synowi nie podoba się ta sytuacja, więc szybko wyrzuca Lizę z mieszkania.

Artem, nic nie dotknąłeś, próbuje się usprawiedliwić Igor.